Dużo ludzi z prowincji przyjeżdza do Warszawy?
M@riusz_Radom - 09-10-2004 08:06
niestety ludzi z prowincji widać z daleka , np. w Geant Janki albo IKEA ja idę na zakupy w tym czym stoję ale z prowincji musi ładnie wyglądać , "niedzielne" ciuchy , makijaż żenada i póżniej wsiadają do auta z rejestracją np. WR , i niestety zabierają miejsca pracy, pracują za 800, 1000 zł mieszkają po kilka osób w pokoju i dla rodziny robią "karierę" w stolicy, przerażające ale prawdziwe. :D
WR - o to może i moje tablice widziałeś ;) Czepianie się kwestii ubioru? Żałosne, to, że w niedzielę, jakby nie było w jakiś sposób dzień "święty" każdy stara się wyglądać lepiej niż na co dzień?A że trafiają się fleje, które najchętniej poszłyby na miasto, na zakupy w piżamie ? Mogę tylko współczuć ;)
Szanowny obserwatorze, ciesze się, że duże firmy zaczynają powoli wynosić swoje zakłady produkcyjne poza Warszawę, między innymi do miasta tych z rejestracjami na WR, pozostawiająć w Warszawie tylko swoje biuro lub przedstawicielstwo ;) Bo czemu mają płacić za pracownikowi za to, że jest "warszawiakiem z X pokolenia" o kilkaset złotych więcej? Te same pieniążki zainwestują w nowy sprzęt, nowe linie technologiczne itp itd generalnie w rozwój firmy ;)
I żeby niedługo nie stało się tak, szanowny obserwatorze, że to "warszawiacy z X pokolenia" będą jeździli na rzeczoną prowincję w poszukiwaniu pracy, bo co to byłby dla nich za WSTYD ;)
ziaba - 09-10-2004 08:51
Ludzie..
Zaraz zaczniemy udowadniać wyższość niższych domków nad piętrowymi i dobroczyność półkompiołków nad całością.
Jako warszawianka obiektywna powiem tak:
jest faktem i to nie raz i nie dwa udowodnionym,że stoliczni ludkowie są specyficzni.
Warszawa była enklawą dobrych płac. Ściągnęło to ludzi z całego kraju, bo każdy ma prawo decydować o sobie samym.
Zaczął się prawdziwy wyścig do korytka.
Jak byście się czuli , gdyby nagle Polska otworzyła wschodnią granicę i zalała by nas fala pracowitych jak mrówki ludzieńków, którzy przejęli by naszą pracę za połowę wynagrodzenia ?
Kochalibyśmy ich bratnio?
Dlatego każdy przyjezdny jest zagrożeniem dla autochtona.
Bo bardzo często bije na głowę w wielu aspektach.
Tylko że ci , którzy się zakorzenili już na dobre , zapominają o swoim starcie, o pokoju wynajmowanym ...o wędrówkach przez pola.
I zaczynają tępić nowoprzybyłych z jeszcze większą żarliwością niż sam był tępiony.
Po prostu ze strachu...
Każdy z nas marzy o tym, by żyć godnie.
By nie wysupływać pod koniec miesiąca drobnych na bułki, by żyć ...po prostu żyć jak LUDZIE.
I ta chęć do życia nie daje żyć innym.
Kłaniam się z namaszczniem .
ziaba
M@riusz_Radom - 09-10-2004 11:59
Jak byście się czuli , gdyby nagle Polska otworzyła wschodnią granicę i zalała by nas fala pracowitych jak mrówki ludzieńków, którzy przejęli by naszą pracę za połowę wynagrodzenia ?
Kochalibyśmy ich bratnio? Przeczytaj to raz jeszcze, A czym różni się Polak z Koziej Wólki od Polaka z Warszawy ? Czy warszawiacy mają inne prawo, inną konstytucję i czy "NIE WARSZAWIACY" nie mają prawa pracować gdzie chcą i za ile chcą ?
Kochać ich nie musisz, musisz starać się wykazać, że jesteś lepsza od tej "taniej siły roboczej" i że warto płacić Ci te kilkaset zł więcej. Jeśli nie jesteś tego warta to sorry.... "Ja chce więcej bo jestem ze stolycy" nie ma racji bytu teraz...
Ale dobrze, że napisałaś "fala pracowitych jak mrówki ludzieńków", to tylko zysk dla pracodawców, bo wreszcie wiedzą, że płacą za wykonaną pracę a nie za meldunek warszawiaka ;)
Majka - 09-10-2004 12:19
Mariusz, przetłumaczę - w skrócie- to co ziaba napisała: "Jak byś się czuł, jakby 30tyś pracowitych ludzików przyjechalo do Radomia i chciałoby Ci zabrac pracę?" 8) :D
To poprostu stres, wynikający z zagrożenia i tak należaloby odbierać posty co niektórych gości. Ja lubię swoja prowincję, w Warszawie nie bardzo moglabym mieszkać, bo tam zycie za szybko galopuje :roll:
Pozdrawiam.
Co do pracy: niektóre firmy na tyle są leniwe, że nie chce im się poza Wawę ruszać, także jak człowiek ma ochotę z tymi co poniektórymi współpracować, to się musi ruszyć do Wawy (i to wcale nie po dumpingowej cenie)
A że mieszka sie wygodniej na prowincji i spokojniej dziatki chowa, to i ja tak czynię. A do Wawy można od czsu do czasu przyjechać, zaszaleć, troszke kaski puścić (to już jak wspomniane dziatki podrosną i dom stanie ;-))
Ludzie, po co sobie skakać do oczu ;-)?
BabaB l Show 40 post(s) from this thread on one page Strona 2 z 4 - 09-10-2004 12:27
Co do pracy: niektóre firmy na tyle są leniwe, że nie chce im się poza Wawę ruszać, także jak człowiek ma ochotę z tymi co poniektórymi współpracować, to się musi ruszyć do Wawy (i to wcale nie po dumpingowej cenie)
A że mieszka sie wygodniej na prowincji i spokojniej dziatki chowa, to i ja tak czynię. A do Wawy można od czsu do czasu przyjechać, zaszaleć, troszke kaski puścić (to już jak wspomniane dziatki podrosną i dom stanie ;-))
Ludzie, po co sobie skakać do oczu ;-)?
BabaB
- 09-10-2004 18:18
No to jeszcze raz, ale to już chyba ostatni, wtrącę się w ten wątek.
Tak sobie myślę o tym tytule i poście otwierającym dyskusję. Warszawiak, o ile się nie mylę, rozwiał się potem w wirtualny niebyt, a dyskusja tymczasem osiagnęła wysoką temperaturę. To chyba przez słowo "prowincja" niektórzy jej uczestnicy poczuli się dotknieci, bo rozumieją to słowo wyłącznie negatywnie, jako zaścianek. A tymczasem może Warszawiak sam jest świeżo upieczonym Warszawiakiem i chciałby np. zasięgnąć języka jak sobie poradzić w obcym mieście. Tymczasem rozpętała się burza. Może raczej powinniśmy zaproponować jakiś nieobraźliwy wymiennik słowa "prowincja" i słowa "stolica" i wszyscy będą zadowoleni?
