Jak budować i zarabiać pieniądze w tym samym czasie?
Pegas - 04-03-2010 22:55
To nie reklama :lol:
Ja rzeczywiście mam taki problem. Muszę zarabiać na swój domek wykonując ,o zgrozo! pracę zarobkową. Dużo by tu mówić, ale na mojej przyszłej budowie będę mógł pojawiać się ciut za rzadko... Mam nadzieję brać urlopy w kluczowych momentach, ale i tak wiem, że to będzie za mało. Jednocześnie na pomoc rodziny nie mam co liczyć, każdy ma coś swojego do roboty...
Co robi się zwykle w takich sytuacjach? Czy skierować kierownika do zadań specjalnych, czy zatrudnić wykonawcę generalnego? Co radzicie, co najlepiej służyłoby moim interesom na placu budowy??
daggulka - 04-03-2010 22:58
kierbud niezależny - nie związany w żaden sposób z ekipami - który będzie zaglądał i rozliczał faktycznie a nie tylko na papierku etapy budowy - i miał oko na całokształt ....
Pegas - 04-03-2010 23:02
kierbud niezależny - nie związany w żaden sposób z ekipami - który będzie zaglądał i rozliczał faktycznie a nie tylko na papierku etapy budowy - i miał oko na całokształt .... Dzięki za odzew. To będzie mu się chciało? Pilnować mi wszystkich etapów, i żeby materiały nie parowały? Słyszałem do tej pory, że kierownik to się najchętniej pojawia w dzienniku :-?
daggulka - 04-03-2010 23:07
Pegas - dlatego zaznaczyłam , że ma być to kierownik z prawdziwego zdarzenia ..... a nie taki "na odpiernicz" ..... aż dziw bierze , ale naprawdę da się jeszcze znaleźć takiego prawdziwego rolą przejętego ..... :wink:
Ja miałam kierbuda "na odpiernicz" .... ale i ja i on byliśmy pewni za ekipę .... no i sama pilnowałam - codziennie na budowie byłam :roll:
Tobie jest potrzebny upierdliwiec , ale z umiarem coby Ci budowy ni zatrzymał z powodu byle dupereli :wink: ..... ma nie znać ekip , żadnego kumoterstwa ....
Wiem, że ciężko takiego znaleźć .... ale da się ....
Mój sąsiad miał taką Panią kierownik budowy - była na każdy telefon ..... odbierała osobiście każdy etap .....
No ale wiadomo - baba .... baby z reguły upierdliwe są .... :wink: :lol:
EZS - 04-03-2010 23:23
Zależy ile mu zapłacisz
widzisz, to jest tak. Był u nas w grupie (łódzkiej) bardzo dobry i polecany kierbud. Nie był tani ale i tak rozrywany. Efekt- zepsuł się :lol: Za duzo budów nabrał, nie miał po prostu czasu dopilnować i rozłaziło się wszystko...
Czasem lepiej brać kogoś początkującego, kto będzie sie starał ale coś już umie. Bo na bardzo dobrego kierbuda na wyłączność to nie zarobisz.
Ale w sumie wystarczy dobra ekipa i ktoś, kto raz dziennie się pojawi i rozwiąże bieżące problemy za ciebie.
Pegas - 04-03-2010 23:23
.... baby z reguły upierdliwe są .... :wink: :lol: Ma się rozumieć :wink: A już baba w męskim świecie to musi być wytrzymała :lol:
Z tym upierdliwcem to masz rację. Mnie też się wydaje, że im więcej będzie wytykać wykonawcom, tym więcej będą mieli go dość i zaczną pracować jak się patrzy...
Jest tu jednak paradoks - niejedyny - dobry kierownik ma zapewne dużo zleceń - ergo mało czasu...
Gdzie najlepiej zacząć kopać?
samm - 04-03-2010 23:31
Kierownik budowy zawsze będzie trochę po stronie inwestora a trochę po
stronie budowlańców. On po prostu też jest budowlańcem a budowlańców
jakaś tam solidarność obowiązuje. Mogą się jeszcze na innych budowach
spotkać. Po co ma się narażać. Żaden szanujący się kierownik nie będzie
pilnował materiałów i ich rozliczał.
