ďťż

Proszę wejdzcie.PIES ze schroniska vs.z hodowli - DLACZEGO??





- 25-09-2007 12:44

. Zdaje się, że niektórym się wydaje, że jak wezmą psa z hodowli, to on od urodzenia będzie miał mądrość pokoleń Pies wymaga cierpliwości, każdego psa można zepsuć. Jak ktoś nie jest na to gotowy, to niech w ogóle psa nie bierze.
Z tym się zgadzam. Część osób bierze sobie bardzo niefrasobliwie właśnie labka czy goldena i dziwia się, że "taki" pies też gryzie, potrafi skonsumować pół kanapy 8), ciągnie na smyczy jak się go nie szkoli i generalnie lubi spacerować, a do tego jest na początku średnio mądry nie parzy kawy o 6:30 rano :roll: . I sporo później psiaków ląduje w schroniskach czy byle gdzie...
Wiadomo, że charakter to sprawa osobnicza i duży wpływ ma na niego środowisko w jakim szczenię się wychowuje, ale przyznasz, że prawdopodobieństwo posiadania zrównoważonego psa o pożądanych cechach masz jednak większe przy szczeniaku z dobrej hodowli niż wielorasowcu ze schroniska.
Podziwiam ludzi wyciągających bidy z bidy 8) , ale nie każdy ma możliwość i warunki to robić. Często zaglądam na dogomanię i sporo jest przypadków, w których ktoś wziął psinę i nie dał rady. to troszkę tak jak przy adopcji - czasem rodziny spodziewają się aniołka, a przychodzi zaniedbanie dziecko z rodziny patologicznej ze skopanym zdrowiem, niezbyt zdolne, ładne i grzeczne. I to, czy to się uda w dużej mierze zależy od przygotowania, warunków i oczekiwań strony adoptującej...





Ella - 25-09-2007 13:23

... nie wierzę,że psy kundelki są karmione karmą za 200zl 15kg no nie wierze więc koszty odchowu psa u rasowców są większe znacznie większe. :o :o :o
No daję słowo, że i ja w końcu użyję słowa na "s" .
Powyższy tekst poraża wręcz rasizmem i snobizmem :cry: .
:-?


... kto tak naprawde odrobacza swoje psy równo co 3 miechy,zabezpiecza przed kleszczami,pchlami systematycznie?? Ja :oops: .



kofi - 25-09-2007 13:41
Co do drogiej karmy to i tak bardziej się opłaca inwestować w karmę, niż w wizyty u weta - ja tam wolę (teraz zaczęłam sama gotować, bo już było ciężko finasowo). Z odkleszczaniem to samo - no comments.
Co za różnica rasowy, czy nie? Przyjaciel, członek rodziny.



Zuza35 - 25-09-2007 14:13
I ja regularnie odrobaczam i karmię karmą może nie za 200, ale za 150 PLN... I kundle i rasowe mają takie same żołądki... Tak samo chorują i trzeba o nie dbać.





Zuza35 - 25-09-2007 14:18

. Zdaje się, że niektórym się wydaje, że jak wezmą psa z hodowli, to on od urodzenia będzie miał mądrość pokoleń Pies wymaga cierpliwości, każdego psa można zepsuć. Jak ktoś nie jest na to gotowy, to niech w ogóle psa nie bierze.
Z tym się zgadzam. Część osób bierze sobie bardzo niefrasobliwie właśnie labka czy goldena i dziwia się, że "taki" pies też gryzie, potrafi skonsumować pół kanapy 8), ciągnie na smyczy jak się go nie szkoli i generalnie lubi spacerować, a do tego jest na początku średnio mądry nie parzy kawy o 6:30 rano :roll: . I sporo później psiaków ląduje w schroniskach czy byle gdzie...
Wiadomo, że charakter to sprawa osobnicza i duży wpływ ma na niego środowisko w jakim szczenię się wychowuje, ale przyznasz, że prawdopodobieństwo posiadania zrównoważonego psa o pożądanych cechach masz jednak większe przy szczeniaku z dobrej hodowli niż wielorasowcu ze schroniska.
Podziwiam ludzi wyciągających bidy z bidy 8) , ale nie każdy ma możliwość i warunki to robić. Często zaglądam na dogomanię i sporo jest przypadków, w których ktoś wziął psinę i nie dał rady. to troszkę tak jak przy adopcji - czasem rodziny spodziewają się aniołka, a przychodzi zaniedbanie dziecko z rodziny patologicznej ze skopanym zdrowiem, niezbyt zdolne, ładne i grzeczne. I to, czy to się uda w dużej mierze zależy od przygotowania, warunków i oczekiwań strony adoptującej... Ale nie można skazywać i porzuconych dzieci i psów na przegraną z góry. I to nie do Ciebie, oczywiście, bo tu się chyba zgadzamy.

I dalej się upieram, że o to samo chodziło Fitz. Może użyła złego doboru słów i przykładów.



Dropsiak - 25-09-2007 14:21

.....
... kto tak naprawde odrobacza swoje psy równo co 3 miechy,zabezpiecza przed kleszczami,pchlami systematycznie??
Ja :oops: . ja tez



- 25-09-2007 14:29
Zuza - zgadzam się i nie spisuję na straty.

To co mi się nie podoba, to
- negowanie hodowli psów jako takiej - że niby to tylko snobizm, dyrdymały i kasoróbstwo
- przekonywanie że każdy może wziąść biedaka ze schroniska i czary-mary będzie super psina, rasa i poprzednie losy zwierzaka nie mają znaczenia, wystarczy dać serce i michę i będzie super :roll: A jest niestety sporo "nawiedzonych" wolontariuszy, którz czarują niedobre cechy psa, byle tylko "znaleźć mu dom". Oczywiście nie wszyscy tacy są, przeważają fantastyczne osoby. Ale jak słysze taki histeryczno-patetyczny ton jak u Fitzgeraldine - od razu się jeżę :evil:



kofi - 25-09-2007 14:29

Może użyła złego doboru słów i przykładów. Przecież wiesz, że "nie ludzie słowa, ale słowa ludzi niosą".
Ale ja drażliwa jestem. Szczególnie jak mam mało czekolady. Pozdrawiam :)



- 25-09-2007 14:30

.....
... kto tak naprawde odrobacza swoje psy równo co 3 miechy,zabezpiecza przed kleszczami,pchlami systematycznie??
Ja :oops: . ja tez No ja też - na razie dotyczy to kota, bo psiak ma dopiero 3 miesiące ;)



Dropsiak - 25-09-2007 14:39

.....
... kto tak naprawde odrobacza swoje psy równo co 3 miechy,zabezpiecza przed kleszczami,pchlami systematycznie??
Ja :oops: . ja tez No ja też - na razie dotyczy to kota, bo psiak ma dopiero 3 miesiące ;) U mnie psa dotyczy, a kota zaczyna /podrzutka ma 5 tyg :)/
I powiem wam, że jak pod wpływem tego watku zaczełąm liczyć ile wydaję na psie jedzonko to wychodzą kwoty konkretne :o
A nie jest to żaden rasowiec, tylko zwykły wieloras wzięty "ze wsi" jako szczeniaczyna.



