ďťż

Coś mi zżera dom...





Janusz Mielcarek - 17-09-2008 11:07
Ratujcie!!! Coś mi zżera dom… Nie wiem czym TO jest. Pod listwą przypodłogową znajduję ogromne ilości „pyłu” styropianowego. TO coś zaczyna ukradkiem wynosić kawałeczki /1/2 mm/ styropianu, płyty rigipsowej, wręcz betonu. Nie wiadomo kiedy. Po wytarciu podłogi jednego dnia, już następnego rano podłoga tuż przy listwie jest pełna okruszków – doskonale to widać na fotografii

http://images45.fotosik.pl/11/5381c61104241a4dm.jpg
Próbowałem „gada” zaskoczyć w nocy, aby w świetle latarki zobaczyć, jaki stwór konsumuje mój dom. Kilka razy zadziałałem „w ciemno” spryskując środkiem owadobójczym całą przestrzeń pod listwą przypodłogową. Bez pozytywnego rezultatu. Po kilku tygodniach TO bezczelnie zaczyna pozostawiać ślady swej niszczycielskiej pracy.
Co TO jest? Czym się żywi skoro w pomieszczeniach typu kuchnia czy łazienka nie widać żadnych „zniszczeń”. Dodam, że działa z jednakową aktywnością o każdej porze roku.
Dom jest nowy – zbudowany pięć lat temu na działce, która przez kilkadziesiąt lat była nieużytkiem.
Proszę , pomóżcie zidentyfikować „gada” . Może wpadnie Wam do głowy jakiś pomysł.
A może inni też „walczą” z podobnym stworem…?
Niewidzialny wróg jest najgorszy.
Pozdrowienia.
Janusz





mikolayi - 17-09-2008 11:22
może to amba ? :o
Szkodniki w domu 2
Skomentuj

Nikt nie wie dokładnie, ile ich żyje w naszych mieszkaniach i domach. Ci nieproszeni goście są dość dokuczliwi. Chcemy się ich jak najszybciej i najskuteczniej pozbyć, często podejmując desperackie wysiłki.

Żeby wroga zniszczyć, najpierw trzeba go poznać. Przyjrzyjmy się więc bliżej zwyczajom i upodobaniom tych szkodników, poznajmy skuteczne środki ich zwalczania, zwłaszcza że administracje naszych budynków ograniczają się do dezynsekcji zsypów i klatki schodowej

Karaluchy - są olbrzymie (do 3 cm długości), budzą lęk i obrzydzenie. Żyją wszędzie tam, gdzie mają jedzenie, wilgoć, ciepło: w restauracjach, stołówkach, piekarniach, sklepach spożywczych, przetwórniach, ale także, niestety, w domach mieszkalnych. Przedostają się do naszych mieszkań przez zsypy, rury, wyciągi, dlatego dezynsekcja jednego tylko lokalu niewiele pomoże. Na rozmnożenie potrzebują zaledwie jeden miesiąc. W sprawie odkaraluszania najlepiej zwrócić się do specjalistów. Większość firm dezynsekcyjnych daje półroczną gwarancję na swoje usługi.

Mole - groźne są żarłoczne larwy, które żywią się naszymi ubraniami, jako że uwielbiają wełnę, skórę, futra, nie pogardzą jednak i włóknami syntetycznymi. Dorosłe owady, mające postać niepozornych motyli, nie wyrządzają już szkód. Mole są bardzo wrażliwe na niektóre olejki eteryczne, dlatego dobrze jest umieścić w szafie woreczki z bagnem, lawendą lub goździkami.

Mrówki faraona te świetnie zorganizowane i pracowite owady najczęściej spotkamy w pobliżu rozsypanego cukru lub okruszków chleba. Ale mrówki faraona nie odmówią także kawałeczka mięsa, który nie zauważony przez nas spadł za szafkę. Nie tylko zjadają produkty, ale pozostają w nich głęboko ukryte. Przy ich zwalczaniu trzeba pamiętać, że mogą podzielić się na grupy, z których każda założy nowe gniazda.

