ďťż

Taki typ - teściowa





zielonooka - 21-04-2009 16:30

(...) Chociaż bym przypalała teściowej stopy gorącym żelastwem i nie wiem jak torturowała, to i tak nie wydusi z siebie życzliwego słowa, a już na pewno nie słowa pochwały. (...) No i ja jej się wcale nie dziwię :o :o :o :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
zdanie - perełka (chyba wkleje do "złotych myśli forumowiczów" :D ) :D :D :D No poranne rozgoryczenie już trochę opadło i teraz sama śmieję się z tego co napisałam :lol: Zdanie niezbyt zręczne, ale chodziło mi o to, że w żadnej sytuacji teściowa nie powie nic miłego. Zdanie cudne - bardzo mnie rozbawiło i poprawiło humor :)\
dziekuje :)
A znaczenia i sensu oczywiście sie domysliłam :)





elutek - 21-04-2009 16:42
odnośnie tego przypalania :) - a może jednak powiedziałaby coś? :roll:

imak - musisz spróbować, może to Twoja jedyna szansa... :wink:



e-Mandzia - 21-04-2009 16:47

odnośnie tego przypalania :) - a może jednak powiedziałaby coś? :roll:

imak - musisz spróbować, może to Twoja jedyna szansa... :wink:
Ja też myślę, że warto, przecież nie masz nic do stracenia :wink:
a możesz zyskać:
1. powie
2. nigdy już nie przyjedzie :wink:



Stokrotka - 21-04-2009 18:17
Eeee, mnie sie wydaje, że jakby teściową odpowiednio długo przypalać żelazem, to w końcu by pochwaliła ;-)





galka - 21-04-2009 19:21
A ja z góry przepraszam za to ,że to napiszę ale miałam dobrą teściową a teraz już sama nią jestem-znaczy teściową

Z moją synowa jesteśmy na ty ,gadamy w nieskończoność ,czasem siądziemy przy piwku,cenię sobie jej zdanie n.p. w kwestii ubioru,lubimy się po prostu.
I muszę powiedzieć ,że czasem postronni ludzie mówią ,że mamy fajny układ,a my po prostu nadajemy na tych samych falach.Wszystko.



DPS - 21-04-2009 21:44

Wiele razy mnie naśladowała. Po jakimś czasie kupowała sobie to co ja, choć nie przyznawała się do tego. Jak kolekcjonowałam dzwonki, ona tez zaczęła. Nosiłam taki specyficzny fason bluzek, ona też takie zaczęła nosić. Pamiętaj, że najwyższa forma bałwochwalstwa to naśladownictwo. :D
Może nie mówi Ci o tym, ale jestes jej guru. 8)



js - 21-04-2009 22:12

Kochani, właśnie jest u mnie teściowa. I znów jest ciężko i znów jest drętwo. Rozmowa się nie klei. A to, że w ogóle jest między nami jakis dialog, to tylko dzięki mnie. Nie potrafię znieść milczenia i zawieszonej ciszy w pokoju. Naprawdę staram się być miła i zagaduję a to o pogodzie, a to o programie telewizyjnym itp. Niby stosunki mamy w miarę poprawne, składamy sobie życzenia imieninowe, bla, bla, bla, ale kompletnie nie ma choćby nici serdeczności. Chociaż bym przypalała teściowej stopy gorącym żelastwem i nie wiem jak torturowała, to i tak nie wydusi z siebie życzliwego słowa, a już na pewno nie słowa pochwały. Półtora roku mieszkamy w nowym domu. I słuchajcie, ani jednego miłego słowa nie powiedziała. Rozumiecie? Normalnie jak przychodzą goście, a zwłaszcza przyjaciele i krewni, to mówią " No ślicznie sobie mieszkacie", "Ale macie pięknie upięte firanki", "Przyjemne to ciepło z waszego kominka" itd., itp. Nie wiem jak Wy, ale mi jest bardzo przyjemnie, kiedy ktoś pochwali to co mam, czy to czego dokonałam. Widze wtedy, że mój zamierzony efekt jest rzeczywistym, no i w ogóle .. co tu dużo gadać... Każdego cieszą szczere, życzliwe słowa przyjaciół. A teściowa, słuchajcie - NIC. Pierwszy raz weszła do naszego nowegoNie wtrca się do twojego konta bankowego urządzonego domu tak jak by weszła do niego sto siedemdziesiąty raz. Mąż ją oprowadzał po pokojach i nie wytrzymał w końcu i pyta "A schody się mamie podobają?" A schody mamy naprawdę piękne. Wiadomo nie wszystko się w domu udało, ale schody rzeczywiście są przepiękne i trudno ich nie dostrzec i nie pochwalić. Na to tesciowa od niechcenia bąknęła tylko "ładne". Teraz jest u nas. Założyłam ogródek. Efekt będzie za kilka lat jak się wszystko się rozrośnie, ale już jest ładnie, no i bardzo jestem dumna z moich działań. Zapraszałam ją do gródka, na słoneczko. Ale gdzie tam. Końmi ja nie wyciągniesz. Nawet nosa nie wyściubiła z domu. I jeszcze jedno. Ciągle jeszcze cos wykańczamy... no i właśnie wczoraj płytkarz położył nam płytki na ganku. Naprawdę pięknie wyszło! A ja ze swojej natury szczebiotliwa i ćwierkająca nie mogłam się opanować, żeby nie wyrazić swojej radości. Myślałam.. wreszcie coś powie miłego... powie, że ładnie.... A ona "To dobrze, ze jestes zadowolona".
Dodam jeszcze, że takie zachowanie teściowej dotyczy w zasadzie róznych dziedzin. Niedawno osiągnęłam pewien sukces. Słowo "gratuluję" nie przeszło jej przez gardło.
Znacie takich ludzi? Bo dla mnie to monstrum jakieś. Na ogół otoczona jestem życzliwymi, miłymi ludźmi. Nie spotkałam drugiej tak zimnej i oschłej osoby. A przecież teściowa jest bardzo religijna.. nie potrafię tego zrozumieć :(
Masz bardzo fajną teściową :D nie wtrąca się do twojego konta bankowego, nie wrzuca ci do butów niedopalonych petów, nie wyrywa ci z ręki noża jak smarujesz sobie kanapkę masłem, nie ubliża ci jak chcesz odrabiać lekcje ze swoim dzieckiem, nie wchodzi do twojej sypialnii i nie opieprza cię jak chcesz pogadać ze swoją połówką o róznych waszych sprawach - no bo jak to za jej plecami coś rozmawiać to niepojęte !!!. Więc najlepiej idź do księdza i daj za mszę na intencję jej zdrowia psychicznego i dobroci wobec Was.