Zuza35 - 25-09-2007 15:00

- przekonywanie że każdy może wziąść biedaka ze schroniska i czary-mary będzie super psina, rasa i poprzednie losy zwierzaka nie mają znaczenia, wystarczy dać serce i michę i będzie super :roll: A jest niestety sporo "nawiedzonych" wolontariuszy, którz czarują niedobre cechy psa, byle tylko "znaleźć mu dom". Oczywiście nie wszyscy tacy są, przeważają fantastyczne osoby. Ale jak słysze taki histeryczno-patetyczny ton jak u Fitzgeraldine - od razu się jeżę :evil: Szczerze? U mnie to tak wygląda :-) Mam pecha lub szczęście do trafiania na bidy, stają mi na drodze. Tylko jedna z nich była przemyślana, reszta to był impuls i potrzeba chwili... Moje psy są fajne, naprawdę.

A może Fitz była po prostu w chwili rozpaczy, mnie się też to często zdarza. Jednego psa ulokuję w dobrym miejscu, a na to pojawiają się 4 następne.



Zuza35 - 25-09-2007 15:09

Może użyła złego doboru słów i przykładów. Przecież wiesz, że "nie ludzie słowa, ale słowa ludzi niosą".
Ale ja drażliwa jestem. Szczególnie jak mam mało czekolady. Pozdrawiam :) To wchłaniaj całą tabliczkę i się nie drażliw :D
Czasami człowiekowi ręce opadają na innych ludzi, na ich bezwzględność, egoizm i głupotę.



Xena z Xsary - 25-09-2007 15:44

I dalej się upieram, że o to samo chodziło Fitz. Może użyła złego doboru słów i przykładów. o! o! o!
własnie o to chodziło! fajnie, ze wreszcie zgoda co do problemu



AT - 25-09-2007 19:36


Twaróg? Mnie weterynarz nie pozwala karmić psów nabiałem. Nie szkodzi to zwierzakom?
Naprawdę nie wiem jak 1 pies może wciągnąć w siebie takie ilości jedzenia:D Skoro tak mówisz, to pewnie tak jest, ale nie mogę sobie tego wyobrazić. Może ja głodzę swoje zwierzaki, może powinny więcej jeść... nie wiem...
Prawie wszystkie znane mi psy jadają twaróg i jakoś nie zauważyłam żeby im to szkodziło, mój poprzedni pies we względnym zdrowiu przeżył jedząc twaróg 17 lat. z tego co mi wiadomo psy mogą jeść przetworzone produkty mleczne. być może Twój weterynarz jest wybitnym dietetykiem zwierzecym i ma jakąś wiedzę której ja oraz weterynarze moich zwierząt nie posiadają. ostatnio moja sukczka z powodu kontuzji była konsultowana przez profesora- autorytre wśród weterynarzy ortopedów i on również nie wykluczył z jej diety twarogu-wręcz przeciwnie. mam nadzieję, że nie szkodzę swojemu psiakowi. :roll:
co do ilości pochłanianego jedzenia wierzyć mi nie musisz- wystarczy przeczytać zalecenia producenta dostępne na każdym opakowaniu. wedle tego moje suczysko dostaje 0,55 kg karmy dziennie ponieważ jest psem ,,pracujacym" powinna dostawać więcej zamiast tego dostaje twaróg, miesko itd. z mlecznych produktów dostaje równiez jogurt- ale tego to juz jej nie liczę bo odstepuję jej czasem połowę mojego :wink: dodam że mój pies jest troszkę za chudy :-?
nie sądzę żebys głodziła zwoje zwierzęta widać przy ich metaboliźmie i trybie życia tyle im wystarcza. :D
(przepraszam za offa)



Zuza35 - 25-09-2007 22:45
Myślę, że z wetami jak z ludzkimi lekarzami. Często mają odmienne zdania na temat co pies jeść powinien, a czego nie. Mój wet jest pracownikiem naukowym weterynarii, ale nie jest jakimś szalonym autorytetem. Po prostu zdziwiłam się tym twarogiem, bez jakichkolwiek złych intencji :-)
Skoro dla Twojej suni sucha karma to podstawowe jedzenie, to faktycznie możesz tyle jej zużywać. U mnie psy żyją głównie gotowanym - ryżem z kurczakiem. Już chyba pisałam, że miałam psa alergika i nie mógł jeść suchego, praktycznie żadnego. Teraz jego już nie ma, więc reszta dostaje na śniadanie w charakterze przekąski Purinę. Przy kurczaku zostaliśmy, gdyż widzę, że bydlęta są po nim zdrowe, a i wet to aprobuje. Psy też się przyzwyczaiły, więc nie będę im zmieniać. No i gotowane jest zdecydowanie tańsze.



Zuza35 - 25-09-2007 22:46

I dalej się upieram, że o to samo chodziło Fitz. Może użyła złego doboru słów i przykładów. o! o! o!
własnie o to chodziło! fajnie, ze wreszcie zgoda co do problemu Cieszę się, że to wyjaśniłyśmy :-) W końcu tak naprawdę to tu większości leży na sercu dobro psów. Jak widać nie wszystkim, ale tak już w życiu jest.



kofi - 26-09-2007 09:37
Moja wetka też mówi, ze nabiału pies nie powinien dostawać, więc raczej nie daję. Robię wyjątek dla jogurtów w małej ilości. Tez gotuję, bo i taniej i strasznie mi się zapasła jedna na tym suchym, okropnie to było tłuste. :roll: Dzisiaj się znęcam, bo suki bez śniadania zostawiłam :oops: (w rewanżu za pobudki w nocy - wczoraj chyba za dużo dostała jedna).



mag - 27-09-2007 12:05

Dużo zdarza mi się słyszeć w życiu podłości... Tak to już jest. Ale najgorsze są te pozornie przysłonięte dobrodusznością i zdroworozsądkowością.

Jak można tak beznamiętnie skazać na podły los tysiące niewinnych zwierzaków? Nie widzieć, zapomnieć, pewnie eksterminować, bo co więcej zrobić? Nie rozumiem tego, nie chcę czegoś takiego rozumieć.

Nie mówiąc o tym, że jako się wyżej rzekło liczenie na charakter po rodzicach to delikatnie mówiąc naiwność, a tak naprawdę niedelikatnie to głupota.
Wiesz co Zuza, smieszy mnie bardzo jak ludzie glupote i naiwnosc przedstawiaja jako dobroc serca.

Dorosnij dziewczyno... Pies to zywa istota z nawykami, fobiami, skrzywieniami itd. Pies, a zwlaszcza pies wiekszy niz 25cm o ktorym nie wiadomo kto i czego go uczyl, co mu wpoil, jak wychowal i jak traktowal to moze byc potencjalna bomba. I niestety czesto jest.



Ella - 27-09-2007 13:23
Mag, nawet bombę można rozbroić, jeśli się chce i potrafi.

Natomiast, gdybym była hodowcą, nigdy nie oddałabym w Twoje ręce szczeniaka. Obawiałabym się, że się go pozbędziesz w razie trudności i nie włożysz żadnego wysiłku w proces jego wychowania i socjalizacji, wierząc naiwnie, że hodowca ma obowiązek dostarczyć Ci na talerzu gotowy perfekcyjny produkt.



