ďťż

Zwykły-niezwykły,wiejski dom-Jaśmin2 już nie szkielet-praefa





Kangai - 15-12-2008 20:02
SOBOTA

Ekipa dekarzy stawiła się w sobotę z samego rana, dopiero co dniało. W sumie 9 osób. Szybko zabrali się do roboty, głównie za malowanie podbitki. Nie omieszkałam porozmawiać z ich szefem, przyznał, że nasza interwencja pomogła i kasa wpłynęła, aczkolwiek nie wszystko. Nadal brakowało kasy za kotwy, sadolin extra, i jakieś pierdoły które kupił teraz do przybijania podbitki.
Czyli, szef okłamał nas, ze zapłacone mają wszystko.

Zdziwiło się, ze nie dojechała jeszcze paczka podbitki, bo N. Miał domówić, ale mnie to już nie zdziwiło. Przyznał, ze pierwsza umowa, którą dostał była nie do przyjęcia, i że przez tą obsuwę, ma następne obsuwy innych budów, stąd prawdopodobnie oni nie będą robić u nas instalacji elektrycznej.
Dla mnie ok., bo mam swojego dobrego elektryka, którego N. Nie chciał, a teraz chyba będzie musiał, no chyba ze i tak będziemy kończyć sami.

Oczywiście w sobotę podbitka nie dojechała, co by przerwało roboty ekipy, no ale może do poniedziałku się pojawi. Natomiast z tego co wiem to ekipa robi podbitkę, folię i łaty, i jak dalej nie dostanie las, to dalej nie będzie robić. No ciekawe, co to będzie.

Jak tylko szef pojechał to niektórzy chłopcy się nieco rozluźnili w robocie, ale ten szczegół zachowam sobie na później. Dostali tylko opierdol, że wyrzucają co nieco do dziury w kominie, a ode mnie za szczanie w choinki (w dodatku na naszych oczach) podczas gdy mają regularny kibel 10 metrów od domu.

Sobota skończyła się na pomalowaniu części podbitki, ale też i zabrakło Sadolinu, bo N. Kazał zakupić tylko 5 puszek.

Znajomy elektryk przyjechał tez zobaczyć i wycenić ew. instalacje elektryczną.
Czekamy tez na wycenę instalacji grzewczej – grzejniki, rurki, kocioł c.o. elektr. + kominek z płaszczem wodnym + solary, we wtorek będziemy znali szczegóły.

PONIEDZIAŁEK

W poniedziałek nikt do „wykończeniówki” :lol: jak nam mówiono – nie przyjechał :) Co było do przewidzenia, a bo i co miałby i kto u nas robić? Ale mówili, to mąż czekał :)
Zjawili się za to chłopaki od dachu, i dalej ciężko pracowali. Podbitka dojechała, czy impregnat dojechał – nie wiem, ale daszek już nabiera koloru.
W poniedziałek ekipy doglądał mąż, ja wojażowałam od weekendu po Polsce, a wracając w Łasku wjechałam do firmy LUPOL, (to ta od moich wypatrzonych drzwi :) - i miły pan dyrektor osobiście oprowadził mnie po firmie, pokazał wszystkie elementy i zrobił wycenę drzwi którymi jesteśmy w zainteresowani czyli modelami Walburga i L 2004 - w rożnych wersjach – od najprostszej do wypasionej. Baaardzo miłe spotkanie, i drzwi też :) Więc pewnie się zdecydujemy. Ceny podobne jak w Casto i termin też.

Jutro bierzemy się za kontakt z Praefą, bo jak sami ich nie powiadomimy, ze za chwilę będą mogli wejść na spoinowanie łączeń, to raczej nikt tego za nas nie zrobi.
Czekają nas też rozmowy z producentami POŚ.
Na tapecie mamy: Sadeko, Ekopol i Wobet-Hydret, bo też i najbliżej nas.
Ktoś wie coś na temat tych trzech? Czym się różnią? Na co zwrócić uwagę?

No i znowu sami budujemy, powiecie... no cóż... Za to zadzwonił do mnie kolejny inwestor budujący z firmą Nordhome. Chyba nie muszę pisać, że nie ma o czym pisać?