Pluskwy - żyją w hotelach, domach akademickich, mieszkaniach. Można je przynieść do domu razem z meblem kupionym na targu staroci lub w komisie. Żywią się krwią człowieka, żerują w nocy. Jaja składają w różnych zakamarkach. Dezynsekcję przeprowadzić należy natychmiast po zauważeniu jednej choćby pluskwy. Środkiem owadobójczym oblewa się wszystko: meble, sprzęty, ubrania.

Prusaki - lubią ciemność i ciepło. W ciągu roku wylęgają się 2-3 pokolenia larw, które już po 6 miesiącach są zdolne do rozmnażania. Niszczą i zanieczyszczają odchodami żywność. Przenoszą bakterie i wirusy. Wydzielają nieprzyjemny zapach. Są bardzo ruchliwe i potrafią przecisnąć się przez najwęższą nawet szczelinę. Najlepiej stosować środki owadobójcze o długotrwałym działaniu, np. Raid, lub wyłożyć wabiące trutki.

Rybiki cukrowe - najczęściej zamieszkują wilgotne, cieple i ciemne miejsca w naszych kuchniach i łazienkach. W dzień śpią, za to w nocy jedzą i buszują. Ich ulubione przysmaki to papier, tkaniny, tekstylia a nawet klej do tapet. Nie rozmnażają się w temperaturze poniżej 22° C. W sprzedaży są specjalne preparaty do ich tępienia.

choć z Twojego opisu wynika, że to niekoniecznie to...



Janusz Mielcarek - 17-09-2008 11:53
Amba? - a co to takiego :o
Wszystkie szkodniki wymienione wymienione przez Mikołayi-a znam z autopsji. Zdecydowanie je wykluczam.
Proszę podaj przynajmniej gdzie można poczytać o tej "ambie"?
Dzięki za odzew i baaardzo proszę o jeszcze...
Pozdrowienia.
Janusz



mikolayi - 17-09-2008 12:07
hmm... amba to mityczne coś, co zżera wszystko 8) Na przykłąd jak nie mogę znaleźć skarpetki do pary to mówię, że amba mi zżarła :lol:
A wracajac do tematu, to faktycznie poświęcam teraz czas by znaleźć co może jeść nawet Twój styropian i nie wiem :(





Andriu - 17-09-2008 12:11
na takie niewiadomo co u nas mówi się dzingorang, one też konsumują nocą wa w dzień śpią ale one u nas jedzą asfalt wyżerając dziury w drogach.



kar8lina - 17-09-2008 12:18
A ja bym obstawiała że to mysz :D Któregoś wieczoru siedząc przy kompie zobaczyłam w korytarzu mysz, oczywiście jak wstałam to zwiała w kierunku pralni. Zastawiłam łapke na noc ale się nie złapała. Następnego dnia usłyszałam jakieś chrobolenie jakby pod podłogą (nie mam listew jeszcze), zaczęłam sie przysłuchiwać i doszłam do wniosku że coś mi styropian pod podłogą szamie :D Pomyślałam że to ta mysz i obszukałam okolice, no faktycznie w wersalce obok było pełno mysich bobków :-? Powaliłam kilka razy w podłoge w miejscu gdzie ją słyszałam i chyba jej się to nie spodobało bo wyniosła sie na góre do niewykończonej jeszcze łazienki (siedziała za obudową stelaży i też było pełno pyłu od płyt k-g) Po kilku dniach dała się złapać na kawałek skórki od chleba :D Może u Ciebie tez myszy harcują? tylko jak one by tam wlazły jak masz listwy? :roll:



Janusz Mielcarek - 17-09-2008 12:52
Kar8lina, powiedz jak mysz może przeciskać sie przez 2-milimetrowe szpary - patrz fotka? I co, ten styropian tak sobie wydmuchuje na zewnątrz :wink:
Ludzie, to na prawdę poważna sprawa. Jak nie zauważone w porę korniki potrafią zwalić drewniany strop na głowę /albo i dach cały/, tak te gady niszczą izolację i czort wie co jeszcze.
Temat amby jest ok, ale otwórzcie go w innym wątku.
pozdrowienia.
Janusz



listek - 17-09-2008 13:04

Amba? - a co to takiego :o "Amba" zwierzę, które chwyta i nie pyta :lol:



JoShi - 17-09-2008 13:35

Kar8lina, powiedz jak mysz może przeciskać sie przez 2-milimetrowe szpary - patrz fotka? I co, ten styropian tak sobie wydmuchuje na zewnątrz :wink: Mogła wleźć w zupełnie innym miejscu i się przegryźć aż do tamtego gdzie wysypuje Ci się styropian. Nie doceniasz myszy. Jak mysz gryzie i sie przeciska przez wygryzione korytarze to styro się wysypuje.