Ja bym proponował znaleźć np. w rodzinie jakiegoś np. emeryta lub rencistę, który codziennie wpadnie na budowę na trzy cztery godziny a przy okazji
coś tam poukłada, sprzątnie itp. Oczywiście trzeba mu zapłacić.
niezły - 04-03-2010 23:37
Znam takiego co dopilnuje wszystkiego i do tego przy odrobinie szczęścia może być bezpłatny sam wszystko załatwi, dopilnuje zrobi kasting i jeszcze zrobi drobne prace ale działa na terenie Warszawy i przez pewien czas polecałem go na PW ale przez prawie dwa lata trzy osoby poprosiły o jego telefon by nie utwierdzać się dalej w przekonaniu że jednak ….......... namiary upubliczniłem w wątku polecanych dla Warszawy Spotkałem go na budowie gdzie inwestor nie mógł nawet dzwonić w czasie pracy a co dopiero wyrwać się na chwilę Wiem że nawet w imieniu inwestora rozliczał drobne prace
sql - 04-03-2010 23:42
a nie próbowałem dogadać się z szefem?
ja mam bardzo fajnych i po prostu jak potrzebuję, to spadam na budowę, a potem najwyżej posiedzę do tej 22giej czy w niedzielę w pracy.
już tak ponad rok i wszystko gra - jak coś się dzieje, to praktycznie codziennie bywałem na placu boju. jak trzeba było na cały dzień, to brałem urlop.
nie wyobrażam sobie 2 lata bez pracy, tudzież zostawienie budowy samopas.
Pegas - 04-03-2010 23:54
a nie próbowałem dogadać się z szefem? Z szefem nie ma problemu. To najlepszy szef jakiego miałem. Praca bardziej wymagająca jest.
Pegas - 05-03-2010 00:03
Znam takiego co dopilnuje wszystkiego i do tego przy odrobinie szczęścia może być bezpłatny sam wszystko załatwi, dopilnuje zrobi kasting i jeszcze zrobi drobne \
Szczerze gratuluję. Z tego co piszesz musi bardzo dobrze znać się na budowlance. Dobrze jeszcze spotkać ludzi, do których można mieć zaufanie.
Dziękuję za wszystkie podpowiedzi.
mynia_pynia - 05-03-2010 08:01
Od początku to ja (kobieta) pilnuje budowy, bo mój mąż nie ma czasu.
1. Zmieniłam pracę na taką rzut "beretem na budowę".
2. Przez 2 lata nie byłam na wakacjach, bo nie mam urlopu, wszystko wykorzystałam po jednym dwa dni na budowę jak trzeba było być przy montażach.
3. W krytycznych momentach potrafiłam być na budowie o 6 rano i ponownie zjawiać się koło 12h, żeby za chwilę przyjechać kolejny raz koło 16h.
4. Jak był jakiś problem na budowie to mój telefon był zapisany na drzwiach ;) i każdy wiedział że tam jest telefon alarmowy ;).
5. Jak mój mąż zjawiał się na budowie to i coś mówił to patrzyli się na mnie i pytali się kto to jest ;)
To wszystko się działo do stanu deweloperskiego. Teraz wykończeniówkę robi mój wujek z różnymi pomocnikami, normalnie luz bluz. Wszystkie prace które czeba zrobić uzgodnione na spokojnie, nawet nie wiem co teraz jest robione na budowie i co przyjeżdżam to mam zaskoczenie, o już schody są, albo nie zauważyłam przez 3 dni że mam zrobioną barierkę na balkonie - co za wstyd.
sql - 05-03-2010 08:14
2. Przez 2 lata nie byłam na wakacjach, bo nie mam urlopu, wszystko wykorzystałam po jednym dwa dni na budowę jak trzeba było być przy montażach.
3. W krytycznych momentach potrafiłam być na budowie o 6 rano i ponownie zjawiać się koło 12h, żeby za chwilę przyjechać kolejny raz koło 16h.