Stokrotka - 22-04-2009 07:45

Pamiętaj, że najwyższa forma bałwochwalstwa to naśladownictwo. :D
)
Łaaaał, ale złota myśl, gdzie by to zapisać :D



galka - 22-04-2009 08:24
Przeczytałam jeszcze raz swój wczorajszy wpis i widzę,że wygląda to na jakąś sielankę a tak przecież nie jest.Czasem się wkurzę na to co robią młodzi,czasem coś mi sie nie podoba i powiem swoje zdanie,a czasem warto przemilczeć.Nie musi być moje na wierzchu.



e-Mandzia - 22-04-2009 09:35

Masz bardzo fajną teściową :D nie wtrąca się do twojego konta bankowego, nie wrzuca ci do butów niedopalonych petów, nie wyrywa ci z ręki noża jak smarujesz sobie kanapkę masłem, nie ubliża ci jak chcesz odrabiać lekcje ze swoim dzieckiem, nie wchodzi do twojej sypialnii i nie opieprza cię jak chcesz pogadać ze swoją połówką o róznych waszych sprawach - no bo jak to za jej plecami coś rozmawiać to niepojęte !!!.(...) Opisujesz zachowanie swojej teściowej ? :o :o :o



malka - 22-04-2009 10:27

Masz bardzo fajną teściową :D nie wtrąca się do twojego konta bankowego, nie wrzuca ci do butów niedopalonych petów, nie wyrywa ci z ręki noża jak smarujesz sobie kanapkę masłem, nie ubliża ci jak chcesz odrabiać lekcje ze swoim dzieckiem, nie wchodzi do twojej sypialnii i nie opieprza cię jak chcesz pogadać ze swoją połówką o róznych waszych sprawach - no bo jak to za jej plecami coś rozmawiać to niepojęte !!!.(...) Opisujesz zachowanie swojej teściowej ? :o :o :o te pety w butach mi utkwiły z innego wątku....powtórzę jeszcze raz - js - moje najszczersze kondolencje



e-Mandzia - 22-04-2009 10:40
Aż trudno uwierzyć, że to może dziać się naprawdę :o :o :o

Wytrzeszczu oczu nie moge się pozbyć



100krotki - 22-04-2009 16:12
Moja też jest bardzo małomówna i skryta.
Akurat mnie to zbytnio nie przeszkadza - odwiedza nas rzadko, i jeśli już - to na ogromną prośbę jej syna, któremu zależy na dobrych z nią układach.
Dwa razy w roku, jak akurat nie trzeba iść do kościoła ( wymówka, bo tu też są kościoły) wpadnie:)
Czasem są śmieszne sytuacje, chyba kłopotliwe dla niej,bo jest taką mimozą, że nie wie jak się do mnie zwracać, tzn. przedstawić. Np. moja mama jak do nas dzwoni, to gdy odbiera mój mąż oznajmia: Cześć, tu mama.
Gdy dzwoni teściowa, a odbiorę ja, to słyszę: Dzień dobry, poznajesz? albo: Kutno mówi.
A ja na to do męża: Kochanie, miasto do nas dzwoni. Coś niesamowitego:)

Ja wychowałam się w domu, w którym wszystko mówiło się wprost i na bieżąco omawiało kłopoty czy radości.
W domu mojego męża nic się nie mówi, panuje jakaś tajemnicza atmosfera, problemy się przemilcza i nic nikomu nie można powiedzieć, pewne, oczywiste sprawy są bardzo niewygodne, a ulubionym powiedzonkiem mojej teściowej jest:"to nie jest rozmowa na telefon" ( jakby działały podsłuchy).
Nie wiem, jak można żyć z takim ładunkiem przemilczanych informacji, jakie nosi moja teściowa w sobie. Nie wiem jak ona sobie z tym radzi.
W każdym razie ostatnio napytała biedy, bo postanowiła przemilczeć informację o dacie ślubu swojej córki.
Tak się złożyło, że jej brat też wydawał córkę za mąż i nie mógł się doprosić od mojej teściowej żadnego info, bo teściowa uważała, że to jeszcze nie pewne, że nie chce zapeszać itd, aż w końcu daty obu ślubów się nałożyły i było za późno na zmiany.
Taka właśnie jest:) Pochwalić - nie pochwali choćby miała sto powodów, a zrugać też nie zruga, choćby miała coś za złe.
A, i jest mimozą tylko na zewnątrz, bo raz niechcący zastałam ją syczącą okropne przekleństwa do wystraszonego teścia:)



Anna K. - 28-04-2009 12:17
EEEhhh.... ile ja bym dała,żeby moja nie wtrącała się do każdej dziedziny mojego zycia......i nie chodzi mi tu bynajmniej o rady-zniosłabym to bez problemu-podziękowałabym i zrobiłabym swoje jakby mi nie pasowały te rady.

CIESZ SIĘ ILE MOŻESZ ŻE NIE JESTEŚ JEJ OBSESJĄ,ŻE NIE WYŁADOWUJE NA TOBIE ZŁOŚCI ITD.

Ja kiedyś pisałam na forum o swojej teściowej- w ciągu kilku lat sprawy zaszły tak daleko,że nie rozmawiam z nią, dzieci nie chcą chodzić do niej - boją się jej , jej ciągłych wyzwisk pod moim adresem,mąż też z nią nie rozmawia -a ona jest zła na niego że jeszcze nie wziął rozwodu ze mną.... :evil: :evil: :evil:

Od 2 lat nawet nie mogę popielić w ogrodzie bo od razu biega i szuka co sadzę- a uważa że ciągle wyrywam jej tulipany i inne byliny z jej ogrodu. W ubiegłym roku wyrwała mi co najmniej 30 tulipanów i inne rośliny bo stwierdziła że są jej.