Ludzie, to na prawdę poważna sprawa. Tak ją traktuję bo mysz w styropianie to nic zabawnego. Zaaplikuj dla świętego spokoju jakąś dobrą mumifikującą trutkę na myszy i zobaczysz. Zaszkodzić nie zaszkodzi a może pomoc.



kar8lina - 17-09-2008 13:39
A może weszła tam inną szparą? U mnie w czasie budowy mysz chodziła sobie po ścianie za pionem kanalizacyjnym z parteru na poddasze i tam właziła w warstwy posadzki. Ja bym wrzuciła za listwę w tym miejscu trochę trutki.. a nuż pomoże. U mnie w łazience podłoga wyglądała identycznie jak u Ciebie z tym ze pyłek był od płyt k-g.



Janusz Mielcarek - 17-09-2008 14:08
Drodzy zwolennicy mysz :wink: Mysz wyeliminowałem, nie dlatego że nie znam jej możliwości. Poznałem i to bardzo dobrze, gdy mi skonsumowały 1/3 ocieplenia na ścianie garażu. Byłaby to mysz, która rozpoznaje ustawione pułapki. Zdejmowałem wszystkie listwy i sprawdzałem czy są ewentualne otwory wskazujące na możliwość przeciśnięcia się myszy. Nie ma. Weźcie też po uwagę inny fakt - mysz zawsze pozostawia odchody. Nie bez powodu zamieszczam fotkę. te małe drobinki wynosi stworzonko, które zdoła się przecisnąć przez niewielką szparkę. Okruszyny wynoszone są metodycznie w jednym tylko miejscu, gdzie listwa lekko odstaje od podłogi.
Tak więc, ten gryzoń odpada. TO malutkie musi być bardzo szybkie skoro nie daje się zaskoczyć. Chyba, że zainstaluję monitoring... 8)
Pozdrowienia.
Janusz



cieszynianka - 17-09-2008 15:59
Mysz potrafi się rozpłaszczyć przechodząc przez na prawdę małe szpary, potrafi też zasuwać pionowo po gładkiej ścianie (gdybym sama nie widziała, to bym nie uwierzyła :o ). Nam też coś chrobotało bezczelnie w styropianie, ale poczęstowaliśmy specjalną trutką i chyba pomogło. Trutka zniknęła, myszy też :lol:



oxa - 17-09-2008 19:14
Ustaw kamerkę na noc, może wyjdzie, a potem, cóż przyjemnego oglądania 8)



Patisiak - 17-09-2008 21:06
Amba? amba to takie zwierze co wszystko zabierze.

A tak na serio to może najpierw spróbuj zdefiniować czy to gryzoń czy jakiś owad. Są dobrze działające płytki na owady, takie zielone kratki do kupienia w każdym supermarkecie. Jesli w miejscu gdzie je pozostawisz (promień działania jest określony na opakowaniu) nocny podżeracz się jednak ujawni, będzie oznaczało że to inne stworzenie typu mysz... z tymi myszami to naprawde rożnie bywa, one naprawdę wszędzie się wcisną.

tak kombinuję jeszcze bo rzeczywiście dziwne ślady... poradź się lepiej jakiejś ekipy od dezynsekcji, bo slady dziwne...

... może jakies mrówki? tyle że mrówki to nie nocne marki :-?



clevland - 17-09-2008 21:44
To inflacja ci zżera oszczędności pochowane w ścianie ;)



Janusz Mielcarek - 17-09-2008 21:52
clevland, uważasz, że pomogłeś rozwiązać problem?
Janusz



INWESTORKA71 - 17-09-2008 22:06
Myślę ,że to mysz :-? Też mieliśmy ten problem, słychać ją było tylko w ścianie jak zżera styropian.Mąż nawiercił kilka dziurek w futrynie i w ścianie wsypał ziarenka trutki i po myszce :lol: Spróbuj , też nie mamy pojęcia jak się tam dostała.(trutka po której myszy się wysuszają 8) ) Ciała nie odnaleźliśmy ,może przed śmiercią się wyniosła? :) albo gdzieś zaschła . :-?