4. Jak był jakiś problem na budowie to mój telefon był zapisany na drzwiach ;) i każdy wiedział że tam jest telefon alarmowy ;). heh, jak bym o sobie pisał - w zeszłym roku na "urlop" wykorzystałem całe dwa dni urlopu - cała reszta poszła na budowę,
żony nie posiadam, więc tak czy siak o wszystko muszę zadbać sam,
mój telefon najpierw był zapisany na drzwiach od domku letniskowego, który drzewiej był na działce, a potem jak go rozebraliśmy z braćmi, to na desce czołowej od daszku nad wjazdem do garażu :),
też kilka razy mi się zdarzyło być po 2-3x na budowie, ale mam trochę gorzej, bo 25km w jedną mańkę z roboty i przejazd przez całą wwkę - z tej okazji kupiłem sobie nawet skuter - super sprawa na szybkie dojazdy przez zatłoczone miasto.
zbigmor - 05-03-2010 09:08
Zatrudnić kierownika budowy. Nie musi być geniusz. Ma się po prostu znać na swojej robocie. Umówić z nim płatność adekwatną do czasu poświęconego. Uzgodnić co wspólnie czego ma pilnować i uzgodnić relację zdjęciową z każdej wizyty, ewentualnie krótki opis z postępów działań.
daggulka - 05-03-2010 10:43
mynia_pynia - każdy budujący wie z czym wiąże sie budowa domu .... to wszystko co napisałaś to normalka jest .... też całą budowę dźwigałam ja ...
autor zdaje sobie sprawę , że tak będzie .... dlatego nie mogąc poświęcic czasu i nie mając oparcia w kims kto zrobiłby to za niego - szuka wyjścia z sytuacji ....
według mnie rozwiązaniem jest jedynie dobry kierownik budowy z prawdziwego zdarzenia .... zaufany , stojący po strobnie inwestora i majacy na względzie tylko jego dobro ....
I tutaj zgodze sie z EZS - lepiej wziąć kogos początkującego a przejetego rola niz starego wyjadacza-cwaniaka ...
kasting i rozmowa powinna byc rzeczowa - powiedziane oczekiwania do spełnienia , jesli ok - to podstawa i bez niej ani rusz - umowa w której ściśle określamy zakres pracy kierbuda ....
mynia_pynia - 05-03-2010 12:17
Wszystko rozumie.
Tylko jak myślisz ile weźmie kierownik budowy z prawdziwego zdarzenia za obsługę która będzie trwała minimum 6 miesięcy, jeśli będzie doglądał budowy co dziennie, bo jeśli budowa ma narzucone intensywne tępo to tak będzie.
Mam kolegę który żyje z kierowania budowami, zarabia miesięcznie około 12 tyś. na pełnym etacie, to jest podstawa. Do tego dochodzą premie i inne dodatki.
Jak się go pytałam ile by wziął za prowadzenie mojej budowy to koszt był z 2006 r. - 100zł za pierwszą godzinę + dojazd 50zł. Z tym że nie bierze budów jeśli inwestor chce go widzieć na budowie tylko np. 10 razy, on jest odpowiedzialny za wszystko co się dziele i jest tak często jak szybko posuwa się budowa.
Szczerze to nie stać mnie było na kierownika, który będzie się zjawiał co chwilę na budowie, a tak trzeba jeśli budowa ma być pod dobra opieką i inwestor nie ma czasu bywać na budowie.
ravbc - 05-03-2010 16:52
Bo to nie kierownik budowy być powinien (czyli gość z uprawnieniami budowlanymi), tylko inspektor nadzoru inwestorskiego. On ma się tylko w miarę znać na budowie domu. W razie jakichkolwiek wątpliwości ma dzwonić do inwestora. A przede wszystkim ma pilnować ekip. Czyli potrzebna w miarę kumata osoba (której da się wytłumaczyć czego w danym etapie ma pilnować), no i możliwie zaufana (najlepiej jakiaś rodzina czy znajomi). Za taki "pełny etat" można zapłacić normalniejsze pieniądze, bo ten człowiek raczej nie będzie miał innych takich okazji do wzięcia. Tak sobie w każdym razie myślę.
daggulka - 05-03-2010 16:53
mynia - pynia ..... hm ...... no ale o czym Ty tu .....
przecież autor napisał, ze nie ma możliwości sam przypilnować .....
a Ty mu tu monolog jak to Ty sama przypilnowałaś .....
no i super ......
ja też sama przypilnowałam ......
no ale On nie może sam ...... więc wszystko co napisałaś jest nie na temat .....
zamiast się chwalić jak było ciężko i dałaś radę - daj jakieś inne rozwiązanie skoro uważasz , że kierbud za drogi ......
bo ja innej możliwości nie widzę .....
chyba , że zapłaci sąsiadowi za doglądanie tudzież weźmie Mietka lub Zenka spod budki z piwem - taniej wyjdzie , ale czy lepiej ? :roll:
Czyli potrzebna w miarę kumata osoba (której da się wytłumaczyć czego w danym etapie ma pilnować), no i możliwie zaufana (najlepiej jakiaś rodzina czy znajomi). Tak , ale napisał, ze nie zna takiej osoby .... tak?
nie ma na kogo liczyć .... ie może liczyć na rodzinę ... napisał to w pierwszym wpisie .....