Kangai - 17-12-2008 21:32
parę zaległych fotek z ostatnich dni, a słowo "na czwartek", za chwilę :)

podbitka nocą
http://images45.fotosik.pl/41/3f92c59c9b1e9f0em.jpg
a to zdjęcie łazienki na górze :)
http://images31.fotosik.pl/421/187bbfc9e6d06c4cm.jpg
sypialnia z wnęką (połączone dwa pokoje z projektu) na pierwszym planie podpórki z Praefy, a na dalszym - elementy komina
http://images34.fotosik.pl/420/8936780123f26b7bm.jpg
jętki i przestrzeń nad poddaszem
http://images30.fotosik.pl/305/d5b44ee77e22cbddm.jpg
inwestor liczy i mierzy elementy wentylacji
http://images46.fotosik.pl/41/d044a10b281ce185m.jpg
Zdobywca świata!
http://images31.fotosik.pl/421/8779ce9c7be9a257m.jpg
Przejście pawlaczem :)
http://images47.fotosik.pl/41/39220d933d49fc4em.jpg
Pytanie do obeznanych z budowami. CO sie robi z tą przestrzenią???? Dziura miedzy murłatą a ścianą, ktora jest wyższa od murłaty.
http://images42.fotosik.pl/41/a9f44285aacc844em.jpg
To samo ale blizej..
http://images33.fotosik.pl/426/d9afd8e893cc48c1m.jpg
balkonik nocą
http://images31.fotosik.pl/421/70774d3e4decbd99m.jpg
o tuuu zabrakło kolorków...
http://images38.fotosik.pl/41/458f641e6577e3f0m.jpg
podbitka bok
http://images32.fotosik.pl/420/6cad8acf7df5b89bm.jpg
balkonik nocą raz jeszcze
http://images29.fotosik.pl/305/629203ea25c75192m.jpg
drewno balkonu
http://images25.fotosik.pl/305/fea7cc829ada0c67m.jpg
dachóweczka nocą
http://images34.fotosik.pl/420/2b71fa2bdd93ec19m.jpg
i jeszcze balkonik dzien
http://images44.fotosik.pl/41/567855fd23520297m.jpg
komin własnoręcznie postawiony
http://images45.fotosik.pl/41/894a74e96a3b7809m.jpg
ołacona połać dachu
http://images48.fotosik.pl/41/b796aa925dc0a655m.jpg
podczas porządków znalazłam rosnące w tujach dwie dachówki
http://images32.fotosik.pl/420/edb70a12f96b184fm.jpg
i tu tez dziurka
http://images27.fotosik.pl/304/6235d0e8fc1fac64m.jpg
pokoik raz jeszcze
http://images34.fotosik.pl/420/886b7799aa209105m.jpg
a tu dziurka w folii
http://images33.fotosik.pl/426/a545d1ddbff1deaem.jpg
a tu dach nad klatką schodową
http://images36.fotosik.pl/41/9f74eec4346991f8m.jpg
dachu strona druga
http://images49.fotosik.pl/41/2dd33f96189ad7ffm.jpg
dziurawa nabitka
http://images39.fotosik.pl/41/6a3fb00353ee76bam.jpg
dziurawa nabitka raz drugi
http://images36.fotosik.pl/41/f4c123ed1ef24a51m.jpg
i raz trzecia
http://images27.fotosik.pl/304/3da87089efc13792m.jpg
to znalezisko dnia dzisiejszego
http://images28.fotosik.pl/305/11ac810166e0688am.jpg
łazienka raz jeszcze
http://images27.fotosik.pl/304/a93bb6d76c26003dm.jpg
drzwi balkonowe góra
http://images31.fotosik.pl/421/2479c5197c5d918em.jpg
komin wentylacyjny, który przysporzył budowniczych o drapanie sie w głowy. Bo z niby urósł równo, ale.... z jednej stron scianka dochodzi równo, a z drugiej pod kątem... i jakies 3 cm jest przesunieta względem drugiej ściany...
http://images34.fotosik.pl/420/6752550e27c2dcc9m.jpg
góra raz jeszcze
http://images30.fotosik.pl/305/d889d13641344dcbm.jpg
góra raz kolejny
http://images32.fotosik.pl/420/ab53df4a1569d655m.jpg
klatka schodowa
http://images47.fotosik.pl/41/b00aee6a30cd3b81m.jpg
mały pokój
http://images25.fotosik.pl/305/05100d637c383f29m.jpg
wentlacja i wspomniane scianki
http://images30.fotosik.pl/305/afebae2e8d5e28ecm.jpg



Kangai - 17-12-2008 22:07
Chciałam jakoś opisać fotki, ale wysłanie czegokolwiek na forum Muratora, trwa u mnie wieki :(