W tym roku pobiła rekordy - ze skalniaka wyrwała ok 10 tulipanów,które jeszcze sie jakoś uchowały - a czego nie dało sie wyrwać połamała- różaneczniki-jeden prawie całkiem zniszczyła.
A na drugi dzień wezwała policję ,że ciągle jej kradnę.Złożyła także zawiadomienie,że znęcam się psychicznie i fizycznie nad nią.

Nie mieszkamy razem,ale za moją działką ma swój ogród i 5-8 razy dziennie przychodzi i sprawdza co zginęło..... Koszmar. Mam zamiar założyć kamerkę jakąś żeby było widać kto łazi po jej ogrodzie.

Wg mnie to jest choroba psychiczna ale teść olewa.... mąż też nie ma do niej sił i zdrowia,nie przyjmuje tłumaczenia że ja nawet tam do niej nie chodzę. wszystkiemu jestem winna ja- ma na moim punkcie obsesję.

Chyba pozostanie mi też wzywac policję jak coś znowu mi zniszczy..... A chciałam tego uniknąć-bo to mała miejscowość...

A może ktoś mi coś doradzi - jak sobie z tym przypadkiem poradzić?
jestem osobą spokojną i zrównoważoną,ale kiedy niszczy mi ogród,to mam ochotę skopać jej dupsko.... w takich momentach wyłazi ze mnie -nie wiem co...

ODDAM TEŚCIOWĄ ZA DARMO- DORZUCĘ WIELE GRATISÓW!!!! MOŻE KTOŚ CHCE? :lol: :lol: :lol:

Pozdrawiam.



e-Mandzia - 28-04-2009 12:28
Anna K., szczerze Ci współczuję.
- może dorzuć jakieś wczasy na wyspach :roll:



Anna K. - 28-04-2009 12:41
Wiesz, dorzuciłabym wiele... ale chyba nie mogę nikomu zrobić takiego świństwa- można zwariować od tego jej jadu. Ja już mam tak z nią od 12 lat(16 lat po ślubie jestem) - na początku zaczęło sie - a jakby inaczej- od mojego niby romansu z teściem,potem dziecko - nie jest mojego męża, 5 miesięcy temu urodziłam syna - też podobno nie jest męża- znoszę różne bachory i wszystko idzie na konto mojego męża - jej słowa- wykasowałam wyzwiska i bardziej dosadne słowa. :wink: Oczywiście nawet jeszcze nie widziała malucha. Starszego syna zobaczyła jak miał więcej niż rok.

Potem przeszła na emeryturę i zaczęła sie jazda. Nawet potrafiła doliczyć sie że ukradłam kilka gałązek kopru i pietruszki....

1,5 roku temu zmarła moja mama - chorowała na raka-ja się nią opiekowałam do ostatnich dni - była u mnie w domu. Teściowa nawet mówiła że :"..ma to na co zasłużyła..."-chodziło o moją mamę.
I na pogrzeb oczywiście nie pojechała-zresztą nikt z rodziny męża(teść i brat męża z żoną) nie byli- podobno nikt nie wiedział że mama zmarła- ja uważam że nie pozwoliła im jechać.... bo że zmarła to wsyzscy sąsiedzi nawet wiedzieli i składali kondolencje.

Ehh.... to taka moja karma.Zaczynam w to wierzyć, tym podłym jakoś żyje sie chyba lepiej i nie chorują ..... zauważyliście coś takiego w swoim otoczeniu? Bo ja obserwując takie zjawisko utwierdzam się w tym. :(



e-Mandzia - 28-04-2009 13:15

Zaczynam w to wierzyć, tym podłym jakoś żyje sie chyba lepiej i nie chorują ..... zauważyliście coś takiego w swoim otoczeniu? Bo ja obserwując takie zjawisko utwierdzam się w tym. :( Ludzie zachowujący się tak, jak Twoja teściowa, nie moga być szczęśliwi.
Aż chce mi się powiedzieć - jesteś szczęśliwa, bo Twój mąż jest rozsądnym facetem - nie jest zawieszony w próżni między matką, a żoną. Dobrze, że Wasze dzieci nie mają z Nią kontaktów.

Postaw płot lamelowy, żeby nic widać nie było między waszą a Jej działką, samozatrzaskowy zamek w furtkę i pozbędziesz się w znacznej części problemów - ja innego wyjścia nie widzę, to chora osoba. Jak nie pomoże, pozostanie wzywanie policji ...

PS
Na szczęście nie zaobserowałam w swoim otoczeniu zjawiska, o którym piszesz.



js - 28-04-2009 16:34
Wiesz Ania nie jest wcale tak źle. Co prawda w moim odczuciu nakręcacie się wzajemnie(to znaczy teściowa robi numery a Ty dajesz się w to wciagać) i doszło to już do zbytniej eskalacji ale sytuacja jest do opanowania. Trzeba takie zachowania ignorować, albo odpowiadać pieknym za nadobne. Jak ci powie teściowa że zgineła jej marchewka to oddaj jej 5 szt. Staraj się być "ponad" tymi przyziemnymi sprawami. To są tak naprawdę bzdety. Nie pozwól aby drobiazgi zdominowały twoje życie. Wiem że łatwo to tylko powiedzieć. Dla rozweselania opowiem Ci sytuację zakrawającą na szczyty bezczelności taki właśnie niby nieistotny drobiazg. Kiedyś "mamusia" zaczęła opier... moją żonę że kupiła beznadziejne ogórki jakiejś tam firmy, zalewa jest za słodka i jej nie smakują :o Niby ok. ale to ja kupiłem te ogórki za nasze pieniądze i dla nas a nie dla niej. Ona nawet nie spytała się czy może się poczęstować tylko jak skonsumowała połowę to wtedy od razu z "buzią". Teraz się z tego śmieję. Powinnaś też dążyć do takiego stanu aby śmiać się z takich rzeczy bo inaczej zarąbiesz kiedyś "mamusię" siekierą.