Pozdrawiam,
mieszkanka Warszawy
M@riusz_Radom - 09-10-2004 18:33
Mariusz, przetłumaczę - w skrócie- to co ziaba napisała: "Jak byś się czuł, jakby 30tyś pracowitych ludzików przyjechalo do Radomia i chciałoby Ci zabrac pracę?" 8) :D No luuudzie, odrobinę przyzwoitości.... Ziaba pisała o pracownikach ze wschodu ! A od kiedy to ludzie nie mieszkający w wawce są innej narodowości niż "warszawiacy od x pokolenia" co? Wydajcie w "wawce" zakaz pracu ludzików nie posiadających meldunku i sprawa Wam się rozwiąże. Idzicie jeszcze dalej. Odetnijcie wszelkie drogi wiodące do Wawki i wtedy będziecie happy..Tylko niech warszawiacy przyjmą do wiadomości, że jak na razie to karmi ich rzeczona PROWINCJA bez pomocy to której zdechliby z głodu :)
To tyle, ja tam jade sobie jutro odpocząć do Krakowa, bo tam i klimat lepszy i ludzie ciekawsi ;)
M@riusz_Radom - 09-10-2004 18:37
Tymczasem rozpętała się burza. Może raczej powinniśmy zaproponować jakiś nieobraźliwy wymiennik słowa "prowincja" i słowa "stolica" i wszyscy będą zadowoleni?
Pozdrawiam,mieszkanka Warszawy A po co ? Ludzie nie dzielą się na "warszawiaków z x pokolenia" na mieszkańców Warszawy i tych z prowincji ale na mądrych i głupich.
Ci którzy sądzą, że ludzie spoza Warszawy są gorsi od tych ze stolycy najzwyczajniej w świecie jest głupi i nad czym tu dyskutować ?
Wnioski wyciągnijcie sami..
- 09-10-2004 18:53
A moim zdaniem to bardziej Ty atakujesz warszawiaków, niż oni prowincję.
olinek - 09-10-2004 19:37
A moim zdaniem to bardziej Ty atakujesz warszawiaków, niż oni prowincję. Wytłumacz mi tylko jedno: co skłoniło człowieka o nicku Warszawiak do zadania na forum pytania i założenia tego postu ? Czy spotkałaś się z postem "Człowieka z prowincji" w którym on pyta: co robić z Warszawiakami przyjeżdżającymi na prowincję ? Przecież ten cały post to jakiś idiotyzm ! Jawna demonstracja podejścia ludzi przeświadczonych o tym, że Warszawiak to nadczłowiek, obywatel innego państwa które posiada kolonie (inne województwa) i zapach ludzi z tych "bantustanów" mu nie odpowiada: ani w hipermarkecie w Jankach ani na dworcu centralnym. Jak się dobrze wczytać w niektóre posty to okazuje się że niektórzy mieszkańcy stolicy również tak uważają. Szkoda czcionek na dyskusję w tym poście. Myślę, że należałoby go zakończyć i najlepiej usunąć. A autorowi gratuluję pomysłu i współczuję - musisz Warszawiaku naprawdę mieć duże problemy z sobą - wpadnij na prowincję i odpocznij - zapraszam.
abromba - 09-10-2004 20:23
Gorąco popieram Olinka!!! Zawieśmy ten post przez aklamację...
No to ładna dziś pogoda...
I ziemniaki potaniały.....
- 11-10-2004 15:19
A Powstanie ? Wybacz, ale po kilkudziesięciu latach ludzie zawuażają jaka to była nieodpowiedzialność władz, żeby nie powiedzieć głupota. hmm chyba jesteśmy z tego samego pokolenia bo mnie tez próbowali tak wmówic przez te naście lat edukacji ( nota bene w Radomiu) na lekcjach historii. Na szczescie nie wszyscy dali sie ogłupic i zindoktrynowac. A moze jestesmy narodem który nie mysli i stad te kolejne powstania , zsyłki itd? Nie jestem za tym zeby zyć martyrologia ale nelezy umiec docenic poswiecenie tych dzięki którym np nie piszesz cyrlicom bo Radom ukurat w tej guberni by sie zalapał.
M@riusz_Radom - 11-10-2004 15:37
No cóż. Niektórzy twierdzą, że gdyby nie rosjanie to bysmy teraz mercami jeździli. Nie mi oceniać co byłoby lepsze dla nas :)
A w kwestii poświęcenia innych. Najśmieszniejsze jest to, że nawołują do tego ci, którzy sami nie doceniają tego co ktos kiedyś zrobił dla nich (np moj dziadek odbudowywał Warszawę) a inni są dla nich "przyjezdnymi z prowincji ;)
Paty - 11-10-2004 17:56
A Tak na marginesie tej dyskusji i w odniesieniu do posta jednego z Gości. Dwa tygodnie temu z mojej prowincji wybrałam się na zakupy do Janek do IKEA. Chciałam sobie kupić różne rzeczy do nowozamieszkałego domu. I co? Po IKEI plątało się tylu zblazowanych warszawiaków, którzy z nudów snuli się po sklepie przeszkadzając tym naprawdę zainteresowanym robić zakupy. Zła prawie z niczym wróciłam do domu. Mnóstwo ludzi tłoczących się przed regałami nie mającymi nawet Ikeowskie żółtej torby na zakupy rozprawiali nad wyższością lampy żółtej nad beżową. Większość rejestracji na parkingu - specjalnie zwróciłam na to uwage to były warszawskie numery. Poprostu zgroza. Być możę był tam też owy Gość z naszego tematu i sprawdzał jak prowincja przyjechałą ubrana i czy się mieści w warszawskich kanonach mody.
A kazałam mężowi założyć krawat........ :wink:
Paty.
Jakub Burkietowicz - 12-10-2004 09:47
A ja się odniosę jeszcze do postu o pensjach ... Ktośtam (przepraszam, nie pamiętam) napisał ... za 1000 PLN pracują i zabierają nam pracę. Przepraszam, ale jakby mi oferowali 1000 PLN tobym dupy nie ruszył do Wawy. Jak tu przyszedłem, to miałem 3.000 (w Poznaniu), po czym zaoferowano mi 50% podwyżki i darmowe mieszkanie. Czyli de facto 2 razy tyle. No i to mnie przekonało. Inaczej, jak powiedziałem, nie ruszyłbym dupy z Poznania. A do Poznania nie ruuszyłbym dupy z Odolanowa, gdyby nie zaoferowali mi podwyżki z 2.000.
Jeden warunek. Musi być ktoś, kto za twoją wiedzę, doświadczenie i dobrą pracę zapłaci taką kasę.