Co do stanu obecnego, to chłopaki byli wczoraj i ułożyli podbitkę. Oczywiście, znowu okazało się, że jest za mało, w związku z tym znowu przestój, i dziura po jednej stronie domu, bez podbitki, czy tam nabitki, jak kto woli, zależy z której strony patrząc. Chłopaki położyli też folię (Tyvek) i nabili łaty i kontrłaty, ale niestety – tych też zabrakło...
Dzisiaj rozmawiałam z szefem ekipy dekarzy, powiedział, ze do końca tygodnia powinna ta resztka przyjechać. Ciekawe kto rozładuje, nawet tę resztkę, bo ich nie będzie. Zabrakło chyba też Sadolinu, bo widać, ze jętki na froncie domu, zaczęli tylko malować, poza tym na tę resztkę nabitki tez będą potrzebować. Folia jest w jednym miejscu (nad schodami) przedziurawiona, więc będą musieli ją zalepić.
Generalnie był plan, ze może do końca tygodnia położyliby dachówkę, jakby wszystko było ok., no ale nie jest ok., więc wielce prawdopodobne, że położą dopiero po Nowym roku, bo jeszcze nie ustalili, czy pracują miedzy świętami. No ważne, że już się woda strumieniami nie leje do środka, no ale znowu kilka lub kilkanaście dni w plecy.

Myślę sobie, że szybciej byśmy ten dom zbudowali własnym sumptem i siłami...

Dzisiaj, ponieważ ekipy nie było, wzięłam się za porządki dokoła domu. W sumie ta ekipa nieźle brudzi... Albo może po prostu nie sprząta na koniec dnia, tak jak to robiły zazwyczaj poprzednie. Ponieważ walające się kartoniki, wszędopłożne pościnane opaski od drewna, i kilogramy śrub i gwoździ przed domem nie poprawiają mi humoru, stwierdziłam, ze nie będę czekać, bo a nuż ekipa pojawi się po nowym roku, a ja zostanę z górą śmieci i poprzebijanymi oponami od wszędobylskich gwoździ i śrub.
Jutro chyba wezmę się za porządki w środku domu. Wiecie, jak wpadnie ta osławiona ekipa od wykończeniówki, to żeby był błysk :) Wiem, wiem, mam wisielczy humor, ale co mi pozostało?

Wczoraj powiadomiłam też ekipę z Praefy, że dom jest gotowy do ich „pucowania”, czyli ze mogą wpaść i poszpachlować łączenia i ubytki. Oczywiście, nikt z N. ich nie powiadomił, że to już, albo ze za chwilę i żeby zaklepali termin, no więc oni też wpadną dopiero w styczniu, ale nie wiadomo dokładnie kiedy. :(
Obiecał, że będziemy w kontakcie. Na nich liczę, mam z ich etapu jedyne dobre wspomnienia.
Z resztą – bardzo ciekawe jak się ułoży dalej ich współpraca z Nordhome`em, bo oni bardzo dbają o dobre relacje z inwestorami, i na to, żeby firmy które z nimi współpracują cieszyły się nieposzlakowaną opinią...

A wczoraj poznałam opinie kolejnej inwestorki budującej z Nordhome. :roll:



Kangai - 18-12-2008 19:30
Dzisiaj lało jak z cebra a w domciu było sucho :) Trochę więc uprzątnęłam dół, bo tam też śmieci i gruz zalegały. Zdjęć wstawiać nie będę, bo nie ma czego, ale jest już nieco ładniej :) ... W każdym razie, już to jakoś lepiej wygląda... Znalazłam też jeszcze jedną poprawkę dla ekipy dekarskiej, bo coś mi się tak po babsku zdaje że jedną śrubę wkręcili nie tam gdzie trzeba – a właściwie jest tam gdzie trzeba, acz się nieco omsknęła :), ale myślę, że to poprawią, w końcu dachu nie skończyli, a jeszcze czasu trochę u nas spędzą...
Dzisiaj dzwonił szef dekarzy, i pytał o drabinki, gdzie co i jak, czyli Nordhome zaczyna się spowrotem starać? Zobaczymy, na razie planujemy spotkać się z szefostwem firmy i kierownikiem budowy w najbliższych dniach.

Natomiast dzisiaj stała się, rzecz dziwna, na forum gazety zamknięty albo usunięty został temat Nordhome`u... Trochę szkoda, bo część inwestorów tej firmy poznała się właśnie poprzez niego. Teraz trudniej będzie dotrzeć do następnych, aczkolwiek trochę nas jest. A zawsze wiadomo, w kupie raźniej...

A tu święta, święta...
I na ich konto nabyłam dzisiaj przepiekne ozdoby na choinkę ze słomy w Carrefour – za jedyne 11,99 :)

http://images31.fotosik.pl/421/64ab5bb40daa3d1em.jpg

ps. prawdopodobnie w poniedziałek mamy spotkanie z szefostwem nordhome i kierbudem.





Kangai - 23-12-2008 19:24
no więc w piątek sie okazało, ze spotkanie w poniedziałek jest niemozliwe i zaproponowano nam spotkanie po świętach, i że w takim razie, to może oni przyjadą do nas. Nasza propozycja - jak najszybciej - 29 albo 30.