Majka - 27-09-2007 15:42
nie można nabiału :o
Rany, nasza Pepe wypija codziennie pół litra mleka. Uwielbia je :roll:
Kupujemy pokarm troche taniej niz Wy, kosztuje 100zet za 15kg a zwie sie dog chow. Odchudzamy naszego psiaka :wink:



mag - 27-09-2007 16:01

Mag, nawet bombę można rozbroić, jeśli się chce i potrafi.

Natomiast, gdybym była hodowcą, nigdy nie oddałabym w Twoje ręce szczeniaka. Obawiałabym się, że się go pozbędziesz w razie trudności i nie włożysz żadnego wysiłku w proces jego wychowania i socjalizacji, wierząc naiwnie, że hodowca ma obowiązek dostarczyć Ci na talerzu gotowy perfekcyjny produkt.
Mowisz?
Masz dziecko? Chcesz miec dziecko? A dlaczego wlasne a nie z adopcji? Wiesz ile tam jest nastolatkow z patologicznych rodzin, ktore potrzebuja domu? Wiele z nich moze i kradnie, bije i dokonuje rozbojow, ale w glebi serca potrzebuje milosci. Taka bombe mozna rozbroic.
Zwlaszcza, ze wlasne dziecko to tez problemy...

Mnie zastanawia ile psow ze schronisk wraca do nich predziutko, albo zostaje wyrzuconych na ulice. Niestety wychowanie od malego to zupelnie inna historia niz dorosly pies (a takich w schroniskach jest zdecydowana wiekszosc) ktory jest jedna wielka niewiadoma. Ludzie nie zdaja sobie sprawy, ze pies "za kratkami" i na krotkim spacerku to zupelnie inny pies, niz pozniej w domu.
Wielu ludziom sie ta sztuka udaje i chwala im, ale innym niestety nie, tylko o tych innych, ktorzy wzieli psa z odruchu serca, a pozniej gorzko zalowali juz sie nie mowi.



Ella - 27-09-2007 19:46

Masz dziecko? Chcesz miec dziecko? A dlaczego wlasne a nie z adopcji? Hmm, sama sobie odpowiadasz na własne pytania dotyczące mnie - to interesujący sposób prowadzenia dialogu...


Wiesz ile tam jest nastolatkow z patologicznych rodzin, ktore potrzebuja domu? Wiele z nich moze i kradnie, bije i dokonuje rozbojow, ale w glebi serca potrzebuje milosci. Taka bombe mozna rozbroic.
Zwlaszcza, ze wlasne dziecko to tez problemy...
Pewnie próbowałaś być w tym miejscu ironiczna, ale pechowo trafiłaś na psychologa pracującego z "patologicznymi nastolatkami" :lol: , zatem Twoją wypowiedź odczytuję literalnie i potwierdzam wszystkie powyższe głębokie spostrzeżenia.


Mnie zastanawia ile psow ze schronisk wraca do nich predziutko, albo zostaje wyrzuconych na ulice. Nie wiem, czy ktoś prowadził takie statystyki. Działalność organizacji prozwierzęcych oraz wolontariuszy monitorujących adopcje sukcesywnie minimalizuje to zjawisko.


Niestety wychowanie od malego to zupelnie inna historia niz dorosly pies (a takich w schroniskach jest zdecydowana wiekszosc) ktory jest jedna wielka niewiadoma. Ludzie nie zdaja sobie sprawy, ze pies "za kratkami" i na krotkim spacerku to zupelnie inny pies, niz pozniej w domu. Szczeniak jest również wielką niewiadomą. Dlatego zarówno adopcji jak i kupna psa u hodowcy powinni podejmować się wyłącznie ludzie świadomi i odpowiedzialni.


Wielu ludziom sie ta sztuka udaje i chwala im, ale innym niestety nie, tylko o tych innych, ktorzy wzieli psa z odruchu serca, a pozniej gorzko zalowali juz sie nie mowi. Przeciwnie, mówi się wiele, analizuje każdy przypadek i szuka dla psów nowych, odpowiedzialnych domów - zajrzyj na http://www.dogomania.pl/forum/forumdisplay.php?f=20 .



- 27-09-2007 21:14
Ella - przecież nikt tu nie dyskredytuje wartości pracy wolontariuszy (ale walić w hodowców już można ;))
Ja życzę wszystkim jak najlepiej - niech wszystkie zwierzaki maja jak najlepszych i superodpowiedzalnych właścicieli. Tylko fajnie by było, gdyby nikt nie narzucał, jakiego psa czy kota mam mieć w domu i od kiedy mój wybór to snobizm a nie decyzja jakimiś tam przemysleniami poparta :roll:



Ella - 27-09-2007 23:27

Ella - przecież nikt tu nie dyskredytuje wartości pracy wolontariuszy (ale walić w hodowców już można ;)) Ej, Babo, ale gdzie ja piszę coś takiego, co mi imputujesz niniejszym?



kofi - 28-09-2007 08:44

Wiesz co Zuza, smieszy mnie bardzo jak ludzie glupote i naiwnosc przedstawiaja jako dobroc serca.

Dorosnij dziewczyno... Pies to zywa istota z nawykami, fobiami, skrzywieniami itd. Pies, a zwlaszcza pies wiekszy niz 25cm o ktorym nie wiadomo kto i czego go uczyl, co mu wpoil, jak wychowal i jak traktowal to moze byc potencjalna bomba. I niestety czesto jest.
Nie jestem wprawdzie Zuzą :) i uważałam, że wszystko już zostało tu powiedziane, ale jak czytam takie posty to...
... no czuję się saper, po prostu. Mam już drugiego psa ze schroniska i już drugi jest fantastisco. To, że psy wracają do schronisk po adopcji jest między innymi związane z brakiem wyobraźni ludzi, którzy je adoptują, niestety... :(



mag - 28-09-2007 10:05

Mam już drugiego psa ze schroniska i już drugi jest fantastisco. To, że psy wracają do schronisk po adopcji jest między innymi związane z brakiem wyobraźni ludzi, którzy je adoptują, niestety... :( Tak sie sklada ze lata temu wzielam do domu suczke z ulicy. Mieszkala z nami 10 lat. Byla zbiorem fobii, lekow, dziwactw.
Teraz mam dwa psy wychowywane od szczeniaka (z hodowli tak tak) Sa NORMALNE.
I nagle okazalo sie, ze zycie nabiera nowej jakosci kiedy nie musisz ciagle zmieniac zasikanych dywanow, mozesz wlozyc psa do samochodu, nie musisz tlumaczyc ciagle ludziom ze to ze strachu sie tak rzuca, podawac srodkow uspokajajacych przed Sylwestrem, mozesz zabrac do znajomych, zostawic z kims z rodziny kiedy jedziesz na wakacje itd.
Na wlasnej skorze przekonalam sie co znaczy taki pies, a wiekszosc ludzi nie ma o tym pojecia kiedy idzie do schroniska. Malo tego, takie kretynskie watki o snobizmie ludzi bioracych psy z hodowli maja tylko podsycac poczucie winy.
Ja go nie mam i nie nigdy wiecej psa, ktory nie jest szczeniakiem, nie pochodzi z hodowli i nie znam jego rodzicow.