Anna K. - 28-04-2009 18:52
Js-
- w jednym sie mylisz - to ona na mój widok dostaje piany na ustach. A że denerwuje mnie to zachowanie i wyzwiska? Kogo by to nie wkurzyło?
I powiedziałam jej parę słów - dosadnych - ale bez wyzwisk.Jestem ponad to....Staram się jej unikać, kiedy ją widzę zamykam drzwi na klucz-bo nie raz wpadła bez pukania do domu z wyzwiskami..... I zawsze robi to kiedy męża nie ma...

Teraz niestety czasem dam się wciągnąć- ale tylko dlatego,że na samym początku horroru bałam się -byłam młoda,nieśmiała - i jeździła po mnie jak na łysej kobyle. Powiedziałam dość!!!! I teraz mówię co myślę o niej. I chyba to ją nakręca,że sie sprzeciwiam, ale mam prawie 40 lat nie będzie mnie nikt szkalował,kiedy nie zrobiłam żadnej z zarzucanych mi rzeczy.

Wiesz jakie to wkurzające kiedy starasz się zrobić coś w ogrodzie a taka przyjdzie i nie dość że wyrwie,to jeszcze mówi że zabiera swoje - i tak jak ostatnio nawet niszczy na złość.

I raczej nie powinnam jej oddawać nic sama z siebie bo znaczyłoby to,że przyznaję się do kradzieży.

A kamerka- aby pokazać policji że sama przesadza rośliny a potem składa na mnie i nikt prócz niej po jej rabatkach nie chodzi.

Przez ostatnie 2 lata tyle roślin zabrała- że teraz jest u mnie naprawdę pusto....



amalfi - 28-04-2009 19:34
Anna K Witaj, współczuję Ci bardzo. Myśląc, że podli ludzie są szczęśliwi moim zdaniem w jakimś stopniu masz rację. Ludzie bez skrupułów, bez zasad moralnych postępują jak chcą, a reszta sie z tym godzi snując podobne do Twoich rozważania. Godzi się, bo to matka, bo głupiemu trzeba ustąpić, bo nie lubię się szarpać. I co? I to, że w rezultacie głupi rządzi, podły dominuje, a reszta kończy jako emocjonalne wraki. kiedyś w odległej mojej pracy była kobieta, która kradła. Miała "złą sytuację rodzinną", czyli panna z trójką dzieci. Nioech będzie, tylko moim zdaniem mogła poprosic o pomoc, a nie kraść. Wszyscy machal;i ręką i doszło do tego, że jak komuś coś ukradła, to btła wina okradzionego, że słabo sie zabezpieczył. Myślę, że to działa na tej samej zasadzie.
Oddziel jej płotem przejście do ogrodu, furtka na klucz itp.

Moim zdaniem Twoja teściowa jest chora. Odsyłam do ustawy o ochronie zdrowia psychicznego (art. 29) albo przeprowadzkę. Bo Cie wykończy.



js - 28-04-2009 19:49
Myślę że sprawa jest w tym że jej akcja wywołuje jakiś skutek. Jak będzie akcja a skutku nie będzie to tylko kwestia czasu kiedy se odpuści. Jak coś się robi bezskutecznie miesiącami to każdy se odpuści. Moim zdaniem nie jest tak że trzeba na wszystko reagować. Podstawa to nie dać się wciagnąć. Niestety aby wyprostować sytuację jakieś koszty trzeba ponieść. Wcale nie jest tak że jeśli jej coś dasz to będzie przyznanie się do winy. Wręcz przeciwnie, dając powiedz, że co prawda nie masz z tym zaginięciem "pietruszki" nic wspólnego ale widząc jakie to dla niej ważne postanowiłaś ją pocieszyć w "nieszczęściu". Nikt nie lubi aby się nad nim litowano. A swoją drogą płot spokojnie możesz dać i kamerę bo słysząc jak ją obrabiają z "koperku" chcesz tego uniknąc.



miciu - 28-04-2009 22:28
js
Zgadzam się z Tobą w 100% - wredni mają lepiej :evil:
Wiem coś o okropnej teściowej, ale ta Twoja swoją pomysłowością to już chyba przerosła wszystkie znane mi teściowe :roll:



Anna K. - 29-04-2009 11:37
Jeśli chodzi o postawienie płotu -to nic nie da.... Kiedy teściowa odpisywała działkę(nigdy więcej prezentów od teściowej!!!!! PRZESTRZEGAM INNYCH- ona też kiedyś była normalną teściową ) podzieliła ją na 2 części - jedna dla nas(byliśmy już po ślubie) a druga dla brata męża-ona własnie na tej działce ma swój ogród. Zrobiła zastrzeżenie pewnie tak na wszelki wypadek-że może dożywotnio korzystać z 40 m2 naszej działki-jako ogródek i ma na mojej części skalniak i inne rośliny ale tego w tej chwili jest już ok 80 m2- a te warzywa i całą resztę która podobno jej ginie jest na części szwagra. I niestety nie mogę zabronić wchodzić jej - dlatego czuje sie tak pewnie i robi co chce. I dlatego płot nie pomoże, bo może łazić po mojej części ile chce i kiedy chce....