A malkontenci Warszawiacy, którzy narzekają na brak pracy, niech spojrzą w statystyki. Warszawa ma najmniejsze bezrobocie w kraju. Później niech spojrzą do Begg'a (autor książek o ekonomii), który pisze, że popyt i podaż kształtują cenę oraz że biznes nie lubi pustki.
No i dochodzimy do wniosku, że Warszawa potrzebuje pracowników i jest w stanie za nich dobrze zapłacić.
Idąc dalej, skoro dobrze płacą, to (tu znowu za jakimś np. Beggiem) jest dużo pieniędzy na rynku, co kształtuje popyt, a jak jest popyt, to ceny wyższe. Jak ceny wyższe, to większe dochody i zarobki za tym idą wyższe. I w zasadzie mógłbym tutaj wymienić 20 sprzężeń zwrotnych w gospodarce, ale ...
No właśnie:
1. Jakieś 2% Polaków by to zrozumiało (bez obrazy, jeśli rozumiecie, to się cieszcie, bo wiecie dużo, a jak wiecie dużo i rozumiecie, to wiecie, że nie przesadziłem z 2%),
2. Te 2% odnosi się również do Warszawy,
3. 98% która nie rozumie, nie jest "gorszym gatunkiem", są po prostu kształceni w innych kierunkach lub nie są kształceni,
4. Spora część z 98% ma pretensje do "prowincji", że im chleb zabiera, ale sami nie są w stanie zaoferować tego, co oferuje prowincja,
5. Wracamy do tematu popytu i podaży ... kółko się zamyka i autochton nie mając pracy narzeka, że ktoś przyjechał i mu ją odebrał.
To tyle. Myślę, że trochę się tu powymądrzałem, ale chcę pokazać Warszawiakom, że nie siedzę tu dlatego, że nie miałem czego robić w życiu, tylko dlatego, że jestem dobry w tym co robię i płacą mi na tyle dużo, że zachęcili mnie do przejścia do centrali.
Z pozdrowieniami
JB
P.s. Myślę, że trochę namotałem, ale chciałem przekazać spostrzeżenia mieszkańca Warszawy.
abromba - 12-10-2004 18:25
Czy naprawdę nie możemy dać sobie spokoju z tym postem? Zaczął forumowiczów wybitnie antagonizować, a chyba nie to jest ideą Forum. Niestety te uwagi krytyczne ( i tych z Warszawy i tych spoza) dość często nie są konstruktywne.
Więcej już tu nic nie napiszę.
Howk.
mieszkaniec W-wy lub Ełku - 13-10-2004 16:01
Pracuję z wieloma ludźmi z prowincji. Są to przeważnie ludzie bardzo sympatyczni ale jednocześnie inteligentni, dobrze wykształceni i którzy odnieśli sukces zawodowy. Mogą pracować i mieszkać wszędzie gdzie jest zapotrzebowanie na ich pracę. Nigdy nawet przez myśl by im nie przeszło żeby mieć problem z faktem pochodzenia z prowincji.
Największy z tym problem mają ludzie zakompleksieni, z problemami i nie czujący satysfakcji z tego co robią w życiu,
lub świerzo przybyli do wawy z prowincji, ci plują na to biedne miasto najwiecej (tak jak by im coś zawiniło) bo ci z kolei muszą wyleczyć się z choroby pt "mogłem nie prznosić się do warszawki, gdzie indziej byłoby mi fajniej, ale w warszawce mnie potrzebowali, ale ta warszawka jest głupia itp"
nawet słowo prowincja zyskało perojatywny oddzwięk.
mariusz radom jest typowym przykładem człeka który aż zamiata nózkami żeby się przenieść do warszawy, co za kretyńskie poglądy ma ten gość
- 13-10-2004 18:35
Parę lat temu mieliśmy propozycję przeprowadzki do Warszawy.Pomimo bardzo wysokiej pensji nie zdecydowaliśmy się,bo nie lubimy dużych miast.Po przeczytaniu kilku postów jestem wręcz zszokowana,zwłaszcza samym pytaniem autora.Trzeba być kiepskim i mieć kupę kompleksów, żeby tak napisać.Rzeczywiście zastanawiam się, czy to była prowokacja,czy też autor jest tak ograniczony i sfrustrowany,jak to odczytałam.
Zgadzam się z teorią Jakuba,chociaż wg mnie nie dotyczy ona tylko Warszawy,ale każdego miejsca,w którym są większe szanse,a wykorzystać te szanse ma prawo każdy tak samo.Każdy,kto jest sprytniejszy,lepiej wykształcony,bardziej odporny psychicznie (tzw.inteligencja emocjonalna),bardziej ambitny,odpowiedzialny itd.Po prostu lepiej spełniający wymagania rynku pracy.
Wszędzie działają takie same prawa ekonomii i trzeba się z tym po prostu pogodzić.
M@riusz_Radom - 13-10-2004 20:53
mariusz radom jest typowym przykładem człeka który aż zamiata nózkami żeby się przenieść do warszawy, co za kretyńskie poglądy ma ten gość Buhahahaha ;) No normalnie wróciłem z wyjazdu, zmęczony jak diabli ale ten post poprawił mi humor ;)Tak mieszkańcuy Wawy ;) ja się nie mogę doczekać aby się przeprowadzić do warszawy ;) Mało tego, ja już nawet zamówiłem sobie człowieka który mi zmieni drzewo genealogiczne tak, abym mogł się "pochwalić" warszawiakami w rodzinie,co najmniej 10 pokolen wstecz ;)
A twierdzenie, ze moje poglądy są kretyńskie, no cóż, coż warte są twoje skoro nie potrafisz ich logicznie zargumentować tak jak JA to robię ;)
Ale wybaczam, jesteś chyba z Ełku, a to też prowincja dla warszawiaków i musisz być bardziej "warszawski" od rdzennych mieszkańców Warszawy ;)Ale to chyba u Polaków normalne, zauważyłem, że w stanach polacy też są bardziej amerykańscy od amerykanów ;)
PS: Piszę się PEJORATYWNY to raz, a dwa, że dla warszawiaków prowincja to było zawsze coś gorszego, z dużym zdziwieniem przyjmuje więc najnowsze wiadomości o tym, że spora grupa zamożnych warszawiaków wynosi się z tego miasta właśnie na prowincję ;) Czemu? Bo mają dość smrodu i zaduchu tego miasta.
Warszawiak - 02-01-2005 19:02
jest ich coraz więcej....
ratunku.....
staram się jak mogę kradnę im samochody...