- 28-09-2007 10:16

Ella - przecież nikt tu nie dyskredytuje wartości pracy wolontariuszy (ale walić w hodowców już można ;)) Ej, Babo, ale gdzie ja piszę coś takiego, co mi imputujesz niniejszym? Ty nie dyskredytujesz, ale inni - owszem 8) . Akurat z tego co wiem, na 'profesjonalistach" się troszki zawiodłaś ;)
Ja z kolei mam uraz po szalonym kundlu (teraz może umiałabym go lepiej zsocjalizować, w swoim czasie męczyłam się 15 lat kochając jednocześnie na zabój ;), bo nie wiedziałam, że kilka rzeczy mogłoby bardzo pomóc) i dla każdy mój kolejny pies będzie szczeniakiem wybranej rasy z hodowli.



kofi - 28-09-2007 12:16

Tak sie sklada ze lata temu wzielam do domu suczke z ulicy. Mieszkala z nami 10 lat. Byla zbiorem fobii, lekow, dziwactw. Ale czy jej nie kochałaś?
Moja suka ze schroniska też ma dziwactwa i fobie - je za szybko i za nerwowo i ma często problemy z żołądkiem, na początku bała się patyka, który rzucałam do aportu drugiej, uciekała od szczotki (kij), itp. Do tego wściekle szczeka na psy, które przechodzą za płotem, a ostatnio nawet gryzie siatkę. Jest wspaniała, kochana i słodka, chociaż ciągle zjada świństwa. :)
Miałaby spędzić w schronisku resztę życia? U niej akurat fobie są związane z tym, że błąkała się zanim tam trafiła. Trudno jej było uwierzyć, że szczotka jest do zamiatania, a nie odpędania psa, ale uwierzyła. :) Cieszę się, ze mogła. :)

Ale ja się też zjeżyłam jak przeczytałam pierwszy post, bo nie podoba mi się na dzielenie ludzi na snobów, którzy maja psy rasowe i z hodowli i nie-snobów, którzy mają psy (koty) ze schroniska albo przygarnięte.
No, ale po tych trzech stronach dyskusji trochę tu się wyjaśniło. :wink:



Ella - 28-09-2007 19:53

Ty nie dyskredytujesz, ale inni - owszem 8) . Akurat z tego co wiem, na 'profesjonalistach" się troszki zawiodłaś ;)
Ja z kolei mam uraz po szalonym kundlu (teraz może umiałabym go lepiej zsocjalizować, w swoim czasie męczyłam się 15 lat kochając jednocześnie na zabój ;), bo nie wiedziałam, że kilka rzeczy mogłoby bardzo pomóc) i dla każdy mój kolejny pies będzie szczeniakiem wybranej rasy z hodowli.
Urazy najwidoczniej mają moc kształtującą poglądy i decyzje... Co wiadomo nie od dziś...
Ale cały problem w tej dyskusji (i nie tylko w tej) jest moim zdaniem taki, że odmienność poglądów, zamiast neutralnego zaciekawienia, budzi zacietrzewienie. Na świecie jest wystarczająca ilość miejsca dla miłośników psów hodowlanych i miłośników adopcji schroniskowej. Co więcej, jest miejsce dla tych, którzy uważają, że kupno psa w hodowli jest wyrazem snobizmu i dla tych, którzy uważają wzięcie psa ze schroniska za wyraz braku rozsądku. Mamy prawo do pluralizmu opinii i nie ma o co kruszyć kopii.



- 28-09-2007 21:02
Wiesz, nie zawsze... Ja osobiście bardzo lubię dyskusje z ludźmi o bardzo odmiennych poglądach, uważam je za bardzo rozwijające i pozwalające sprawdzić rzetelność poglądów własnych ;). Tylko warunek jest jeden - taka rozmowa nie sprawia przyjemności i nie zbliża, jeśli przeciwnik od razu stawia cię w pozycji wroga, ocenia i pyta dlaczego masz taka paskudną gębę. I dziwi się reakcji obronnej lub ironizowaniu. A temat właściwy gdzieś ucieka.
Forma przekazu niby nie powinna być ważna, ale jest...



Zuza35 - 30-09-2007 21:24
No teraz to już mnie mag powaliła.
Znaczy należy eksterminować wszystko co nie urodziło się rasowe i w pełnych rodzinach. Czy to człowiek, kot, pies...
Bo po co ma żyć skoro skrzywione?

A wiesz co? Moim skromnym i mało miarodajnym zdaniem Ty jesteś skrzywiona lekko... hmm...
Tzn. nie mieścisz sie w moim świecie ludzi dobrych i tyle...



mag - 02-10-2007 07:55

No teraz to już mnie mag powaliła.
Znaczy należy eksterminować wszystko co nie urodziło się rasowe i w pełnych rodzinach. Czy to człowiek, kot, pies...
Bo po co ma żyć skoro skrzywione?

A wiesz co? Moim skromnym i mało miarodajnym zdaniem Ty jesteś skrzywiona lekko... hmm...
Tzn. nie mieścisz sie w moim świecie ludzi dobrych i tyle...
A wiesz co? Tobie by pomogla nauka czytania ze zrozumieniem, bo jak na razie "dyskusja" z Toba sprowadzona zostala do dziwacznej formy w ktorej Ty obrzucasz mnie wyzwiskami a ja mam sie bronic.
Dziewczyno, po raz kolejny...dorosnij, bo jak na razie "nie miescisz sie w moim swiecie ludzi inteligentnych i wartych chocby czytania tego co napisali i tyle"



jola_krzysiek - 02-10-2007 09:44
Stop, stop, stop!!!!
Dyskusja, momentami naprawdę ciekawa, staje się nie merytoryczna i słowo daję, żałosna. Dziewczyny - trochę dystansu i bez epitetów. Forum to miejsce dla różnych racji i poglądów! Szanujmy się wzajemnie :wink:



Zuza35 - 02-10-2007 13:41

No teraz to już mnie mag powaliła.
Znaczy należy eksterminować wszystko co nie urodziło się rasowe i w pełnych rodzinach. Czy to człowiek, kot, pies...
Bo po co ma żyć skoro skrzywione?

A wiesz co? Moim skromnym i mało miarodajnym zdaniem Ty jesteś skrzywiona lekko... hmm...
Tzn. nie mieścisz sie w moim świecie ludzi dobrych i tyle...
A wiesz co? Tobie by pomogla nauka czytania ze zrozumieniem, bo jak na razie "dyskusja" z Toba sprowadzona zostala do dziwacznej formy w ktorej Ty obrzucasz mnie wyzwiskami a ja mam sie bronic.
Dziewczyno, po raz kolejny...dorosnij, bo jak na razie "nie miescisz sie w moim swiecie ludzi inteligentnych i wartych chocby czytania tego co napisali i tyle" No to przestań się bronić. Albo nie zwracaj uwagi... Wyzwiskami? Ty w życiu wyzwisk nie słyszałaś... Może to i dobrze... Skoro nie jestem warta czytania, to przestań czytać - proste jak drut. jak się uczłowieczysz, niczym Tytus de zoo to wróć.
I przestań z tym dorastaniem... W moim wieku to już się człowiek najwyżej starzeje...
Czytanie ze zrozumieniem to mój zawód i dlatego przejrzałam cię po pierwszym poście. Tę bajeczkę o suni z ulicy - no daruj sobie... Nikt normalny w to nie uwierzy...
A dlaczego ci odpowiadam? Bo dobrzy ludzie, którzy być może chcą pomóc jakiejś biedzie są czasami skłonni uwierzyć różnym idiotom, taka prawda.