Jeśli chodzi o pietruszkę-ja wszystko kupuję i nawet musiałam swego czasu przedstawiać paragony ze sklepu na warzywa,ziemniaki, buraki itp. że nie biorę od niej,ale i tak powiedziała,że kupuję raz a biorę 5 razy od niej... Ona wierzy w to,co dla niej lepsze....to po prostu chory człowiek.



e-Mandzia - 29-04-2009 11:39
To faktycznie kanał :(



Anna K. - 29-04-2009 11:45

Anna K Witaj, współczuję Ci bardzo. Myśląc, że podli ludzie są szczęśliwi moim zdaniem w jakimś stopniu masz rację. Ludzie bez skrupułów, bez zasad moralnych postępują jak chcą, a reszta sie z tym godzi snując podobne do Twoich rozważania. Godzi się, bo to matka, bo głupiemu trzeba ustąpić, bo nie lubię się szarpać. I co? I to, że w rezultacie głupi rządzi, podły dominuje, a reszta kończy jako emocjonalne wraki. kiedyś w odległej mojej pracy była kobieta, która kradła. Miała "złą sytuację rodzinną", czyli panna z trójką dzieci. Nioech będzie, tylko moim zdaniem mogła poprosic o pomoc, a nie kraść. Wszyscy machal;i ręką i doszło do tego, że jak komuś coś ukradła, to btła wina okradzionego, że słabo sie zabezpieczył. Myślę, że to działa na tej samej zasadzie.
Oddziel jej płotem przejście do ogrodu, furtka na klucz itp.

Moim zdaniem Twoja teściowa jest chora. Odsyłam do ustawy o ochronie zdrowia psychicznego (art. 29) albo przeprowadzkę. Bo Cie wykończy.

Wiesz,może oni nie są tak do końca szczęśliwi-bo chyba nie można być szczęśliwym kiedy sie krzywdzi innych,ale oni mają takie wypaczone poczucie szczęścia- wg mnie to taka radość,że komuś się dokopało,że inni mają gorzej od nich-przeważnie chodzi tu o kwestie materialne-bo dla takich osób to chyba jest wyznacznikiem szczęścia,im większy majątek tym lepiej-NIECH MI ZAZDROSZCZĄ ,A CO!!!.



miciu - 29-04-2009 13:10
Dlatego ja nigdy się nie skarżę swojej teściowej, choćby nie wiem co! Zawsze mówię, że wszystko jest OK, a jak narzeka na brak pieniędzy to proponuję jej pożyczkę; gdybym powiedziała, że ja też nie mam to dopiero byłaby zadowolona. Nie dam jej tej satysfakcji :lol:



Ewunia - 01-05-2009 19:14
przeczytałam
i tak sobie myślę, jak to się dzieje, że wszystkie teściowe są podłe perfidne baby, a synowe chodzące niewinności :roll:



Nefer - 01-05-2009 19:32

Kochani, właśnie jest u mnie teściowa. I znów jest ciężko i znów jest drętwo. Rozmowa się nie klei. A to, że w ogóle jest między nami jakis dialog, to tylko dzięki mnie. Nie potrafię znieść milczenia i zawieszonej ciszy w pokoju. Naprawdę staram się być miła i zagaduję a to o pogodzie, a to o programie telewizyjnym itp. Niby stosunki mamy w miarę poprawne, składamy sobie życzenia imieninowe, bla, bla, bla, ale kompletnie nie ma choćby nici serdeczności. Chociaż bym przypalała teściowej stopy gorącym żelastwem i nie wiem jak torturowała, to i tak nie wydusi z siebie życzliwego słowa, a już na pewno nie słowa pochwały. Półtora roku mieszkamy w nowym domu. I słuchajcie, ani jednego miłego słowa nie powiedziała. Rozumiecie? Normalnie jak przychodzą goście, a zwłaszcza przyjaciele i krewni, to mówią " No ślicznie sobie mieszkacie", "Ale macie pięknie upięte firanki", "Przyjemne to ciepło z waszego kominka" itd., itp. Nie wiem jak Wy, ale mi jest bardzo przyjemnie, kiedy ktoś pochwali to co mam, czy to czego dokonałam. Widze wtedy, że mój zamierzony efekt jest rzeczywistym, no i w ogóle .. co tu dużo gadać... Każdego cieszą szczere, życzliwe słowa przyjaciół. A teściowa, słuchajcie - NIC. Pierwszy raz weszła do naszego nowego urządzonego domu tak jak by weszła do niego sto siedemdziesiąty raz. Mąż ją oprowadzał po pokojach i nie wytrzymał w końcu i pyta "A schody się mamie podobają?" A schody mamy naprawdę piękne. Wiadomo nie wszystko się w domu udało, ale schody rzeczywiście są przepiękne i trudno ich nie dostrzec i nie pochwalić. Na to tesciowa od niechcenia bąknęła tylko "ładne". Teraz jest u nas. Założyłam ogródek. Efekt będzie za kilka lat jak się wszystko się rozrośnie, ale już jest ładnie, no i bardzo jestem dumna z moich działań. Zapraszałam ją do gródka, na słoneczko. Ale gdzie tam. Końmi ja nie wyciągniesz. Nawet nosa nie wyściubiła z domu. I jeszcze jedno. Ciągle jeszcze cos wykańczamy... no i właśnie wczoraj płytkarz położył nam płytki na ganku. Naprawdę pięknie wyszło! A ja ze swojej natury szczebiotliwa i ćwierkająca nie mogłam się opanować, żeby nie wyrazić swojej radości. Myślałam.. wreszcie coś powie miłego... powie, że ładnie.... A ona "To dobrze, ze jestes zadowolona".
Dodam jeszcze, że takie zachowanie teściowej dotyczy w zasadzie róznych dziedzin. Niedawno osiągnęłam pewien sukces. Słowo "gratuluję" nie przeszło jej przez gardło.
Znacie takich ludzi? Bo dla mnie to monstrum jakieś. Na ogół otoczona jestem życzliwymi, miłymi ludźmi. Nie spotkałam drugiej tak zimnej i oschłej osoby. A przecież teściowa jest bardzo religijna.. nie potrafię tego zrozumieć :(
A zależy Ci ? Przecież masz wiecej niż 5 lat, żeby Cię za wszystko chwalić i głaskac po główce.
Może lepiej, że nieszczerze nie gada niż ma wciskać ciemnotę. Taki ma chrakter. W końcu nie ma obowiązku..



bladyy78 - 02-05-2009 10:31
Ja widzę że same kobitki narzekają na teściowe :D, na was drogie forumowiczki też będą kiedyś przyjdzie pora i wasze synowe będą tak samo na was narzekały :wink: .



sharoon - 04-05-2009 16:53
A ja wierzę, że forumowiczki będą idealnymi teściowymi [przynajmniej niektóre ;)] Wiem, że można, bo moja mama jest właśnie teściową idealną. Nie wtrąca się nieproszona i zawsze ma dla zięcia dobre słowo. Oraz pierogi. :) Mój Mąż jest zachwycony. Jak widać, nie trzeba dużo...



miciu - 04-05-2009 18:23
Teściowa zięcia jakoś znosi, ale synową już NIE!
Teść synową jakoś znosi, ale zięcia już NIE!!!
Boją się młodszych rywali :wink:



Guciola - 06-05-2009 10:04
Moja teściowa na początku powiedziała mi wprost, że nigdy nie będzie mnie traktować jak córkę. Poza tym mam to "szczęście" mieszkać z nią pod jednym dachem.