Janusz Mielcarek - 17-09-2008 22:22
Moi drodzy, proszę popatrzcie na fotkę. W jaki sposób ta mysz "wyrzuca" okruszki styropiany na zewnątrz? W ścianie nic nie słychać. W nocy jest idealna cisza. Nie słychać żadnego chrobotania. Mrówki, gdy wynoszą na zewnątrz zbędne drobiny piachu, właśnie okładają je w podobny sposób jak moje "stwory" styropian.
Podejrzewam mrówki z racji ich szybkości. Tak krótki odcinek mogą pokonać na prawdę błyskawicznie.
Zastanawia mnie tylko czym się żywią. Miałem w kuchni małe mróweczki /ale nie faraonki/, ale te po prostu żerowały i można je było bez problemu "nakryć".
Pozdrowienia.
Janusz



Cpt_Q - 18-09-2008 01:13

... Zaaplikuj dla świętego spokoju jakąś dobrą mumifikującą trutkę na myszy i zobaczysz. Zaszkodzić nie zaszkodzi a może pomoc. Ale właśnie o to chodzi, aby zaszkodziło - myszom :)
Ponieważ też obstawiam mysz.

a propos zaszkodzenia:
Janusz - już kilka głów się pochyla nad Twoim problemem, więc trochę uśmiechu nie boli. Rozumiemy, że masz problem, ale drobny czyjś żarcik wpleciony pomiędzy dywagacje jeszcze nikomu nie zaszkodził.



RSTURBO - 18-09-2008 07:52
A ja stwiam na mrówki



kar8lina - 18-09-2008 08:51

Podejrzewam mrówki z racji ich szybkości. To kup proszek na mrówki i sypnij za listwę. Jak nie pomoże kombinuj dalej.
A swoją drogą ja w takiej sytuacji kombinowałabym czym się da, nasypałabym trutki na myszy, proszek na mrówki, pająki i kto wie co jeszcze :lol: Samo gadanie i rozmyślanie co to może być nic nie pomoże, a styropian znika.. :roll:



Janusz Mielcarek - 18-09-2008 10:25
Chciałem Wam od serca podziękować za wszystkie rady i sugestie i... za humor także :D
Mnie jednak nie jest do śmiechu. Trudno w takim poście opisywać inne okoliczności, które bardziej przybliżają problem. Jedną z nich jest fakt, że listwa za którą gnieździ się TO paskudztwo znajduje się za ciężkim kredensem. Dwoje starszych ludzi nie jest w stanie go ruszyć z miejsca. Dwukrotnie udało się z wielkim trudem przy pomocy różnych "doraźnych wynalazków" przesunąć mebel.
Widok nader przykry. Podłoga pod kredensem zmieniła kolor na biały - zasypana białym styropianowym proszkiem. Dokładnie obejrzałem cały narożnik. Nic po za tym pyłem. Żadnych mysich bobków.
Stąd wnoszę, że jest to owad, poruszający się tylko nocą. Dwukrotnie cały narożnik wzdłuż listwy opryskałem różnie działającymi środkami owadobójczymi.
Dzisiaj sytuacja jest identyczna jak przed rokiem. Pod kredensem biało a obok w widocznym miejscu corpus delicti... Wrzuciłem temat na forum w przekonaniu, że może ktoś inny miał "niewątpliwą przyjemność" walczyć
z tym potworem. Co głów kilka - to nie jedna...
Pozdrowienia.
Janusz



Cpt_Q - 18-09-2008 10:31
Dziwne - mrówki zazwyczaj widać - choćby pojedyncze sztuki, które zabłądziły. U mnie właśnie postanowiły spożyć mój domek letniskowy :evil:
A dom w mieście, czy na wsi?