Zuza35 - 02-10-2007 13:42

Stop, stop, stop!!!!
Dyskusja, momentami naprawdę ciekawa, staje się nie merytoryczna i słowo daję, żałosna. Dziewczyny - trochę dystansu i bez epitetów. Forum to miejsce dla różnych racji i poglądów! Sznujmy się wzajemnie :wink:
Nie, proszę, nie każcie mi szanować kogoś takiego... na szacunek to trzeba zapracować i to praca bardzo ciężka.
I nie zamierzam stosować starego powiedzenia "Mądry głupiemu ustępuje", gdyż do tego należy dodać: "I dlatego ten świat tak wygląda".



Xena z Xsary - 02-10-2007 14:59
niestety zgodze się, że dyskusja staje się niesmaczna i zmierza w złym kierunku

mag ma prawo brac takiego psa jakiego chce, robi to świadomie i odważnie powiedziała jakie jest jej spojrzenie na tą sprawę - miała do tego prawo

może trochę więcej dystansu i tolerancji a mniej ataków i oskarżeń?



mag - 02-10-2007 18:44

mag ma prawo brac takiego psa jakiego chce, robi to świadomie i odważnie powiedziała jakie jest jej spojrzenie na tą sprawę - miała do tego prawo Mam niestety nieodparte wrazenie, ze wielu ludzi tak mysli, ale boi sie powiedziec tego glosno, zeby nie stac sie obiektem histerycznego ataku.

No nic, moze przynajmniej jedna osoba zastanowi sie dwa razy, zanim przyprowadzi do domu dorosle zwierze, ktore jest kompletna niewiadoma. I nie mowie tu o przypadkach typu: starszy pan zmarl, zostal piesek, nie ma nikogo, to byl moj sasiad.
Mowie o tym, ze w schroniskach jest duzo psow, ktore sa niewiadoma. Nie wiadomo czy ktos go czegos nauczyl, a jesli tak to czego (!!??), czy ten pies potrafi sie zsocjalizowac w rodzinie, czy przebywal z dziecmi czy zarl sie z innymi psami o jedzenie na smietniku.
To, jak sie zachowuje w schronisku nie jest ZADNA przeslanka, bo kiedy bedzie mial w koncu swoj dom, poczuje sie pewnie to moze sie stac calkiem innym zwierzeciem. Nie musi, ale moze, a to spore ryzyko
Jest coraz wiecej psow ras trudnych: bojowych, strozujacych, obronnych...i takie niestety "maja wziecie" a ludzie nie biora pod uwage, ze pies moze zaatakowac z roznych powodow, czasem niezrozumialych dla nas.

Nie bede sie dalej rozwijac, bo specyfika forum jest nie czytanie dlugich wypowiedzi, ale chce przypomniec, ze niedawno byla glosna sprawa kiedy to rottweiler zagryzl w ogrodzie dziecko. To byl pies wziety jakis czas temu ze schroniska, zapewne w dobrych intencjach...



jola_krzysiek - 03-10-2007 09:21
Obie strony tego ostrego konfliktu mają trochę racji. Jedno jest pewne: decydując się na psa należy podejmować decyzję świadomie, bez emocji, których w postach obu adwersarzy jest sporo. Pies ze schroniska musi trafić w doświadczone ręce osoby, która zdaje sobie sprawę z tych "ale" opisywanych powyżej. Pies z hodowli też musi być wybrany świadomie, np. są rasy, których nigdy nie poleciłbym niedoświadczonej osobie jako pierwszego psa w życiu. Oprócz olbrzymiego serca, właściciela pasa [i nie tylko psa] powinna cechować odpowiedzialność. I to zarówno w momencie podejmowania decyzji jaki zwierz i z jakiego źródła, jak też w czasie wspólnego żywota.
Proponuję takie wirtualne rozwiązanie:
Zuza35 adoptuje ze schroniska jakiegoś rasowego porzuconego psiaka, a mag nabędzie szczeniaka z amatorskiej, domowej hodowli po znanych rodzicach rasy "wash and go". Będzie dużo serca, odrobinę snobizmu i każa zostanie przy swoich racjach :wink:
Pozdrawiam, Krzysiek.



kofi - 03-10-2007 09:36

chce przypomniec, ze niedawno byla glosna sprawa kiedy to rottweiler zagryzl w ogrodzie dziecko. To byl pies wziety jakis czas temu ze schroniska, zapewne w dobrych intencjach... Nie pamiętam, ale na wystawie w Olsztynie cane corso ugryzł sędzinę w policzek. To był medalista z dobrej hodowli. :-?



jola_krzysiek - 03-10-2007 09:48
A na wystawie w Krakowie, kilka lat temu kaukaz przegryzł swojemu właścicielowi tętnicę w podudziu. To o niczym nie świadczy. To jest jeden kaukaz czy cane corso na setki innych "normalnych". Zarówno wśród hodowlanych jak i schroniskowych egzemplarzy zdarzają się psychole, pomimo iż są odpowiednio prowadzone. Jak wśród ludzi.



kofi - 03-10-2007 13:03
Otóż to.
Dlatego taki sposób rozumowania, jakiego przykład daje mag delikatnie mówiąc do mnie nie przemawia. Jakoś chyba jestem za dziecinna :roll:



jola_krzysiek - 03-10-2007 13:11

Jakoś chyba jestem za dziecinna :roll: Wobec tego nie dorastaj! :lol:



kofi - 03-10-2007 13:12
I tak w podkolanówkach, jak mi 40 stuknie? 8)



gonzo93 - 13-10-2007 15:07
Dorzucę swoje trzy grosze.
Na pewnym etapie życia też zapragnęliśmy mieć z żoną psa. Ja miałem doświadczenie, bo w młodości mieliśmy w domu wilczura (niecałkiem rasowego-klapały uszy). Unosząc sie na fali dobrego uczynku pojechaliśmy do schroniska. Wybraliśmy spokojnego szczeniaka. Okazało się, że szczeniak był chory na nosówkę. Jak wzięliśmy to już nie oddaliśmy i postanowiliśmy go wyleczyć. Codzienne jazdy do weterynarza na zastrzyki, Specjalna karma, Naprawdę dużo serca wkładaliśmy w tego zwierzaka. Żona niepracowała, potem pojawił sie syn. Wszystko byłoby fajnie gdyby nie to że pies był lekko "szurnięty".
Po naszym wyjściu z domu pies niszczył wszystko co mu tylko wpadło w zęby. Na nic zdały się nauki. Normalny pies jak dostanie klapsa za jakieś przewinienie to tego drugi raz nie zrobi. Ten pies popełniał dalej te same przewinienia. Doszło do tego, że jak coś zbroił to sam wiedział że źle zrobił ale mimo wszystko robił to dalej. Zniszczył 2 łóżka, komórkę, pilota, obicie drzwi itp. Koszty kilku tysięcy za leczenie i straty materialne. W końcu oddaliśmy po 3 latach do znajomych na wieś gdzie pies ma dużo wolności.