AAJ2004 - 06-05-2009 19:31

Nie spotkałam drugiej tak zimnej i oschłej osoby. A przecież teściowa jest bardzo religijna.. nie potrafię tego zrozumieć :( Właśnie ci bardzo religijni sa najgorsi...



AAJ2004 - 06-05-2009 19:34

A ja wierzę, że forumowiczki będą idealnymi teściowymi [przynajmniej niektóre ;)] Wiem, że można, bo moja mama jest właśnie teściową idealną. Nie wtrąca się nieproszona i zawsze ma dla zięcia dobre słowo. Oraz pierogi. :) Mój Mąż jest zachwycony. Jak widać, nie trzeba dużo... Sharoon, tak sie zdarza jak piszesz, ale tu nie chodzi o tesciową i zięcia tylko o teściową i synową, a w tych dwóch przypadkach relacje są zupełnie inne...



miciu - 06-05-2009 20:13

Moja teściowa na początku powiedziała mi wprost, że nigdy nie będzie mnie traktować jak córkę. Poza tym mam to "szczęście" mieszkać z nią pod jednym dachem. To ja odpowiedziałabym, że jej również nie będę traktować jak Mamę :evil:
Moja potrafi powiedzieć, że dzieci (wnuki) od córki są bliższe niż od syna :evil:



Ewunia - 07-05-2009 18:05
i najczęściej to się sprawdza niestety :roll:



shell - 07-05-2009 18:17

A ja wierzę, że forumowiczki będą idealnymi teściowymi [przynajmniej niektóre ;)] Wiem, że można, bo moja mama jest właśnie teściową idealną. Nie wtrąca się nieproszona i zawsze ma dla zięcia dobre słowo. Oraz pierogi. :) Mój Mąż jest zachwycony. Jak widać, nie trzeba dużo... hehehe ja też mam pierogi od teściowej :lol: w dodatku prawie co tydzień :D



Guciola - 08-05-2009 09:51
Guciola napisał:
Moja teściowa na początku powiedziała mi wprost, że nigdy nie będzie mnie traktować jak córkę. Poza tym mam to "szczęście" mieszkać z nią pod jednym dachem.

To ja odpowiedziałabym, że jej również nie będę traktować jak Mamę
Moja potrafi powiedzieć, że dzieci (wnuki) od córki są bliższe niż od syna



Baru - 08-05-2009 10:59

To ja odpowiedziałabym, że jej również nie będę traktować jak Mamę :evil:
Moja potrafi powiedzieć, że dzieci (wnuki) od córki są bliższe niż od syna :evil:
Moja tego nie mówi... ale tak robi. Mieszkają z teściami synowie córki (siostry mojego męża), śwagier został "wyprowadzony" przez żonę i teściową, po czym siostar męża straciła tutakj pracę i wyjechała za granicę. I tak już ponad rok jest - teściowie (dziadkowie) robią za rodziców swoim wnukom.
Nasze dziewczyny w życiu u nich nie spały (12, 8 i 2x6l.), nigdy nie zaproponowała tego. U mioch rodziców śpią b. często - choć ja staram się to ograniczać ze względu na wiek rodziców i temperament mojej czwórki.
A o to, żeby teściowie (bardziej teściowa, bo teść ostatnio częściej przyjeżdża i z małżem coś dłubią) mieli częsty kontakt z wnuczkami - przestałam zabiegać już dobrych kilka latek temu.



miciu - 08-05-2009 20:39
Moja córka ma już 15 lat (z moją teściową mieszkamy w tej samej miejscowości), również nigdy się nie zdarzyło aby "babcia" powiedziała żeby u niej została. I bez łaski!!! :lol:



Baru - 09-05-2009 01:11

Moja córka ma już 15 lat (z moją teściową mieszkamy w tej samej miejscowości), również nigdy się nie zdarzyło aby "babcia" powiedziała żeby u niej została. I bez łaski!!! :lol: Odległość między naszym domem a domem teściów "na butach" (trochę hardcorowe warunki marszu, ale da się przejść - 600m), samochodem - naokoło - niecały 1km. Szczerze mówiąc nie pamiętam kiedy teściowa u nas ostatnio była. I dobrze mi z tym.
PS. Ale z drugiej strony - działka jest po jej mamie (choć musieliśmy spłacić jej rodzeństwo - nie takie straszne kwoty na szczęście).