Patos - 02-01-2005 19:17
W widndzie znalazłem część nalepki o treści "Warszawiacy z krwi i kości wielu nam tego zazdrości" czy wiecie o co chodzi z tą nalepką. Jak się uda to w niedalekiej przyszłości przeniosę się na wieś :P Za płotem konie , kaczki, kury, gęsi, krowy :P :P :P Nie mogę się doczekać
- 04-01-2005 09:00
Koń, krowa, kaczka , drób, droga - chyba na Ostrołeke. Rejs jak widac trwa, nuda i brak akcji. Ale ja tez docelowo uciekne w taka okolice :-)
prosciu - 04-01-2005 11:49
Ludzie ale mi sie ten wątek podoba :lol:
Ja to nie wiem nawet kto jestem
Jedni dziadkowie powstańcy ze Śląska dziadek po dachach uciekał przez Rumunię Afrykę Francję do Angli a po wojnie na ziemie odzyskane
mama Urodzona w Chorzowie wychowywana na wsi w lubuskiem
drudzy dziadkowie rejon Żychlina i wsi. Wojnę spędzili w Niemczech wódeczkę dziadek z Niemcem popijał i sobie bardzo chwalili (ach te paczki z Zachodu w stanie wojennym) po wojnie do Łodzi
tatuś urodzony w Osnabrik? pod granicą holenderską.
Spotkali sie w Zielonej Górze i ja sie tam urodziłem
Teraz mieszkam w Łodzi i wynosze sie na zabitą dechami wieś gdzie będę pierwszym z miasta. :lol:
a mój braciszk urodzony wŁodzi już mieszkał w Gdańsku a teraz w W-WIE mimo że sie tam nie pchał - kazali mu. :cry:
prosciu - 04-01-2005 11:51
Ludzie ale mi sie ten wątek podoba :lol:
Ja to nie wiem nawet kto jestem
Jedni dziadkowie powstańcy ze Śląska dziadek po dachach uciekał przez Rumunię Afrykę Francję do Angli a po wojnie na ziemie odzyskane
mama Urodzona w Chorzowie wychowywana na wsi w lubuskiem
drudzy dziadkowie rejon Żychlina i wsi. Wojnę spędzili w Niemczech wódeczkę dziadek z Niemcem popijał i sobie bardzo chwalili (ach te paczki z Zachodu w stanie wojennym) po wojnie do Łodzi
tatuś urodzony w Osnabrik? pod granicą holenderską.
Spotkali sie w Zielonej Górze i ja sie tam urodziłem
Teraz mieszkam w Łodzi i wynosze sie na zabitą dechami wieś gdzie będę pierwszym z miasta. :lol:
a mój braciszk urodzony wŁodzi już mieszkał w Gdańsku a teraz w W-WIE mimo że sie tam nie pchał - kazali mu. :cry:
Jarek.P - 04-01-2005 12:29
Landrynki? to chyba jakaś luksusowa wersja? Ja słyszałam o siarce w tych "kompocikach" dla podkręcenia mocy, a wiem, co mówie, bo ojciec mojego znajomego miał rozlewnię win. (Hmmm... "win" chyba powinno byc :wink: ). Stara technologia, jeszcze z czasów, kiedy te "wina" faktycznie coś z winami miały wspólnego. Teraz jest to własnie: spiryt+aromat identyczny z naturalnym + barwnik identyczny z naturalnym +emulgator + Eileś +Eileś +Eileś, wymieszać, zabutelkować i do sklepu. Z winem się nie opłacało, bo za dużo czasu schodziło na obróbke owoców, fermentację, cedzenie itp.
J.
kroyena - 04-01-2005 13:04
prosciu tyś jest po prostu jewropejczyk pełną gębą, a od 1 maja 2004 zwłaszcza.
- 11-01-2005 17:02
;)
Niektorzy nie byli na tyle blyskotliwi, zeby dojsc do wniosku, ze ten topic to jest miernej jakosci prowokacja i sie napinaja i ....prowincjonalnosc z nich wylazi.
Troszke wiecej luzu i usmiechu ... ;-)
Patos - 12-01-2005 23:03
:wink:
martta - 16-01-2005 01:24
Moi rodzice uciekli z warszawy do Józefowa ( ja teraz jeszcze dalej :wink: ) a moja Babcia ( z aspiracjami wielkopańskimi - z całą miłością do Babci ) skomentowała:
aha Teściowa mojego Tatusia: "... jak można uciekać zWarszawy, no ja sobie nie wyobrażam bo ja jestem rodowita Warszawianka !!! Urodzona w Warszawie!!!"
a mój Tatuś : .."no tak bo jak z mamusią jechali furmanką do porodu to kunie spod Sochaczewa ponieśli !"
I nie obrażaja nikogo z Sochaczewa ani mojej Babci, to do Warszawy leciała ludność napływowa w tym murarze i inni budowniczowie, czyli w sumie biedota za chlebem, a potem ich pokolenia mieszkające w blokowiskach chełpia się tym, że są z Warszawy, robią obciach na wyjazdach, że wstyd się przyznać skąd się jest .... a tak naprawdę wg słów mojej dobrze naprutej kolezanki " bo ja to jestem prosta dziewczyna z Warszawy i słoma mi z butów wystaje..." i ta słoma to naprawdę wyłazi az wstyd.....
Wowka - 19-01-2005 08:20
Dzisiejszy ONET - http://info.onet.pl/1039925,11,item.html
Kraj
PAP, MD /2005-01-19 06:07:00
Sondaż: Negatywne opinie o warszawiakach
"Życie Warszawy": Reputacja Warszawy jest opłakana, a sądy Polaków o mieszkańcach stolicy bardzo negatywne. W kraju myślą o warszawiakach źle i szybko się to nie zmieni - to wniosek z najnowszych badań opinii o stolicy.
"Życie Warszawy" poprosiło ankietowanych, by porównali warszawiaków do zwierząt. Wskazywano na pawie i lisy.
Pawie, bo mieszkańcy Warszawy są zapatrzeni w siebie i bardzo dumni; lisy - bo przy okazji są też bardzo cwani i przebiegli - wyjaśnia Mateusz Galica z TNS OBOP, który ogłosił wyniki badań "Co dalej z Warszawą...?".
Badanie OBOP-u miało pokazać, czy dawne stereotypy na temat Warszawy i warszawiaków są wciąż aktualne w kraju. Okazało się, że podobnie jak 5, 10 czy 15 lat temu stolica i jej mieszkańcy w oczach Polski nadal są postrzegani negatywnie.
Polacy, choć często w Warszawie nie bywają, potrafią wskazać szereg czynników, które psują atmosferę miasta. To korki i ciągły pośpiech mieszkańców. Zdaniem badanych, aby zła dzisiaj reputacja Warszawy stała się lepsza. trzeba poprawić przede wszystkim bezpieczeństwo, estetykę architektury i komunikację. - Na pewno nie trzeba poprawiać urody warszawianek. Zdaniem badanych, jest ona znacznie powyżej polskiej przeciętnej.
Zdaniem Janusza Czapińskiego, psychologa społecznego z Uniwersytetu Warszawskiego, warszawiacy być może są przekonani o swojej wartości, ale to dlatego, że są pracowici, zdolni i generalnie bogatsi od reszty Polaków. To zresztą tendencja ogólnoeuropejska. Prawie wszędzie z podobnych powodów nie lubi się mieszkańców stolic.