Dlatego jestem za wybieraniem psa rasowego, bo rasa to nie tylko wyselekcjonowany wygląd, ale także cechy charakteru.



skorpionek1975 - 13-10-2007 15:30

Dorzucę swoje trzy grosze.
Na pewnym etapie życia też zapragnęliśmy mieć z żoną psa. Ja miałem doświadczenie, bo w młodości mieliśmy w domu wilczura (niecałkiem rasowego-klapały uszy). Unosząc sie na fali dobrego uczynku pojechaliśmy do schroniska. Wybraliśmy spokojnego szczeniaka. Okazało się, że szczeniak był chory na nosówkę. Jak wzięliśmy to już nie oddaliśmy i postanowiliśmy go wyleczyć. Codzienne jazdy do weterynarza na zastrzyki, Specjalna karma, Naprawdę dużo serca wkładaliśmy w tego zwierzaka. Żona niepracowała, potem pojawił sie syn. Wszystko byłoby fajnie gdyby nie to że pies był lekko "szurnięty".
Po naszym wyjściu z domu pies niszczył wszystko co mu tylko wpadło w zęby. Na nic zdały się nauki. Normalny pies jak dostanie klapsa za jakieś przewinienie to tego drugi raz nie zrobi. Ten pies popełniał dalej te same przewinienia. Doszło do tego, że jak coś zbroił to sam wiedział że źle zrobił ale mimo wszystko robił to dalej. Zniszczył 2 łóżka, komórkę, pilota, obicie drzwi itp. Koszty kilku tysięcy za leczenie i straty materialne. W końcu oddaliśmy po 3 latach do znajomych na wieś gdzie pies ma dużo wolności.

Dlatego jestem za wybieraniem psa rasowego, bo rasa to nie tylko wyselekcjonowany wygląd, ale także cechy charakteru.
Właśnie daliście mu serce :roll:
Raczej potraktowaliście go jak rzecz , typowa reakcja jeśli jest dobrze i pies chodzi jak w zegarku to fajnie, jeśli nie to pies albo ponownie trafia do schroniska albo do znajomych.jeśli tacy chętni się znajdą.

Nie pomyśleliście o tym że pies w ten sposób demonstruje to ze nie chce zostawać sam.I trzeba może innego rozwiązania poszukać , piszesz że zainwestowałeś w psa a pies nie okazał wdzięczności .Co za niewdzięczny pies.

Jeśli ktoś tak postępuje w ogóle nie powinien decydować sie na jakiekolwiek zwierzę.
Jeśli biorę zwierze to ze wszystkimi konsekwencjami , i akceptuje jego osobowość i charakter. Nawet jeśli to wymaga ogromnej cierpliwości i poświecenia.

Sama mam dwa koty które nieźle dają mi czasem w kość.
Złoszczę się , pokrzyczę na nie .Ale nie biegnę zaraz oddać je do schroniska ani nie szukam chętnych żeby je komuś podrzucić i kłopot z głowy :evil:

Ale niektórzy cóż zwierze to rzecz,można wziąć i oddać bez konsekwencji dla siebie oczywiście, ale co czuje zwierzę, może warto sie też nad tym zastanowić :roll:



cebullka - 14-10-2007 12:09
witam! Nie mogę jasno popierać adopcji psów ze schroniska bo sama mam rasowe (rodowodowe) i mogłoby to wydawać się hipokryzją na usprawiedliwianie dodam że od lat interesuję się kynologią i to hobby powoduję że niestety bez pamięci zakochałam się w pewnych rasach .
Mam za to przygarniętego kota(miau) i plany na następnego kota schroniskowca.
siostra ma schroniskowego kota i adoptowanego psa znajdę. Wszystkie zwierzęta (rasowe i nie) są kochane wszystkie jednak sprawiają od czasu do czasu większe lub mniejsze problemy (zdrowie, zniszczenia itp.)
Z moich obserwacji i doświadczeń wynika jednak że pies rodowodowy to gwarancja przede wszystkim wyglądu bo z charakterami to różnie bywa. wszystkie trzeba ułożyć, wszystko pokazać, nauczyć.
A normalny pies jak dostanie klapsa ( :evil: ) ale w złym momencie nie ma szansy skojarzenia tego z tym co zrobił i z naszym niezadowoleniem. Nie siłą i przemoca a sposobem. Wg mnie psy wychowywane z cierpliwością i spokojem, konsekwencją bez agresji i klapsów nigdy nie wyrosną na "szurnięte"

A widzieliście kiedyś tą stronkę....zobaczcie!!!!!

http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=21924

pozdrawiam



jola_krzysiek - 15-10-2007 12:04

Zniszczył 2 łóżka, komórkę, pilota, obicie drzwi itp. Koszty kilku tysięcy za leczenie i straty materialne. W końcu oddaliśmy po 3 latach do znajomych na wieś gdzie pies ma dużo wolności.

Dlatego jestem za wybieraniem psa rasowego, bo rasa to nie tylko wyselekcjonowany wygląd, ale także cechy charakteru.
Myślisz, że rasowy osobnik szczycący się medalowymi przodkami nie tknie jaśniepańskiej kanapy czy pilota? Bzdura. Moja poprzednia bokserka bardzo nie lubiała zostawać sama i jeżeli nie dostała swojej porcji spacerów i zabaw to również niszczyła meble [i kilka pilotów]. Niszczenie dobytku przez zostawionego samotnie psa to nie cecha charakteru wynikająca z wzorca rasy!
No i ten klaps jako środek wychowawczy...... litości.



jola_krzysiek - 15-10-2007 12:09

A normalny pies jak dostanie klapsa ( :evil: ) ale w złym momencie nie ma szansy skojarzenia tego z tym co zrobił i z naszym niezadowoleniem. Otóż to. Biedak dostawał klapsa jak pan wrócił z pracy, czyli już po demolce, i skojarzył: pan wraca - dostaję w dupę!



- 15-10-2007 12:30
Mój labek pochodzenie ma arystokratyczne ;), ale zjada kapcie, piloty i urządza ogród :lol: 8) I nie lubi być sam.
Ale mi chodziło o coś innego w jego charakterze, nie oczekiwałam od hodowcy grzecznego, niekłopotliwego i supermądrego psa co mi kawę rano parzy. Nad tym pracuję z sukcesami sama z udziałem trenera ;). Jednak pewne cechy psa są związane z jego rasą - to znaczy jest większe prawdopodobieństwo, że labek będzie miał charakter labka niż że taki będzie kundelek ze schroniska. Dlatego mam labka. A oczywiście, nad zachowaniem w domu, nieżebraniem przy stole czy przychodzeniem na zawołanie trzeba się napracować, jeszcze żadna rasa nie ma tego w genach. Ale pożyjemy, zobaczymy 8)
I jest jeszcze coś takiego jak świr na temat rasy. Ja mam coś takiego na punkcie labów i wszyscy zarażeni podobną jednostką chorobową dokładnie wiedzą o co chodzi 8) .