Laguna - 09-05-2009 10:33
Współczuję imak i innym teściowych, które potrafią dobić człowieka i uważają, że świat ma się kręcić tylko wokół nich.
Mam podobnie- niestety :( Z tym, że z początku teściowa udawała taką słodką, jestem drugą zoną, pierwsza zmarła- no i oprócz tego, że stałam się z czasem wrogiem teściowej, która była zadowolona, gdy jej syn bardzo długo był sam, bo był na jej każde zawołanie, na każdy telefon. Gdy zamieszkaliśmy razem, skończyło się z czasem te jego jeżdżenie po 15 - 20 km aby kupić jej to czy tamto, gdy sklep ma pod nosem.
Najpierw zaczęły się tzw. porady życiowe- ty postępuj tak a nie tak.. Zaś potem porównywanie do byłej żony męża.
Na dzień dzisiejszy teściowa potrafiła nastawić i wyrobić mi złą opinię w miejscowości, gdzie budujemy dom. Mój mąż z początku zwrócił jej uwagę delikatnie, innym razem, kiedy wbiegła do nas na budowę i zaczęła mnie atakować stanął jak wryty. Miałam żal do niego... Ponoć był u niej potem i nagadał jej... to teściowa lata teraz i udaje dobrą mamę do mojego męża. Do mnie odrwaca się plecami.
Powstaje dom - dom nasz, w końcu nasz... ale wyobraźcie sobie gdy jadę tam i tylko cieszy mnie ten mur, zaś dalej gdy widzę dom teściowej, to mam dość... Zaraz za płotem ma warzywa, to jej spojrzenie może zabić.
Mój mąż rozmawia z nią, nie mam o to pretensji, ale widzi że cięzko mi a ja widzę, że on też jakby toczy walkę wewnątrz. Mnie pociesza i mówi- chociaż masz w końcu spokój z moją matką, ona chora jest.
Ale mam żyć jak w więzieniu? Ostatnio nawet siostra mojego męża mnie zaatakowała słownie, krzycząc że odkąd się pojawiłam, to mieszam w rodzinie itp.
Świadkiem był mój mąż, który powiedział jej, żeby sobie poszła. Nic, typu- nie wtrącaj się, itp. Jak mam żyć we wrogim środowisku. A najbardziej boli mnie to, że nigdy nikt mi nie zarzucił w życiu tyle, co najbliższa rodzina zwłaszcza teściowa. Ona szuka ciągle zaczepki. Działam na nią tak, jak Ania K. na swoją.
Nikt nam nie powiedział, że zycie mamy mieć wspaniałe i lekkie, ale zdaję sobie sprawę, że życie w chorym miejscu wśród chorych ludzi jest chore. A najgorzej budować dom na złych fundamentach... czy z czasem nie runie niczym domek z kart? :cry:
Mąż mnie pociesza... zobacz będziesz miała swój zakątek, swój ogród itp. A ja gdy tylko zostanę na moment sama tam na budowie, to zerkam czy teściowa nie biegnie do mnie, by mi nawrzucać.
Pewnie kiedyś i ja nie wytrzymam... ale niechcę zniżać się do ich poziomu.
Usłyszałam wiele: m.in. złapała



Laguna - 09-05-2009 10:47
złapałaś go na dziecko ( a synek był zaplanowany po 3 latach małżeństwa), jesteś szmatą, współczuję synowi takiej szmaty jak ty... jego pierwsza zona była o niebo lepsza, ale on się wkrótce pozna na Tobie... itp.
Do ludzi chwali się synem jaki to on dom stawia. Nas nie ma jest tylko on. Zachodzą znajomi na budowę i opowiadają co to matka gada... Mój mąż mimo zwracania uwagi już podniesionym tonem nic nie wskurał.
Teściowa to obca baba... ale stworzyć piekło potrafi... Ja do męża powiedziałam, że nie jestem szmatą, aby o mnie każdy gębę sobie wycierał... Ale dałam sobie na luz...
Tylko zastanawiam się, jak to będzie, gdy tam zamieszkamy :o Narazie jest spokój... trzyma się z daleka, gdy mnie nie ma, to lata do syna...
Wstyd mi za nią, że jak to może taka matka być, ma wnuczka i też oschła. Moi rodzice kręcą głowami... też nie potrafią zrozumieć takiego typu człowieka i ostatnio zawiedli się na siostrze mojego męża, która mieszka niedaleko nich, wpadała na kawę, a teraz gniewa się na nich. Dzień dobry nie powie.
Czyżby mieli za płotem teraz drugą teściową? :wink:
Oj współczuję innym, bo wiem jak to być czarną owcą w rodzinie i być bezradnym. Ale w końcu z rodziną tylko dobrze na obrazku...
To cóż powodzenia życzę :wink:



miciu - 09-05-2009 21:27
Laguna bardzo Ci współczuję. Dlatego nie chciałam działki od teściowej, przynajmniej ja nie muszę jej a ona mnie - oglądać codziennie.



retrofood - 10-05-2009 10:09
http://img.interia.pl/wiadomosci/nim...en_3263057.jpg

nie prędzej by było... na miotle???



Anna K. - 10-05-2009 20:36
Laguna - jakbym czytała o sobie... :(

I też zastanawiam się za co to wszystko.Może dlatego,że nie potrafi znaleźć niczego,czego tak naprawdę może się czepić.Nie jestem ideałem,mam też swoje wady ale widocznie tych wad nie widzi i wymysla coś,co jej bardziej pasuje do obrazka podłej synowej.

Jakbyś chciała pogadać to pisz na pocztę. :roll:

Pozdrawiam wszystkie ciemiężone synowe. :wink: :wink: :wink:



Anna K. - 10-05-2009 20:40

http://img.interia.pl/wiadomosci/nim...en_3263057.jpg

nie prędzej by było... na miotle???
Fajne zdjęcie.
Miotła latem się bardziej przydaje, a zimą narty są idealne.... :lol:

Może nawet trochę podobna do mojej.... kiedy biega po swoim ogrodzie,bo do sklepu to się stroi jak stróż na Boże Ciało. :lol:



Laguna - 12-05-2009 19:27

Laguna - jakbym czytała o sobie... :(

I też zastanawiam się za co to wszystko.Może dlatego,że nie potrafi znaleźć niczego,czego tak naprawdę może się czepić.Nie jestem ideałem,mam też swoje wady ale widocznie tych wad nie widzi i wymysla coś,co jej bardziej pasuje do obrazka podłej synowej.

Jakbyś chciała pogadać to pisz na pocztę. :roll:

Pozdrawiam wszystkie ciemiężone synowe. :wink: :wink: :wink:
Anno a może my mamy tę samą :wink:
Poprostu ten typ tak ma...
Wczoraj kopali u nas - zakładali prąd- to latała i sprawdzała, czy nie na jej miedzy :o :lol: Jak mój mąż powiedział- mamo ja ci nic nie zabrałem nigdy i się tak nie bój już. To mu odpowiedziała- ja tam Ci nie wierzę. A pracownicy stali jak wryci... Ja ponownie włączyłam zagęszczarkę i jeżdziłam dalej śmiejąc się pod nosem...
Aniu jak najbardziej i ty pisz do mnie kiedy chcesz do mnie :)



Anna K. - 13-05-2009 10:55
Nie... to nie ta sama osoba... charakter tylko ten sam :)

Jak znajdę dzisiaj więcej czasu to napiszę .