Patos - 19-01-2005 13:08
Czyli wszystko jest w normie :P
- 19-01-2005 14:00
jeszcze kilka zaslyszanych "prawd" o Warszawie ;)
-do lat 90 tych krazyla taka prawda ze "Warszawa zyje z pracy calego kraju - glownie z trudu i mozolu ludzi z Zaglebia i Gornego Slaska "
Po czym nagle okazalo sie, ze gornictwo, hutnictwo jest niedochowe, trzeba w braci gornikow pompowac forse, poniewaz sami nie umieja zarobic na siebie a przyzwyczaili juz sie do "sklepow za zoltymi firankami".
- z Wielkopolski tym razem ;-)
"W Warszawie jest tak dobrze, bo "warszawa" kradnie wszystkie zyski z Targow Poznanskich"
Dlatego oczywiscie w Wielkopolsce jest tak niedobrze - wszystkie nieudaczniki z pracowitej Wielkopolski tak to sobie tlumacza.
- kilka postow wyzej ktos napisal, ze Warszawa zdechlaby z glodu gdyby nie prowincja, ktora ja karmi ;-)
Czyli wszyscy ludzie, ktorzy na prowincji bezposrednio nie produkuja zywnosci TEZ powinni z glodu zdechnac ;-)
- ktoras pani napisala, ze "dobrze, ze maz byl w krawacie" na zakupach w jakims centrum handlowym w Warszawie
<<usmiech>>
Rbit - 20-01-2005 15:34
- ktoras pani napisala, ze "dobrze, ze maz byl w krawacie" na zakupach w jakims centrum handlowym w Warszawie
<<usmiech>> no bo, ze zacytuje z " Misia": " trzeba wpuszczać tylko klientów w krawacie! Klient w krawacie jest mniej awanturujacy sie. "
Co niniejszym stwierdzam jako naplywowy warszawiak co nie odpłynła był z powrotem i z czego jest calkiem zadowolony ;P
kroyena - 21-01-2005 07:57
Te bez krawatu jeżdżą zwykle tramwajami i autobusami. Czy w innych miastach łotwierają ony otwory drzwiowe też przed zatrzymaniem się pojazdu. Bo w Grodzie Przemysława, już siętakiego sposoby na pozbycie niechcianej ludności napływowej prawie nie praktykuje. :roll:
- 21-01-2005 15:25
Rbit,
Jesli klient w krawacie jest mniej awanturujacy sie to zadowolona z tego powinna byc ekspedientka w sklepie, kelner w knajpie lub pani z agencji "Czarny Lotos" a nie zona ;-).
W przeciwienstwie do niektorych "wpisow" tutaj uwazam, ze do Warszawy sciagaja - zostaja NAJLEPSI:ludzie ambitni, wyksztalceni, przebojowi.
Innym pozostaje juz tylko napinanie sie na sieci lub w realu lub jeszcze innym auchanie.
Gratuluje dobrego wyboru.
warszowiok
- 21-01-2005 16:50
Rbit,
Jesli klient w krawacie jest mniej awanturujacy sie to zadowolona z tego powinna byc ekspedientka w sklepie, kelner w knajpie lub pani z agencji "Czarny Lotos" a nie zona ;-).
W przeciwienstwie do niektorych "wpisow" tutaj uwazam, ze do Warszawy sciagaja - zostaja NAJLEPSI:ludzie ambitni, wyksztalceni, przebojowi.
Innym pozostaje juz tylko napinanie sie na sieci lub w realu lub jeszcze innym auchanie.
Gratuluje dobrego wyboru.
warszowiok No zona tez powinna być zadowolona ze nie jest wciagana w awantury choć mam pewne obawy co do sytuacji w agencji " Czarny Lotos", ale co tam wszystko dla ludzi, a w sumie po tylu latach kobiecie tez sie coś od zycia nalezy ;-)
Rbit
prosciu - 23-01-2005 09:55
Drogi Gościu
Nie wszyscy mają potrzebę mieszkania w Warszawie.
Przyznaję kiedyś przemknęła mi taka myśl przez głowę jednak pózniej musiałem jezdzić dość często do Warszawy i szybko mi przeszło.
Nie uważam sie za tłuka niezdare i lenia mam po prostu inny system wartości. Wolę spokuj od warszawskiego pędu, bliskość rodziny, dobrą solidną pracę która pozwala mi żyć na wystarczajacym poziomie. Kilka lat temu zastanawialiśmy sie z żoną czy nie pracować np w Brukseli tylko po co?Zarabiał bym więcej ale i więcej wydawał za to jakim kosztem.
Owszem jesli nie miał bym tego co mam to szukałbym tego nawet na końcu świata.
Tu gdzie żyję jest mi dobrze i mam zamiar tu zostać i nie jest to kwestia ambicji. moimi marzeniami jest dom, spokojna praca, szczęśliwa rodzina.
Patos - 23-01-2005 10:47
Drogi Gościu
Nie wszyscy mają potrzebę mieszkania w Warszawie.
Przyznaję kiedyś przemknęła mi taka myśl przez głowę jednak pózniej musiałem jezdzić dość często do Warszawy i szybko mi przeszło.
Nie uważam sie za tłuka niezdare i lenia mam po prostu inny system wartości. Wolę spokuj od warszawskiego pędu, bliskość rodziny, dobrą solidną pracę która pozwala mi żyć na wystarczajacym poziomie. Kilka lat temu zastanawialiśmy sie z żoną czy nie pracować np w Brukseli tylko po co?Zarabiał bym więcej ale i więcej wydawał za to jakim kosztem.
Owszem jesli nie miał bym tego co mam to szukałbym tego nawet na końcu świata.
Tu gdzie żyję jest mi dobrze i mam zamiar tu zostać i nie jest to kwestia ambicji. moimi marzeniami jest dom, spokojna praca, szczęśliwa rodzina. :roll: prosciutkie to twoje życie, ja też bym tak chciał :P :wink:
- 24-01-2005 13:14
Drogi Prosciu,
Oczywiscie, ze nie wszyscy musza, chca, pragna mieszkac w Warszawie.
Moj argument o ludziach w Warszawie byl odpowiedzia na post, ze w Warszawie tylko chamstwo, prostaki, sloma z butow itepe.
Prosciu ... przeciez fakt, ze do Warszawy przyjedzaja ludzie zdolni, abmitni nie oznacza JEDNOCZESNIE, ze poza Warszawa takich ludzi nie ma - jestes tego najlepszym przykladem. Z tym tempem warszawskiego zycia troszke przesadzacie - nie sadze, zeby w Poznaniu, Lublinie czy Wroclawiu zylo sie "wolniej" niz w Warszawie.
Pozdrowienia dla calego ludu pracujacego miast i wsi.
warszowiok
Paty - 24-01-2005 14:15
Do wiadomości wszystkicj GOŚCI odnośnie mojej wypowiedzi na temat krawatów.