jola_krzysiek - 15-10-2007 12:42

I jest jeszcze coś takiego jak świr na temat rasy. Ja mam coś takiego na punkcie labów i wszyscy zarażeni podobną jednostką chorobową dokładnie wiedzą o co chodzi 8) . Oj wiedzą, wiedzą. U mnie to się zowie bokserowirozą :lol:



mokka - 15-10-2007 16:46
Dla mnie poza amstaffami istnieje jeszcze stafik ewentualnie bulek i ..... koniec. Wiem, że nie wezmę ze schroniska mieszańca, bo oczekuję określonego temperamentu i wyglądu. Kiedyś nie było to dla mnie takie ważne ,miałam mieszańca bullowatego i masę kłopotów i ze zdrowiem i z psychiką. Nie będę wchodzić w szczegóły, myślę że jak kocha się daną rasę i ma na jej punkcie świra bo i tak się zdarza :D to innej możliwości człowiek nie ma jak tylko zakup psa w dobrej hodowli. Każdy ma inne oczekiwania od psa, musiałabym mieć dużo szczęścia , aby dla siebie wybrać psa w schronie. To że jest słodki i biedny i trzeba mu pomóc to dla mnie za mało, musi mieć zdrowe stawy i serducho, , temperament szaleńca, odwagę i brak lękliwości, brak zaburzeń w psychice, odpowiednią socjalizacje z człowiekiem, określoną wielkość, krótką sierść, maść najlepiej pręgowaną , bo taką lubię z przyzwyczajenia, brak wyrobionych i utrwalonych złych nawyków, podatność na szkolenie, zero krzywicy w młodości tudzież innych kostnych problemów, określony typ budowy, bo mam swój ulubiony. Kto mi takiego znajdzie u schronisku? Nikt. Tam nikt nie wnika w psychikę i kondycję ogólną zwierzaka, z domu tymczasowego też bym nie wzięła z całym szacunkiem , ale bardzo rzadko osoby u których psy przebywają są w stanie obiektywnie i rzetelnie powiedzieć coś bliższego o psie. Nikomu bym nie zaufała jakbym sama psa nie sprawdziła w różnych sytuacjach a to nie jest takie proste. Dla mnie schron odpada i nie dlatego, że jestem taka bezduszna i wredna, po prostu mam konkretne oczekiwania w stosunku do psa . Nie wystarczy mi tylko aby był "jakiś" ja szukam psa " bardzo dokładnie określonego" a znaleźć takiego w schronie to jak wygrać 6 w totka. Nawet kupując w hodowli nie mam pewności, że będę zadowolona, ale prawdopodobieństwo jest znacznie większe. Ja po prostu minimalizuję ryzyko rozczarowania i tyle. Miałam wiele psiaków w większości kundelków zawsze jakoś tak się składało. Nauczyły mnie bardzo wiele, że nie zawsze wszystko zależy od wychowania, że ważne są geny, że jest cała masa psich chorób które są dziedziczne, różna i bardzo osobnicza podatność na szkolenie, że psy mają zaburzenia emocjonalne, agresję lękową i całą masę innych rzeczy. Nie wszystko da się przeskoczyć dobrymi chęciami i troską o pupila. Wizja mojego wymarzonego psa siedziała w mojej głowie latami, jako mała dziewczynka marzyłam o buliku a odkąd zobaczyłam amstaffa wiele lat temu, jak nie były jeszcze tak popularne i owiane złą sławą wiedziałam, że to jest to. Psi ideał pod każdym względem. U nas w rodzinie każdy jest jakoś zakręcony w temacie zwierząt i to jest dziedziczne niestety. Nigdy nie przechodzę obojętnie obok tematu schroniska, nie rozmnażam swojej suki i nie sprzedaję na allegro , odradzam wszystkim znajomym jak tylko się da "psy rasowe bez rodowodu" za 200 zł, jak komuś "zginie" pies zawsze chętnie pomagam szukać. Moim zdaniem trzeba ze swojej strony zrobić wszystko aby nie przykładać ręki do powiększającej się liczby psów w schroniskach, które w Polsce bardzo słabo niestety działają. Chyba wszystko w tym temacie już wszystko zostało powiedziane dodam tylko ,że ocenie ludzi po tym skąd mają psa i tworzenie teorii na ten temat świadczy o małej wiedzy w "psim temacie", to nie jest takie proste rasowy pies = snob, ze schroniska = szlachetny człowiek.



jola_krzysiek - 16-10-2007 07:55

... to innej możliwości człowiek nie ma jak tylko zakup psa w dobrej hodowli. Każdy ma inne oczekiwania od psa, musiałabym mieć dużo szczęścia , aby dla siebie wybrać psa w schronie. To że jest słodki i biedny i trzeba mu pomóc to dla mnie za mało, musi mieć zdrowe stawy i serducho, , temperament szaleńca, odwagę i brak lękliwości, brak zaburzeń w psychice, odpowiednią socjalizacje z człowiekiem, określoną wielkość, krótką sierść, maść najlepiej pręgowaną , bo taką lubię z przyzwyczajenia, brak wyrobionych i utrwalonych złych nawyków, podatność na szkolenie, zero krzywicy w młodości tudzież innych kostnych problemów, określony typ budowy, bo mam swój ulubiony.... Nigdy nie ma pewności, że pies z renomowanej hodowli danej rasy spełni nasze wymagania. Nawet najlepsi, najbardziej doświadczeni hodowcy popełniają błedy. Np. hodowla mająca na celu ustabilizowanie pewnych cech, prowadzona z wykorzystaniem tych samych przodków [imbred] powinna być prowadzona przez osobę znającą się na genetyce. A często idzie na żywioł, biorąc tylko pod uwagę dziedziczone cechy widoczne. I rodzą się piękne psy, ale przez całe życie chorujące i umierające młodo. Trzeba więc naprawdę dobrego znawcy tematu potrafiącego z hodowli wybrać szczenię, które w przyszłości spełni wymagania stawiane przez nas przed daną rasą.
Krzysiek.



Tomek_J - 17-10-2007 13:31
Temat już nieraz poruszany także na tym forum.

Problemem psów z hodowli są matactwa "hodofcuf" błogosławione przez Polski Związek w połączeniu z nonsensowną ślepą wiarą kupujących w to, że poprawnie dobrani rodzice gwarantują cokolwiek ze szczególnym uwzględnieniem zrównoważonego charakteru.

Problemem psów ze schronisk są ich wcześniejsze przejścia, co może (choć nie musi) rzutować na psychikę, z którą większości przyszłych właścicieli nie chce się zmierzyć, wolą gotową do użytku zabawkę.

Nie mam nic przeciwko ani psom z hodowli, ani ze schroniska.

Tylko niech mi nikt nie wmawia bzdur, ani nie mówi, który pies jest "jedynie słuszny". A szczególnie: niech nikt nie pitoli, że potrzebne są prawne i finansowe kłody rzucane pod nogi zwolennikom psów ze schronisk. Psa ma się takiego, jakiego się sobie wychowa. Tylko trzeba chcieć i wiedzieć, jak to zrobić.

Na koniec: mamy 3 psy. Wszystkie "z odzysku". Wszystkie duże. Wszystkie łagodne. Żadne nigdy nikomu krzywdy nie zrobiło. A jedynym naprawde agresywnym zwierzęciem u nas (złamana noga, odgryziony palec, zdarty skalp z głowy) jest jeden z naszych koni. Paradoksalnie: poczęty ze znanych rodziców.



skorpionek1975 - 17-10-2007 16:30

. A jedynym naprawde agresywnym zwierzęciem u nas (złamana noga, odgryziony palec, zdarty skalp z głowy) jest jeden z naszych koni. Paradoksalnie: poczęty ze znanych rodziców. :o A to bestia



mokka - 17-10-2007 16:59
Jasne :D Z labradora zrobi się ciętego stróża , z amstaffa aniołka do innych psów, malamuty nigdy nie będą kopać dziur , rottweiler będzie wszystkich gości witał jak domowników :D. Trzeba tylko wiedzieć jak to zrobić. Pitu. Pitu :D



cebullka - 18-10-2007 09:10
nie wiem czy malamuta można oduczyć kopania dziur ale znam łagodne rotwailery a bullteriera kochającego wszystkie istoty żywe a już psy na pewno mam w domu! :)

http://images33.fotosik.pl/2/15cd69d5a89d2a87.jpg

Rasowy pies to przede wszystkim wygląd, bo tak na prawdę tylko to jest w stanie sprawdzić sędzia na wystawie .
Wiem że niektóre rasy mają testy psychiczne ale nie wiem czy daje to gwarancje charakteru. charakter to już bardziej cecha osobnicza. Każda istota ma swoją własną osobowość- truizm ale tak jest...