Dużo by tu mówić, ale na mojej przyszłej budowie będę mógł pojawiać się ciut za rzadko... Mam nadzieję brać urlopy w kluczowych momentach, ale i tak wiem, że to będzie za mało. Jednocześnie na pomoc rodziny nie mam co liczyć, każdy ma coś swojego do roboty...
kamykkamyk2 - 05-03-2010 18:36
Bo to nie kierownik budowy być powinien (czyli gość z uprawnieniami budowlanymi), tylko inspektor nadzoru inwestorskiego. On ma się tylko w miarę znać na budowie domu. W razie jakichkolwiek wątpliwości ma dzwonić do inwestora. A przede wszystkim ma pilnować ekip. Czyli potrzebna w miarę kumata osoba (której da się wytłumaczyć czego w danym etapie ma pilnować), no i możliwie zaufana (najlepiej jakiaś rodzina czy znajomi). Za taki "pełny etat" można zapłacić normalniejsze pieniądze, bo ten człowiek raczej nie będzie miał innych takich okazji do wzięcia. Tak sobie w każdym razie myślę. I ravbc moim zdaniem zaproponował Ci najlepsze rozwiązanie. :)
PliP - 05-03-2010 19:17
Bo to nie kierownik budowy być powinien (czyli gość z uprawnieniami budowlanymi), tylko inspektor nadzoru inwestorskiego.. Do tego jeszcze kierownik z prawdziwego zdarzenia.
Oczywiście wszelkie rozliczenia np w ciągu 7 dni po tym jak kierownik odebrał i podpisał w dzienniku, że dany eta budowy jest zakończony i co najważniejsze zgodnie z sztuką budowlaną zrobiony.
Te bajery warto zapisać w umowie z wykonawcą!
helixwroclaw2005 - 05-03-2010 20:14
Pegas wystarczy jak raz dziennie rano pojawisz się na pół godziny na budowie. Rzeczowa rozmowa o tym co będzie realizowane i o tym co zostało zrobione systematycznie aż do samego końca :wink: Twoja kasa Twoje warunki.
Dobrym rozwiązaniem jest Tata albo Teść na budowie przez cały dzień :D
DACxxxAZ - 05-03-2010 22:22
"Dobrym rozwiązaniem jest Tata albo Teść na budowie przez cały dzień "
Najlepiej taki co wszędzie wsadzi nosa a na niczym sie nie zna , bardzo motywujace dla wykonawcy :lol:
Takiego tato tescia miałem na budowie . Robimy wiezbe jestesmy na etapie gdzi mamy wyciety i zmontowany stolec . Caly stolec jest zwiatrowany łatami od polowy słupów do murlaty. Tatotesc wpada na budowe ,rozglada sie ,patrzy na nas i pyta sie czy te krokwie nie sa zbyt nisko . ( chodzilo mu o ty wiatrownice) ja mu ze zgodnie z projektem :) , gosciu chyta za telefon i zdwoni do inwestora ze mu za nisko krokwie przybili i po poddaszu trzebabedzie na czworaka chodzic , inwertor zrywa sie z roboty przyjezdza na budowe i zabiera tatotescia zeby zadymy ne robil :lol:
retrofood - 05-03-2010 22:28
Weźcie mnie. Ja popilnuję.
helixwroclaw2005 - 06-03-2010 08:22
DACxxxAZ Tato-teść działa prewencyjnie na wykonawców :D a extra by było jakby faktycznie miał zmysł techniczny :wink:
Ojciec mojego kolegi, będący na emeryturze wyciągał wszystkie gwoździe z desek szalunkowych, porządkował wszystko na budowie na bieżąco. Rano otwierał bramę a na wieczór zamykał :D
Ostatnio miałem możliwość współpracy z Tato-Teściem i było rewelacyjnie. Wszystko było na czas i to z wyprzedzeniem. Rozbieraliśmy gospodarstwo ogrodnicze wraz z przyłączami do gołej ziemi :D
kamykkamyk2 - 06-03-2010 08:29
Ja jakbym teścia wpuścił na budowę, to nic by nie dopilnował, jeszcze pewnie czasami by usiadł i napiła się z nimi - bo lubi. Tatulo trochę się zna, ale też bym mu nie powierzył takiego zadania.