Drodzy GOŚCIE widać jesteście mało inteligentni bo moje ostatnie zdanie było ironiczne i nie było prawdą i teraz nie wiem czy ta niska inteligencja nie wywodzi sie aby z tego ,ż e jesteście " rodowitymi ' warszawiakami.....
Paty.
mechanics - 24-01-2005 23:33
Ale w tej już przysłowiowej Ziabiej Wólce trudno spotkać łysola z kijem, za to na ulicach W-wy to powszechny widok. Niestety. Wiesz mieszkam tutaj od urodzenia i słowo daję nie widziałem ani razu łysola z kijem. Czy mówisz o tej samej Warszawie?
mechanics - 24-01-2005 23:44
Ty Gosciu, a słyszłeś o tzw. wolnym rynku.
A tak poważnie to ludziska teraz na czarno do Unii jadą pracować, bo te Wasze stawki *1/2 to się nie opłacają.
W weekendy to różne takie autobusy na 3 i 4 na trasach wchodza ze 110-120, jakby nie pamietały jak wygląda autobus nadziany na drzewo.
Tam stawki zupełnie inne. Wiesz, mieszkam tutaj od urodzenia i nie widziałem autobusu jadącego więcej niż 100, a i te 100 na wisłostradzie jedynie.
Mam wrażenie, jakby na podstawie między innymi takich tekstów jak Twój w Polsce powstawały jakieś mity nt tego, co dzieje się w w-wie.
mechanics - 24-01-2005 23:58
Ja nabijałem się z "warszawiaków z któregoś tam pokolenia" któzy mają na tym punkcie kompleksy. A czemu ? Bo być może ludzie przyjezdni są od nich lepszymi pracownikami, wydajniejszymi, mającymi większy zapał do pracy i nie chcą aby płącono im x razy więcej tylko za meldunek w Warszawie ;) Zapewniam Cię, że nie są to kompleksy. Przyjezdni niestety znacznie zaniżają średnią płacę, a czy są lepsi?. Są bardziej zdeterminowani. I tylko tyle. Ktoś już tutaj napisał z jakich względów - dla przyjezdnego utrata pracy kończy się najczęściej powrotem tam, skąd przyjechał, czyli przeważnie na wieś. Dlatego rękami i nogami trzymają się swoich posadek, często niestety też niszcząc konkurentów niezbyt czystymi metodami typu lizusostwo i włazodupstwo. Wiem, że nie brzmi to optymistycznie. I oczywiście też nie chcę generalizować, ale pracuję w trzeciej już firmie, wszystkie to międzynardowe korporacje i niestety z każdej mam podobne doświadczenia pod tym względem.
- 25-01-2005 11:27
Paty,
Nalezaloby zadac pytanie - czy Twoj maz rzeczywiscie byl wtedy w krawacie?
Jesli TAK - ;-)
Jesli NIE - po co pisalas o tym krawacie - przeciez nikt "normalny" nie jezdzi do IKEI w garniturze (niezaleznie czy ta Ikea w Wawce, Wrocku czy Przemyslu).
Nadal nie rozumiem tej Twojej ironii ....
Dlaczego z gory patrzysz na ludzi, ktorzy zastanawiali sie nad abazurem takim czy siakim ? Co w Twoich oczach nobilituje kupujacego ? moze denerwowalo Cie, ze TY - PATY na zakupy przyjechalas a tu sie jacys smieszni ludzie z Warszawy kreca, jakies badziewne abazurki wybieraja, nic nie kupuja i jeszcze toreb nie pobrali !
Rozumiem, ze jezeli przed Ikea bylyby rejestracje pozawarszawskie - wszystko byloby inaczej, lepiej.
Zycze udanych zakupow w Warszawie.
Ech Paty - przeciez jestes fajna kobieta a tak sie napinasz niepotrzebnie.
pozdrawiam,
warszowiok
ziaba - 25-01-2005 11:37
Jako posiadaczka słomy w butach i koniem poniesiona ( :lol: oklaski *marta* ) obserwuję migrację w zdecydowanie przeciwnym kierunku.
Znakiem ci, którym się powiodło i Warszawa spełniła zamierzenia i zrealizowała sny, spierniczają z tego chorego organizmu na obrzeża bliższe lub dalsze skazując się na drogi przez mękę ( znakiem dojazdy )
KAŻDY ma prawo pracować i żyć gdzie mu się podoba. Jeśli ktoś zarzuca komuś , że ma takie prawo i go wykorzystuje .. to ja czegoś nie rozumiem.
Może co poniektórzy by chcięli badania genetycznego na okoliczność zasadnego przebywania w tym mieście, ale jeśli tak bardzo opcjują za Czystością Rasy Warsiawskiej to niech spojrzą na swoje drzewo geneologiczne i wyłapią moment poniesienia koniem ku najbliższej większej wiosce gdzie bywał felczer.
z ukłonami
kroyena - 25-01-2005 11:43
ziaba co ty tak o tym koniu? :oops: :o :roll: :lol:
ziaba - 25-01-2005 11:51
Kury domowe tak mają ... :lol:
*marta* - 25-01-2005 13:00
ziaby domowe. albo jeszcze lepiej kunie domowe :)
hehe to nie ja (to martta), ale kuń mi się podoba :)
A tak poza tym, czy Wy ludziska naprawdę uważacie, że to jacy jesteśmy zależy od tego skąd jesteśmy? Z Warszawy, Lublina, Krakowa, Starej Łubianki (to moja ulubniona nazwa miejscowości) czy Koziej Wólki - jakie to ma znaczenie???
Pozdrawiam jako napływowa Warszawianka (choć już z dowodu tylko), której słoma z butów wyłazi (sąsiad ma kunia), w zabłoconych butach łazi (no cóż taka droga do wymarzonego domu) i w Ikei w niedzielę była! Rejestracji nie zakryłam :-?
kroyena - 25-01-2005 13:11
Martuś tu cię zdziwię. Niestety tak i to z podziałem na ZABORY.
W jednym jest "Ordnung muss sein", gdzie indziej Keiserka- tak się woła na bułkę chyba (ciekawe dlaczego) w Drugiej, albo Trzeciej stolicy Polski, a w Następnej Stolicy po tej z Keiserką to słowo i prawo się wali (dosłownie i w cudzysłowie) bo człowiek przed urzędnikiem musi mieć wyraz twarzy zgodny z zarządzeniem cara.
Wierz mi coś w tym jest.
Klikam to ja Stańczyk zawłaszczonego herbu, mający pikne doświadczenie nt. projektu robionego w m.st. Warszawie (nie wiem po co to podkreślać, no chyba, że z amerykańska Capitol City, czy jakoś tak) przy współudziale Krakowiaków (bez Górali). 8) :lol:
Ale sie fajnie rozmawiało, a jeszcze fajniej ustalało zwłaszcza mentalnościowo. Całe szczęście, że był to projekt w W-wie, a nie dajmy na to w strefie "Ordnung muss sein", bo bym po tylcu dostał niemiłosienie.