Janusz Mielcarek - 18-09-2008 10:44
Jak już pisałem - dom nowy 5-letni, zbudowany na nieużytku w sąsiedztwie kilkunastu innych domów dużo starszych / tradycyjnie murowanych / na skraju miasteczka. Mój dom jest zbudowany metodą tzw "szalunku traconego" - czyli beton w styropianowych bloczkach,
Janusz



Cpt_Q - 18-09-2008 11:07
A nie mogłoby być tak, że gdzieś wewnątrz ścianka (piszesz o GK) lekko pracuje i coś się o coś ociera podczas zamykania/otwierania drzwi, szafy, przeciągu, chodzenia po drewnianej podłodze - czymkolwiek.



dorkaS - 18-09-2008 11:18

Jak już pisałem - dom nowy 5-letni, zbudowany na nieużytku w sąsiedztwie kilkunastu innych domów dużo starszych / tradycyjnie murowanych / na skraju miasteczka. Mój dom jest zbudowany metodą tzw "szalunku traconego" - czyli beton w styropianowych bloczkach,
Janusz
Wyglada na to, ze po jakims czasie metoda "szalunku traconego" zamienia się w "styropian tracony".



Janusz Mielcarek - 18-09-2008 11:22
Cpt_Q, szczególnie w tej konstrukcji jest to niemożliwe - płynny beton szczelnie wypełnia styropianowe bloki i w nich zastyga.
Brałem pod uwagę powiew powietrza przedostający się od zewnątrz jakąś szczeliną - powietrze przy zademonstrowanej kupce proszku ani drgnie.
Czy ktoś może "słyszał o jakiś żuczkach" żywiących się materiałami zawierającymi celulozę np. okleina płyty rigipsowej jest chyba z kartonu? Może w takim kierunku podążyć?
Ufff!!! Mogę już tylko zakrzyknąć - RATUNkU!
Janusz



dorkaS - 18-09-2008 11:36
Teraz juz na serio, u nas w domu jest spor belek drewnianych i identyczne kupki pylu, tyle ze drewnianego, zastajemy pod belkami.
Winowajca sa spuszczele, ktorych wstretne rozowe larwy zzeraja systematycznie drewno. Nie mam pojecia jaki jest ich stosunek to kartongipsu, ale moze pogooglaj w tym kierunku. U nas slad po nich to w belkach to spore korytarze. Niestety jak sie uporasz z jednym fragmentem to pojawiaja sie w innym pomieszczeniu.



Janusz Mielcarek - 18-09-2008 13:32
Jak wspominałem - dom jest nowy. Jakiekolwiek drewno zastosowane w budowę domu było impregnowane. Sprawdzałem - nie ma śladów żerowania szkodników drewna.
Wracając do płyt rigipsowych, to pewnie i ta koncepcja odpada. Okładzina płyt musi być aseptyczna, inaczej byłaby podatna na pasożyty. Sam już nie wiem... :cry:
Pozdrowienia.
Janusz



clevland - 18-09-2008 16:10
Bez "odkrywki" ciężko cokolwiek wiążącego powiedzieć.

Szybciej będzie jak rozetniesz (pionowo) w tym miejscu płytę.

Wiadomo że trzeba tak to zrobić aby potem to można było załatać.



Edybre - 18-09-2008 20:02
Juz ktoś wyżej radził, żeby ustawić kamerę. To lepsze niż rozpruwanie czegokolwiek.



clevland - 18-09-2008 22:01
Kamera zarejestruje sypiące się okruchy.
I co z tego?



mikolayi - 18-09-2008 23:18
i jak tam ? Pilnujesz zjadacza ?



Janusz Mielcarek - 18-09-2008 23:29
Myślę, że to zjadacz mnie pilnuje... :wink:
Zakopałem się w Internecie w poszukiwaniu optymalnego rozwiązania.
Na razie wniosek podstawowy - przed operacją "pacjenta" trzeba zdiagnozować.
Zwołuję "ekipę" do odsunięcia kredensu. W ostateczności zastosuję klasyczne gazowanie :evil:
Dzięki za wszelkie rady i... wspieranie.
Pozdrowienia.
Janusz



aga1401 - 19-09-2008 12:26
kurde jak w serialu kryminalnym.ja na wlasne oczyu widzialam jak w nocy kumplowi chodzila mysz po twarzy.masakra.
nienawidze takich stworzen.
Janusz napisz koniecznie jak dorwiesz tego dziada co to za stwor.
ja sie boje ocieplac dom styropianem...a maz sie tak uparl...