Pozdrawiam.



mokka - 13-05-2009 11:25
Laguna po co się budujesz obok takiej toksycznej baby, będziesz miała piekło za życia i małżeństwo na tym ucierpi. Ja tego nigdy nie potrafię zrozumieć, jak ludzie sami się pchają w paszcze lwa i potem płaczą, że boli. Jest fatalnie , będzie jeszcze gorzej, ten typ ludzi tak ma, chcesz żywić tego wampira energetycznego , po co?



Zaki - 13-05-2009 12:16
Mokka, odpowiem za Lagune bo sytuacja podobna:)

Jak zaczynalismy budowę, kupilismy projekt, zrobilismy przyłącza, nie wiedziałam jeszcze, ze będzie aż tak źle.
Mieliśmy do wyboru, albo budować się tam, albo się nie budować, bo sporo kasy mieliśmy już zainwestowane w tamta działkę. Nie chciałm tej działki sprzedawać, bo mąż dostał ją po babci, która już nie zyje, a z która był bardzo związany.
Mąż pozostawił wybór mi, a w trudach, ale wybrałam mieszkanie koło wampira energetycznego :wink: Nie chciałam żeby mi za iles tam lat wyrzucał, ze nie mamy domu, bo nie chciałam obok jego matki mieszkać...



mokka - 13-05-2009 12:43
Zaki, tego też nie czaję, chyba się wypisze z tego wewątka, bo nie ogarniam takich dylematów i opisywanych tutaj sytuacji :roll:



aniaImariusz - 13-05-2009 13:03
Imak a ja Cię rozumiem doskonale, bo moja teściowa też takim milczeniem zabija. Działkę mamy ponad rok, ale jej to nie interesuje, Mąż jej opowiada o projekcie, co załatwione już, a ona po prostu jakby tematu nie było. Teściu był na działce, ale teściowa nie pokwapiła się, jakby ją to bolało. Nie pomaga nam kompletnie w niczym i nic od niej nie oczekujemy, ale strasznie mi przykro jak widzę cierpienie mojego męża. Po mnie to spływa, ale on miał z nią bardzo dobry kontakt, a od ślubu zaczęła mnie traktować jakbym jej syna zabrała i jestem jej wrogiem, a to odbiło się na nim :cry: Teraz nie rozmawiam z nią 1,5 roku, a mąż jeździ do rodziców sam :roll: Straszne to dla mnie, ale już wiele razy kładłam się jej pod nogi, tylko ile można znieść ?? :cry:



Zaki - 13-05-2009 13:36
Mokka, cóż mam powiedzieć - zazdroszczę, he he he. Tez wolałabym tego nie ogarniać.
Powiem tak - wiedziałam, ze moja teściowa nie bedzie moją super przyjaciółką od "pierwszego spojrzenia" - inne charaktery, inny sposób bycia, inne poglądy na świat, ale jakoś specjalnie mnie to nie martwiło ;)
W sumie nic do niej nie miałam, w końcu była matka mojego afceta, ale pajać sympatią też nie pajałam.
Ślub itd załatwialiśmy sami, cieszyłam się, ze się nie wtrąca - bo to,z e nie pomagałą miało taką zaletę ;) Potem okazało się, ze dużo o pomocy (zwłaszcza materialnej) trąbi wokół, ale tez mnie to nie ruszało, wiedziałam, że lubi koloryzować ;)
Mąż miał działkę po babci, w poblizu mieszkają Jego rodzice, brat, ciotka, kuzynka, wszyscy poza teściową mają bardzo dobre układy, wydawało mi się, że bedzie fajnie tam mieszkać.
Zaczęliśmy inwestowac kasę w działkę, przyłącza, zjazd, projekt itp.
Wtedy urodziło się nam dziecko. Z teściwoej wyszedł potwór :wink: Wtrącanie się, manipulacje, oczernianie, próby odciągnięcia męża od nas, dziwne telefony do mojej matki, opisywałam to chyba w watku js p teściwej i o toksycznych rodzicach. Doprowadziął do tego, ze zaczęłam myslec o rozwodzie, a wszystko chyba dlatego, ze zazdrościła mi, ze mąż pomaga przy dziecku, bo jej nie pomagał :o W sumie motywów nie znam.
Jakoś to pokonaliśmy. Postanowiliśmy jednak mimo wszystko skończyc budowę, nie chciałam przez tesciowa "odmrażac sobie uszu" :wink:
Mąż powiedział, że jak bedzie xle to najwyżej nie bedziemy utrzymywac kontaktów, pomimo, ze bedziemy blisko mieszkać. W sumie nie miałam pwoodu by mu nie wierzyć, po tych wszystkich aferach faktycznie odciął sie od matki, przestaliśmy tam jeździć, on sam też nie jeździł.
Minął jakiś rok, ona chyba zauwazyła, ze w sumie najwięcej na tym straciła i zaczęła nam włazic do dupy. Przychodzi cały czas na budowę, jak tam jesteśmy, stara się być miła (oczywiście za plecami nadal obgaduje). Rozmawiam z nią tylko ze względu na męża, widze, ze jest mu trudno, w końcu to Jego matka. Nie boję się już jej intryg, wtrącania się itp bo wiem, ze sobie na to nie pozwolimy.
Boją się tylko, tego codziennego przychodzenia, słodzenia, udawania... A pzreciez nie zabronie jej odwiedzać wnuka i syna.



miciu - 13-05-2009 13:39
Moja gdy ze mną nie rozmawia, (jest obrażona) to swojego syna również nie może znieść :wink: No i dobrze przynajmniej nie mam z Nim problemów przez "mamusię"!
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • ewagotuje.htw.pl



  • Strona 2 z 2 • Wyszukano 248 wypowiedzi • 1, 2