:)
Mnie też można wziąść, popilnuję!!! :D
daggulka - 06-03-2010 09:17
ja też bym nie dała popilnować - ani tacie (choc złoty człowiek, ale niekoniecznie sie zna) ... a teściowi to juz w ogóle.... byłoby jak z kamyka teściem :lol:
Laschlo - 06-03-2010 15:16
Witam.Też niestety pracuje i zarabiam na budowę.Od poczatku wiedziałem,że czasu będzie niewiele,więc zatrudniłem własnego inspektora nadzoru inwestorskiego.Jak narazie jestem zadowolony.Fakt trzeba tez mieć szczęscie do ekip.
Łukasz789 - 06-03-2010 17:45
Szczęście trzeba mieć ogromne , bo niewiele jest ludzi którzy nie połaszą się na pieniądze oferowane przez właścicieli firm budowlanych. Ci ludzie mogą się w ogóle nie znać , akurat znam kilku właścicieli takich firm i otwarcie się przyznają ,że te 5-10k daje się inspektorowi i siedzi cicho a te koszta wrzuca się w koszty budowy. Ja jak to usłyszałem to się załamałem , bo wychodzi na to ,że nikomu nie można ufać a ja się średnio znam na budowlance.Podam przykład ja jeszcze nie zacząłem budowy a już ponad 1,5 roku szukam dobrego inspektora nadzoru i kierownika budowy. Najważniejsze jest to ( nikt tego nie napisał) żeby nie łączyć tych dwóch funkcji u jednego człowieka bo mija się z celem.
dgasek - 06-03-2010 18:32
Witam
A według mnie i tak podstawą jest ekipa.
U mnie chłopaki spoza Wawy . Dwóch majstrów i trzech pomocników.
Kierownik droższy i taki co zaglądał częściej - miał po drodze do domu.
Na poczatku trochę chaosu z kupowaniem tego czego zabrakło , później majster przedstawiony na składzie - WZ i rozliczenie na koniec tygodnia.
Byłem na budowie rano i wieczorem , jak trzeba było i w trakcie dnia.
Ekipa robiła zgodnie z projektem , kierownik wpadał i podnosił im ciśnienie ;). Zawsze po mojej stronie.
No i całe przedsięwzięcie by sie nie udało , gdzyby nie praca , którą można było rzucić i skończyć pózniej , w nocy , albo z samego rana . Kierownik który rozumiał że muszę wyjść.
Powodzenia w godzeniu pracy i budowy.
Pozdr
annecy - 06-03-2010 21:28
jak zarabiasz to zarabiaj!
jak zarabiasz mniej niż budowlańcy Twoi , to zmień fach i..... podciąg rękawy....!
:lol:
miałem ten sam motyw - wybrałem zapieprz na budowie.... hehe... przynajmniej sam se zjeb... chatę za darmo.... 8)
zbigmor - 06-03-2010 23:57
Caly stolec jest zwiatrowany
Jak dla mnie złota czcionka :D
Pegas - 07-03-2010 18:25
Caly stolec jest zwiatrowany
Jak dla mnie złota czcionka :D Murowana :P
Jak stolec zwiatrowany, to jesteś do przodu :D
daggulka - 07-03-2010 20:15
się zastanawiałam ..... skąd to w złotych myślach ?
bo kontekst chciałam poznać .... szukałam, szukałam .... i sie doszukałam :lol: :lol: :lol:
Niebieska_2004 - 08-03-2010 12:04
Witam.Też niestety pracuje i zarabiam na budowę.Od poczatku wiedziałem,że czasu będzie niewiele,więc zatrudniłem własnego inspektora nadzoru inwestorskiego.Jak narazie jestem zadowolony.Fakt trzeba tez mieć szczęscie do ekip. Można też zatrudnić inwestora zastępczego/ Project Managera.
Co prawda taka usługa jest rozpowaszechniona głównie w budownictwie komercyjnym ale można znaleźć taką osobę również do budownictwa jednorodzinnego.
Taki project manager, załatwia wszystkie paierki, jeździ na budowę i pilnuje ekip, zamawia materiały, organizuje przetargi, negocjuje umowy i przekazuje raporty z postępów w pracach.
Pozdrawiam,
Ania