kar8lina - 19-09-2008 12:54

Kamera zarejestruje sypiące się okruchy.
I co z tego?
Janusz uważa że to mrówki wynoszą mu spod listwy styropian więc kto wie może jednak coś więcej się zarejestruje :D



Janusz Mielcarek - 19-09-2008 13:23
Skoro ta mysz zaczarowała kumpla, że jest ponętną sąsiadką - czemu nie...
:lol:

aga1401, spokojnie, zysk z ocieplenia będzie zdecydowanie większy od "ceny strachu" - od zewnątrz nie ma żadnego zagrożenia.
Nie twierdzę, że to mrówki, tylko - sposób wynoszenia niepotrzebnych okruchów jest podobny do tego jak czynią to mrówki. Klasycznym przykładem są korytarze drążone pod polbrukiem i przy burtnikach.
Kamera - tak, ale na podczerwień, wtedy zarejestrowany zostanie tylko ruch "obiektów" no i ich przybliżona wielkość. W dzień śpią w nocy urzędują - o żadnej porze nocy te "potwory" nie dały się zaskoczyć.
Oczywiście, zamieszczę na forum wszelkie nowe informacje.
Janusz



Han - 03-10-2008 14:48
Witam!
Stawiam na mrówki.
U mnie był chyba podobny problem.
Na początku był eksploatowany odkurzacz - tzn. przystawiało sie rurę od odkurzacza do szczeliny. I tak przez kilka dni - kilka razy w ciągu dnia, ponieważ non stop pojawiały się nowe "okruchy".
Następnie po tygodniu korzystania z odkurzacza, wciskano sól w szczelinę (drewnianą packą do smażenia :D ).
Przez kilka dni dalej wydobywały sie okruchy, wiec postępowano jak wyżej (odkurzacz i sól).
Aż w końcu nastał piękny dzień - nic już nie wyłaziło :D
Mój trud został wynagrodzony :lol:



Janusz Mielcarek - 03-10-2008 22:46
Han, postawiłeś dobrze, ale wiara, że rozwiązałeś problem, może Cię drogo kosztować ;-) Mrówki – potwór, którego siła tkwi w liczbie i… w nie do końca rozpoznanych możliwościach.
Właśnie jestem w trakcie wojny z tymi potworami. Przez ok. 2 tygodni prowadziłem rozpoznanie – rezultat 2 kwadratowe metry ściany nawierconej otworami, trzy poziome i pionowe wycięcia w płycie kart.-gips. Wreszcie TRAFIŁEM!
Ku przestrodze dla innych opiszę dość szczegółowo odkrycie. Błoga nieświadomość co dzieje się w ścianach naszego domu, może nas mocno zaskoczyć.
Trafiłem na dwa gniazda po mrówkach. Tych zwykłych, gnieżdżących się w pobliżu nasłonecznionych miejsc przy ścianach domów, pod płytami chodnikowymi lub polbrukiem.
To szczególny gatunek – na zewnątrz wychodzi nocą, są szybkie i nie dają się zaskoczyć.
Po wycięciu płyty zobaczyłem w styropianie małe otwory niezbyt gęsto rozrzucone po powierzchni.
Tak to wygląda – foto 1.

http://images35.fotosik.pl/16/f93343891c493486m.jpg

Głębokość - dokładnie 5 cm czyli tyle ile ma warstwa styropianowa nałożona na betonową konstrukcję. Po oderwaniu kawałka styropianu, moim oczom ukazał się porażający obraz, mówiący wszystko – foto nr 2.

http://images44.fotosik.pl/16/a41e888862deb649m.jpg

Kawałek po kawałku odrywany styropian ukazał całą prawdę – w tym miejscu nie ma ściany.
Tak jak korniki zżerają od wewnątrz drewniane belki stropowe czy krokwie dachu i powodują „katastrofę budowlaną” tak mrówki zaczęły mi „zżerać” ścianę. Od wewnątrz pozostała płyta kart.-gipsowa, od zewnątrz warstwa zbrojeniowa i mineralny tynk a w środku beton. Ściana jest a „jakoby jej nie było”. Foto nr 3.