*marta* - 25-01-2005 14:17
Kroyena ale to tak samo jak z Polakiem, Ruskiem czy Niemcem ;) Różni jesteśmy, to prawda. Językowo-mentalnościowo-wyglądowo i poglądowo i jeszcze jakoś tam pewnie też, ale to tylko czyni kontakty jednych z drugimi interesującymi. Co nie oznacza, że jedni są gorsi/lepsi od drugich, mądrzejsi/głupsi bo urodzili się tu a nie tam. Jeśli już, to z innych powodów ;)
kroyena - 25-01-2005 14:19
I jeszcze jedno mimo różnic zaborczych, większych mistrzów improwizacji niż między Odrą, a Bugiem to nie znajdziesz. 8) :lol: 8)
Ale to chyba wynik zakuwania na pamięć z literatury ojczystej.
Rbit - 25-01-2005 14:42
[quote="*marta*"]ziaby domowe. albo jeszcze lepiej kunie domowe :)
hehe to nie ja (to martta), ale kuń mi się podoba :)
quote]
marta moze Qń to taki kuń tylko ze znakiem jakości Q.
A jesli chodzi o krawat to zawsze meza łatwiej zaciagnać do ikei czy innego "Oszona" jak ma krawat. Ciagnie sie, krawat uciska tetnice i gość mieknie. Mozna nim sterować ;)
Agnieszka1 - 25-01-2005 14:45
Co robić?
A co boisz sie czegos? jakies leki? moze psychologa? :wink:
kroyena - 25-01-2005 14:46
Aga przeca łony klikomy po łostrym dyżurze. :lol:
Agnieszka1 - 25-01-2005 14:49
Aga przeca łony klikomy po łostrym dyżurze. :lol: A no prowda :oops:
*marta* - 25-01-2005 15:20
A jesli chodzi o krawat to zawsze meza łatwiej zaciagnać do ikei czy innego "Oszona" jak ma krawat. Ciagnie sie, krawat uciska tetnice i gość mieknie. Mozna nim sterować ;) Fakt! Nie pomyślałam :-? A ja kurcze zastanawiam się od kilku lat, czemu nie mogę go zaciągnąć :roll:
ziaba - 25-01-2005 16:01
Od krawata się miga bestyja ? :o
Mariano - 25-01-2005 20:44
eligancki meżczyzna jak pzryjeżdza do stolicy to ładnie się ubiera i myje przed wyjazdem
- 26-01-2005 01:20
Co robić? Zacznij od określenia słowa "prowincja". Może pojmujemy to inaczej, ale dla mnie prowincja zaczyna się w Warszawie.
- 26-01-2005 01:22
C.d.
A kończy na jej rogatkach.
*marta* - 26-01-2005 09:08
Od krawata się miga bestyja ? :o i od ikeiów, oszołomów i innych gigantów :-?
Paty - 26-01-2005 15:14
W których kręcą się zblazowani WARSZAWIACY bez krawatów..............
Paty.
Thjazi - 26-01-2005 16:19
To co - mam ściągac krawat jak do szopa wchodzę, co by nie było widac że musze w pracy być leganci ? :wink:
Protestuje przeciw dyskryminacji krawaciarzy.
podpisano:
Wiochmen ze stolicy.
Zresztą do sklepu w weekend to chodza tylko miłośnicy tłoku rodem z jarmarku jewropa.
*marta* - 26-01-2005 16:28
To co - mam ściągac krawat jak do szopa wchodzę, co by nie było widac że musze w pracy być leganci ? :wink: Nie! Bo za co żona bęzie ciągnęła? Potem będzie narzekała, tak jak ja ;)
Poza tym krawaty są fajne :)
Oj no ale kiedy ja mam do tego sklepu chodzić? Noce mam zarezerwowane na sen :-?
Jezier - 26-01-2005 16:31
Ja czasami do hipermarketu wpadam po północy. Jest wtedy dużo gorzej niż w południe w niedzielę.
*marta* - 26-01-2005 16:31
W których kręcą się zblazowani WARSZAWIACY bez krawatów..............
Paty. Albo ich żony. Takie jak ja. Jeździ taka po sklepach i denerwuje ludzi :(
Thjazi - 26-01-2005 17:26
Jezier,
Ale przecież ty możesz i w niedzielę i w krawacie!!!
W końcu jesteś z korzeniówki a nie z Wawy :wink:
Jezier - 26-01-2005 17:31
Udaję warszawiaka :wink:
Thjazi - 26-01-2005 17:32
Ja to chyba jestem zmorą w sklepie bo z regóły dużo łaże i żadko kiedy cos kupie. Musze najpierw zobaczyć w wszystko ze trzy razy potem jeszcze w paru innych miejscach czy nie jest taniej albo ładniej. No i w ten sposób dokładam swoje trzy grosze do parszywej opinii miasta stolecznego.
Thjazi - 26-01-2005 17:37
No dobra jade zaraz do Ikei kupić jakąś półkę na ksiązki bo mi już miejsca brakuje. Wybaczcie mi że nie ściągnę krawata ale jakoiś sie głupio czuję w garniturze bez krawata. No i pewnie żona by sie wstydziła z takim oberwańcem po takim wielkim sklepie łazić.
martta - 27-01-2005 14:04
Dobrze ,że jutro piatek..
popędze kunia, wyjeżdzam z Wwy na swoja prowincje, zakładam ubranie budowlane ( i nawet w takim mogę się przejść do warzywniaka i kupi sobię peto kiełbasy..!) i w takim stroju wciagajac kiełbachę będę łazic po swojej prowincji i wdychać czysciutkie powietrze( chociaz zimne) tyle by starczyło na cały nastepny tydzień pracy w Wwie.
Żeby Wam było lepiej to wyobrażcie sobie mnie łażącą po Galerii centrum albo Ikei w stroju budowlanym, a u mnie kurzy sie teraz ,że hej, błoto i brudno, kupiłam sobie waciak i jeszcze wpieprz.. kiełbache ...
kurcze chyba musze spróbować... byłoby widowisko hihi
ziaba - 27-01-2005 14:29
I tu mamy klasyczny przykład wyższości prowincji nad Warsiawką.
Oj marzy się taki luzik, marzy. :roll:
I żeby można było rower zostawić pod sklepem bez łańcucha ( :D )
Majka - 27-01-2005 14:35
W Kraku tez rower na ulicy nie zostawisz. Sam odjedzie w sina dal :D
Fakt, co prowincja to prowincja 8) :D
pattaya - 27-01-2005 19:54
Kraków jest fajny.Mam tam siostrę.
A cały ten temat jest idiotyczny.W każdym mieście są sadzące się buraki.A że w Warszawie jest ze 2mln ludzi to i statystycznie tej hołoty najwięcej.Pewnie jeszcze najgłośniej krzyczą.