I tez myślę( na swoim przykładzie) że moje rasowe psy to przejaw mojego egoizmu. I podziwiam ludzi którzy ratują zwierzęta bezdomne i ze schronisk, bo nie mam watpliwości, że robią to nie dla własnej rozkoszy ale z potrzeby serca że tak znowu ładnie się wypiszę!
pozdrawiam



aha26 - 18-10-2007 12:01

Jasne :D Z labradora zrobi się ciętego stróża , z amstaffa aniołka do innych psów, malamuty nigdy nie będą kopać dziur , rottweiler będzie wszystkich gości witał jak domowników :D. Trzeba tylko wiedzieć jak to zrobić. Pitu. Pitu :D

znam rottwailery,które witają wszystkich gości :wink: i znam też bardzo ,ale to naprawde bardzo agresywnego dalmatyńczyka więc wychowanie ma tu jednak duzy wpływ.



jola_krzysiek - 18-10-2007 12:49

znam rottwailery,które witają wszystkich gości :wink: i znam też bardzo ,ale to naprawde bardzo agresywnego dalmatyńczyka więc wychowanie ma tu jednak duzy wpływ. Każdy pies może stać się agresywny [najmniej jednak lablador]. A jak te rottwailery żegnają gości?

Generalnie jest tak jak napisał(a) mokka: rasa pociąga za sobą pewne predyspozycje. Pewno, że wychowaniem można wszystko [prawie] zmienić. Ale jednego psa trzeba oduczyć agresywnych zachowań [bo ma to we krwi] a innego nauczyć agresywnych zachowań [z jamnika też można zrobić psa bojowego].
A wracając do tematu wątku to to samo można zdziałać z psem wziętym ze schroniska, tylko trzeba wiedzieć jak i chcieć [nie licząc jednak na szybką zmianę].



cockermanka - 18-10-2007 13:12
Hmm...co prawda dyskusja "trochę" odbiegła od meritum...

Według mnie snobizmem jest kupowanie psów tzw."rasowych bez rodowodu"...czyli po prostu psów przypominających jakąś rasę ... bo modna ...
Kupno konkretnej rasy,dlatego że oczekujemy określonych cech charakteru i określonego eksterieru jest jak najbardziej ok.Warunkiem jest dobór odpowiedniej hodowli - wtedy mamy pewność,że hodowca dołożył wszelkich starań,aby zminimalizować ryzyko wystąpienia chorób dziedzicznych oraz,że szczenięta są prawidłowo odchowane i zsocjalizowane.

A do kosztów hodowli,które przytoczyła jezzmam trzeba jeszcze doliczyć koszty badań - np. dysplazja,PRA,kliniczne badanie oczu ,badanie serca itp...

Generalnie dobra hodowla zazwyczaj wychodzi na zero po sprzedaży szczeniąt... 8)



mokka - 18-10-2007 13:26
To jest właśnie głos podsumowujący tą dyskusję. To że, ktoś widział łagodnego rotka wobec obcych albo amstaffa jako psiego pacyfistę jest zrozumiałe , psy nie wychodzą spod matrycy. Jednak wybierając daną rasę powinno zwracać się uwagę na cechy , które u niej dominują a nie na te które są jednostkowe. Wyjątek potwierdza regułę. Dlatego jest tyle ras aby każdy mógł dopasować pupila do swoich potrzeb. W obrębie hodowców każdej rasy jest góra i dół. Trzeba " posiedzieć" trochę w danej rasie aby wyrobić sobie własne zdanie. Pies z hodowli czyli rasowy jak i pies ze schroniska nie jest jedynym słusznym wyborem. Wszystko zależy od naszym osobistych preferencji.



- 18-10-2007 14:13
I od warunków.
Osoba nie posiadająca małych dzieci może sobie pracować nad psychiką zagadki ze schroniska. Albo hodować belgi 8) . W rodzinie z dzieciakami może to doprowadzić do tragedii.
Oczywiście nie znaczy to, że jak kupimy psa łagodnej rasy z dobrej hodowli, to on robi za nianię do dzieci. Bzdura - też wymaga nadzoru. Ale cos mu się nagle nie przypomni...



Barbossa - 20-10-2007 15:21

I od warunków.
Osoba nie posiadająca małych dzieci może sobie pracować nad psychiką zagadki ze schroniska. Albo hodować belgi 8) . W rodzinie z dzieciakami może to doprowadzić do tragedii.
Oczywiście nie znaczy to, że jak kupimy psa łagodnej rasy z dobrej hodowli, to on robi za nianię do dzieci. Bzdura - też wymaga nadzoru. Ale cos mu się nagle nie przypomni...
masz rację
zazwyczaj te ze schroniska to dzieciojady, jako następny stpoięń wtajemniczenia po krowo/koniojadach



- 20-10-2007 16:06

I od warunków.
Osoba nie posiadająca małych dzieci może sobie pracować nad psychiką zagadki ze schroniska. Albo hodować belgi 8) . W rodzinie z dzieciakami może to doprowadzić do tragedii.
Oczywiście nie znaczy to, że jak kupimy psa łagodnej rasy z dobrej hodowli, to on robi za nianię do dzieci. Bzdura - też wymaga nadzoru. Ale cos mu się nagle nie przypomni...
masz rację
zazwyczaj te ze schroniska to dzieciojady, jako następny stpoięń wtajemniczenia po krowo/koniojadach Barbossa - masz dzieci?



mokka - 22-10-2007 15:57
Dla miłośników zwierząt, którym nie jest obojętny ich los . Nie wystarczą tylko słowa o pomocy, trzeba działać. Tyle w tym wątku było deklaracji pomocy dla zwierząt niechcianym , porzuconych, bez względu na rasę, niech nie będą to deklarację bez pokrycia. Liczy się każdy głos i Ty możesz pomóc, to zajmie Ci tylko minutę a dla nich to tak wiele. One potrzebują naszego wsparcia . Głosuj na fundację AST na rzecz zwierząt niechcianych : http://www.krakvet.pl/forum/viewtopi...er=asc&start=0
Żeby głosować trzeba się zalogować :D .
Wstawiam link abyście mogli zobaczyć ile psów dziewczyny wyciągnęły już ze schronów http://www.amstaff-pitbull.cyberdusk...538b2ef0cfd906
Tu można poczytać o fundacji.
http://www.fundacja-ast.pl/bannery/banner1.jpg
Zachęcam do pomocy.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • ewagotuje.htw.pl



  • Strona 3 z 4 • Wyszukano 426 wypowiedzi • 1, 2, 3, 4