http://images38.fotosik.pl/16/77e0caaec9ab2b06m.jpg

Dodam jeszcze, że mrówki, które znalazły sobie dojście z zewnątrz z powodu fuszerki budowlańców, styropian traktowały jako mieszkanie, sypialnię, jadalnię i… wylęgarnię. W nocy wychodziły na żer, targały do mojej ściany wszystko, co nadawało się do zjedzenia. Musiały tam dziać się sceny „straszne” – ślady na zdjęciu jednoznaczne to obrazują.
Wszędzie widoczne były okruchy po skrzydełkach, odnóżach i innych chitynowych częściach owadów. Te potwory mogą „zeżreć” człowieka jak myszy Popiela!
Muszę dodać tu jeszcze jeden aspekt całego zjawiska – właśnie ku przestrodze! Odrobiny styropianu jakie zacząłem odnajdować w jednym miejscu, znalazły się tylko dlatego, że nie mieściły się już w 2-milimetrowych przestrzeniach między styropianem a płytą kart.-gipsową. oraz pod listwą przypodłogową.
Po odcięciu na całej długości ściany dolnego 5-centymetrowego pasa rigipsu , dołem zaczął wysypywać się styropianowy pył – 3 worki od odkurzacza! Tak więc odciąganie tego pyłu odkurzaczem jak to robi Han, tylko ułatwiało mrówkom bytowanie – cały trud wynoszenia resztek z korytarzyków załatwiał odkurzacz.
Cóż reszty można się już domyśleć – trucie, uszczelnianie, uzupełnianie ściany styropianem i rigipsem, malowanie. Uff – jak ja nie lubię mrówek…!!! Proszę, nie lekceważcie tych POTWORÓW!!!
Dziękuję serdecznie wszystkim za podpowiedzi i rady.
Pozdrawiam.
Janusz Mielcarek
PS Tak na zakończenie – nigdzie w materiałach reklamowych i instruktażowych nie znalazłem najmniejszej wzmianki o konieczności stosowania szczególnej ochrony tego typu ścian przed mrówkami.



aga1401 - 04-10-2008 14:34
:roll: :o :roll: :o :roll: :o



Invincible - 13-10-2008 10:31

Teraz juz na serio, u nas w domu jest spor belek drewnianych i identyczne kupki pylu, tyle ze drewnianego, zastajemy pod belkami.
Winowajca sa spuszczele, ktorych wstretne rozowe larwy zzeraja systematycznie drewno. Nie mam pojecia jaki jest ich stosunek to kartongipsu, ale moze pogooglaj w tym kierunku. U nas slad po nich to w belkach to spore korytarze. Niestety jak sie uporasz z jednym fragmentem to pojawiaja sie w innym pomieszczeniu.
Witajcie! Ja mam chyba taki sam problem, jak Ty Dorka. Powiedz mi proszę, czy da się te szkodniki w drewnianych belkach jakoś skutecznie unieszkodliwić, bo z tego co piszesz, to raczej nie. A jakich metod próbowałaś?
U mnie też wióry z drewna lecą....

pozdrawiam wszystkich walczących z nieproszonymi gośćmi
Invincible



dorkaS - 13-10-2008 10:52

Teraz juz na serio, u nas w domu jest spor belek drewnianych i identyczne kupki pylu, tyle ze drewnianego, zastajemy pod belkami.
Winowajca sa spuszczele, ktorych wstretne rozowe larwy zzeraja systematycznie drewno. Nie mam pojecia jaki jest ich stosunek to kartongipsu, ale moze pogooglaj w tym kierunku. U nas slad po nich to w belkach to spore korytarze. Niestety jak sie uporasz z jednym fragmentem to pojawiaja sie w innym pomieszczeniu.
Witajcie! Ja mam chyba taki sam problem, jak Ty Dorka. Powiedz mi proszę, czy da się te szkodniki w drewnianych belkach jakoś skutecznie unieszkodliwić, bo z tego co piszesz, to raczej nie. A jakich metod próbowałaś?
U mnie też wióry z drewna lecą....

pozdrawiam wszystkich walczących z nieproszonymi gośćmi
Invincible Spędziłam kiedyś całe lato goniąc ze strzykawką w oparach impregnatu (niestety nazwy już nie pamiętam). Wszystko( albo mi się tak wydawało) zostało unieszkodliwione. Jakiś czas pózniej znowu pojawiły się otwory i mączka z drewna. Poddaliśmy się w końcu. Nim cała więźba się złoży, dom prawdopodobnie przestanie istnieć (duże skrzyzowanie, duze plany rozbudowy węzła komunikacyjnego) więc odpuściliśmy. Od czasu do czasu odkurzacz i tyle. Problem jest widoczny, bo jest to poddasze z gołymi belkami. Nasze spuszczele są kulturalne i dziury robią tu i tam. Nigdy zbyt dużo otworów w jednym miejscu więc bardzo nie razi niezorientowanych. Słychać łobuzy w nocy jak żerują.