Żeby nie było nieporozumień:
moim zdaniem owo buractwo,wsiowość czy jak je tam nazwiecie nie ma nic wspólnego z miejscem urodzenia czy zamieszkania.Znam świetnych ludzi,na wysokim poziomie mieszkających w malutkich wioskach,znam też chamstwo panoszące się po Radomiu,Warszawie,Poznaniu czy Lublinie.Tu chodzi o typ,mentalność,horyzonty(raczej ich brak),klapki na oczach,koń dorożkarski,priorytety,poziom,oczytanie,wiedzę ogólną i takie inne.
kroyena - 28-01-2005 08:52
No skoro poruszamy Poznań, to nie bójmy sięwskazać dlaczego nie tak dawno Warszawa zamknęła wykopaliska na Ostrowie Tumskim - bo się dokopano do Pierwszej Stolicy Polski. 8)
pattaya - 28-01-2005 09:26
Boże broń!
Nie czepiam się Poznania ani Lublina ,ani Warszaway.
Po prostu znam trochę ludzi w tych miastach.
Kroyena nie nerwujsia :D
Rbit - 28-01-2005 09:36
No skoro poruszamy Poznań, to nie bójmy sięwskazać dlaczego nie tak dawno Warszawa zamknęła wykopaliska na Ostrowie Tumskim - bo się dokopano do Pierwszej Stolicy Polski. 8) No i co by było jak by wykopali jakiś palac kultury z dziewiatego wieku naszej ery dar jakiegoś germańskiego cesarza "ottona" dla przyjaciól za odry? byłby kłopot jak z tym co na placu defilad stoi tylko wiekszy bo jeszcze tamten by sie pod obiekt zabytkowy lapal i zburzyć było by trudniej.
A swoja droga taki ładny w centrum miasta i tak sie marnuje :(
kroyena - 28-01-2005 09:48
Łotton to przywiózł jeno jakąś dzidę, bodajże po Św. Maurycym.
A temu sknerusowi cysarzowi pono to kopara opadła, jak mu A2 z brokatu czyrwonego taki świeży królik na Poznaniu w stronę Świecka rozwinął. Ode siebie wyjeżdżał po błocie. A o własny łęk siodła o mało co się Ottonek nie przefiknął, jak zobaczył w witającej go kolumnie pojazdów dwucylindrowego wielbłada o mocy większej niż niejeden kuń niekoniecznie mechaniczny. W końcu Mieszko to nie od tego, że się ma gdzie mieszka, ale od tego, że się ma pełny mieszek. :lol:
Na placu Defilat, to policzmy:
1-Poznań,
2-Kraków,
3-Poznań,
4-Kraków,
5-Warszawa,
6-Londyn,
8-Lublin
o Dziewiąta Stolica Polski dostała prezent od braci Rusów. A jak by tak na nominały zerknąć to Pałac z betonu wcale dużo droższy od tej dzidy by nie był. 8) :lol:
- 28-01-2005 12:07
Paty,
Wymagajac szacunku sam(a) go okazuj.
Chyba obca Ci jest taka postawa.
Skad u Ciebie taka antypatia do Warszawy?
Czyzby sasiad, ktory bezczelnie tuje posadzil mial krewnych w Warszawie ?
pozdrowienia dla tatusia,
warszowiok
kroyena - 28-01-2005 12:21
Niby Gość, a warszawiok. :wink:
aha26 - 28-01-2005 12:27
Nie rozumiem skad u niektorych ludzi taka antypatia do ludzi z Warszawy.Ja mieszkam pod Warszawa i choc jestem tam codziennie to nigdy nie spotkalo mnie tam nic chamskiego a w innych miastach owszem.Ludzi nie ocenia sie po tym gdzie mieszkaja,ale co soba reprezentuja.
Patos - 28-01-2005 23:24
Nie rozumiem skad u niektorych ludzi taka antypatia do ludzi z Warszawy.Ja mieszkam pod Warszawa i choc jestem tam codziennie to nigdy nie spotkalo mnie tam nic chamskiego a w innych miastach owszem.Ludzi nie ocenia sie po tym gdzie mieszkaja,ale co soba reprezentuja. Jadę sobie dzisiaj trasą Toruńską o 20.15 w stronę Marek, korek jak co piątek i widzę gościa na Krakowskich nr. i gada sobie przez tel. kom., myślę sobie, że ktoś go prowadzi jak ma dojechać do miejsca docelowego, prawy pas którym jedzie zaraz go odciągnie od trasy :o , włącza lewy kierunek by ciągnąć prosto, widząc to daje po hamulach i wpuszczam gościa przed siebie ( a co Mi tam przecież jestem tutejszy i myślący, "wawaka" bym nie wpuścił :evil: , bo bym pomyślał , że jest "wciskaczem" wykorzystującym wolny prawy pas by przejechać szybciej do przodu) dopada Mnie myśl podziękuje Mi czy oleje Frajera z Warszawy?, ale, Gościuwa walczy z komurą , kierownicą i światłami awaryjnymi i włącza na chwilę awaryjne, a Mi robi się ciepło :oops: na sercu, że mogłem komuś pomóc, a ten to docenił. Zawsze tak robię jak widzę obcą rejestrację, ale nie zawsze to kierowcy doceniają :evil: moje spostrzeżenia to takie, że kierowcy z okolic Warszawy są mniej kulturalni :evil: bądź nie umieją podziękować ,a może są tak zestresowani ruchem w Wa-wie :o że nie mają czasu podziękować :( ?
Paty - 29-01-2005 09:55
GOŚCIU
Widzę że jesteś doskonale zorientowany w tym o czym piszę na forum. I szkoda tylko że jesteś tchórzem i nie potrafisz się ujawnić pod prawdziwym nickiem. I nie zauważyłam żebym kogoś obraziła
w swoim poście. Wyluzuj trochę bo widać nadepnęłam Ci na bolący odcisk.....
Paty.
P. S.
A do Twojej wiadomości tuje wymarzły w pień..... Natura wiedziała co robić.
Rbit - 29-01-2005 10:49
Patos mam podobne spostrzezenia. MOze w wawce nie uzywa sie kierunkowskazów zmienia pasy i czasem lekko wymusza ale jak stoje na podporzdkowanej i chce wjechac w ruchliwa ulice to moze nie pierwszy ale dziesiaty zatrzyma sie i mnie wpusci ( czzsem musze mu lekko pomóc podjac te decyzje) i robi to bez wymachiwania rak i wygrazania. W moim rodzinnym mogłbym z głodu umrzeć i jak bym nie wymusił to bym nigdy nie wyjechał, a kazde takie wymuszenie zwykle konczy sie wymachiwaniem rekami i pokazywaniem piesci przez szybe przez tego który musi mnie wypuscić wbrew pierwszenstwu. :(
Strona 2 z 2 • Wyszukano 398 wypowiedzi • 1, 2