Podobno można je skutecznie wykończyć wysoką temperaturą. U nas było to niewykonalne. Więźba solidna, artysta przed wojną sporo się napracował. Prawdopodobnie bardziej by się opłacało usunąc stare belki i dać nowe.

Upewnij się, że robaczek u Ciebie to nie np. kołatek. On zostawia otwory o średnicy ca. milimetra, owalne lub okrągłe. Spuszczel pozostawia duze (można mierzyc w cm) nieregularne otwory. Spojrzyj na fotkę nr. 4 tutaj
http://tinylink.pl/spuszczel



Invincible - 14-10-2008 11:47
Dziękuję



Invincible - 14-10-2008 11:58
Dziękuję Ci za pomoc!
Teraz próbujemy z tym opryskiwaniem.
Spróbuję to jakoś zidentyfikować.

U nas też belki są odsłonięte - dopiero na nich leżą sufity.
Uznaliśmy, że tak będzie ładniej...
Tymczasem korytarze widać gołym okiem,
a część belek trzeba było wymienić na nowe.
Kwestie estetyczne są dla mnie w tym przypadku drugorzędne,
bo rzeczywiście nikt nie zwraca na to uwagi,
bardziej martwię się o wytrzymałość konstrukcji domu. :(

Pozdrawiam
Invincible



Janusz Mielcarek - 14-10-2008 11:59
Nic nie piszecie o konserwowaniu drewna specjalnymi impregnatami - szczególnie przy wymianie starych belek na nowe. W tym przypadku jest to nieodzowne - szkodniki przejdą do "świeżego jedzonka"...
Pozdrowienia.
Janusz Mielcarek



Janusz Mielcarek - 14-10-2008 12:01
Nic nie piszecie o konserwowaniu drewna specjalnymi impregnatami - szczególnie przy wymianie starych belek na nowe. W tym przypadku jest to nieodzowne - szkodniki przejdą do "świeżego jedzonka"...
Pozdrowienia.
Janusz Mielcarek



Janusz Mielcarek - 14-10-2008 12:02
Nic nie piszecie o konserwowaniu drewna specjalnymi impregnatami - szczególnie przy wymianie starych belek na nowe. W tym przypadku jest to nieodzowne - szkodniki przejdą do "świeżego jedzonka"...
Pozdrowienia.
Janusz Mielcarek



Janusz Mielcarek - 14-10-2008 12:02
Nic nie piszecie o konserwowaniu drewna specjalnymi impregnatami - szczególnie przy wymianie starych belek na nowe. W tym przypadku jest to nieodzowne - szkodniki przejdą do "świeżego jedzonka"...
Pozdrowienia.
Janusz Mielcarek



Janusz Mielcarek - 14-10-2008 12:04
Nic nie piszecie o konserwowaniu drewna specjalnymi impregnatami - szczególnie przy wymianie starych belek na nowe. W tym przypadku jest to nieodzowne - szkodniki przejdą do "świeżego jedzonka"...
Pozdrowienia.
Janusz Mielcarek



Invincible - 14-10-2008 12:12
Kupiliśmy stary dom.
Najpierw wymienialiśmy część starych belek.
Tylko te, które były całkiem zniszczone zastąpiliśmy nowymi.
Potem, przed położeniem nowych sufitów i podłóg,
były malowane impregnatem wszystkie belki - i te stare i te nowe.
W tych starych niestety musiało już coś siedzieć w środku i teraz
wznowiło swoją aktywność. Na nowych belkach nie ma żadnych śladów,
więc mam nadzieję, że przez impregnat już się to coś tam nie dostanie.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • ewagotuje.htw.pl