Zobaczymy.

Sprawy faktycznej budowy jak widać, zeszły na drugi plan. Podbitka nie przyjechała do konca tamtego tygodnia, nie było jej też - a tym samym - ekipy - ani w ub. tygodniu, wczoraj, ani dzisiaj.
Ale to nie koniec niespodzianek, o nie..

Dziś dostalismy SMSa, ze... przyjadą jutro (24 grudnia) o 7 rano!
Z jednej strony niby fajnie, że nagle zaczeło im się spieszyć, a z drugiej - ciekawe, czy zasiądziemy do wigilii z robotnikami za oknem?

Mam nadzieję, ze nie narobią burdelu, bo sie dwa dni nasprzątałam, zeby jakos to wszystko wyglądało na swięta i przyjazd rodziny i smieci i gwoździe nie zakłóciły nam spokoju w żaden sposób. No i nie ukrywam, że wolałabym jutro siedzieć w kuchni, a nie zaprzątać sobie głowę tym co sie dzieje przed domem....

W ten idyllyczny sposób życzę wszystkim WESOŁYCH i SPOKOJNYCH ŚWIĄT.



Kangai - 24-12-2008 13:06
No muszę przyznać, że święto nie święto - chłopaki dzisiaj się postarali i ciężko zasuwali od 7 rano. Własnie się zwijają. Przyszli, bo... sami chcieli. Założyli pasy nadrynnowe, rynny, koncówki dachu i sporą część połaci dachu. Zrobili by dzis cały, bo idzie im to zgrabniutko i jest ich dużo, ale oczywiście, ponieważ łaty ani resztka podbitki nie dojechały z Nordhome, znowu nie mogli skończyć roboty. :(

Generalnie robią nasz dach już miesiąc!
Normalnie wszystko zajęlo by im z 10 dni - mamy malutki domek, prosty dwyspadowy dach, bez żadnych bajerow, załamań, lukarn - no do roboty bajeczka, i byloby po sprawie, ale ponieważ ciągle czegoś brak, to robią na raty i na razie nie wiadomo, kiedy skończą...
Szczerze im sie nie dziwię, ze wcale im się nie chce i nie mają motywacji do pracy. Z resztą oni też z niecierpliwością oczekują na spotkanie z naszą firmą...

Na stronie Nordhome - wisi informacja - wybudujemy ci dom w 3 miesiące :) Policzmy :) U nas fundament zajął prawie miesiąc, Praefa - 4 dni, dach drugi (na razie), a miedzy nimi dwa miesiace przerwy.
No to już są dwa. Ale nie wyobrażam sobie, zeby w kolejny miesiac mogła zostac zrobiona cała reszta.



Kangai - 28-12-2008 19:49
Witam wszystkich poświątecznie. Starałam sie nie pamiętać o budowie przez ostatnie dni, ale widok za oknem nie dawał mi zapomnieć.

Na dodatek szef firmy mial oddzwonić, ale widać zapomniał (pytanie standardowe - czy mnie to dziwi?), a jego telefon stał się także nieosiągalny. W związku z tym, wciąż nie wiemy czy jutro się zobaczymy czy nie.

Szlag mnie trafia, bo nie wiem jak zaplanowac sobie najbliższe dwa wolne dni, ale coś mam przeczucie, ze i do konca roku firma N. nie znajdzie czasu aby się z nami spotkać. Albo przeczuwają co się święci, albo juz przeczytali dziennik i odwlekają termin spotkania. Możliwe tez ze tkwią w błogiej nieświadomości, bo przecież wg. nich na pewno wszystko jest ok.

Fatalnie dla mnie, bo będę musiała wziąć jakiś dzien urlopu specjalnie któregos dnia, alby w koncu osobiście ich nawiedzić. Obecny urlop, który powoli sie konczy - przypuszczam - nie wystarczył na załatwienie definitywnie sprawy z firmą.



Kangai - 03-01-2009 22:53
No i mamy Nowy Rok.

Czy przyniósł zmiany na lepsze??? Na razie "na zachodzie bez zmian".

We wtorek 30.12 szef firmy oddzwonił, oczywiście - spotkanie po raz kolejny do skutku nie doszło, bo znowu "coś" im wypadło.

Małżonek stanowczo odpowiedział, ze w takim razie MUSI sie odbyć w poniedziałek lub wtorek - ale u nas, bo nie mamy juz czasu robić sobie wycieczek do nich. Po jakims czasie oddzwonił, i mówi ze w "srodę". Małżonek - że mówił że po wtorku już nie, i jak do wtorku spotkanie sie nie odbędzie, to nasze rozmowy przybiorą zupełnie innych charakter i w ogóle od środy to nie my będziemy z nimi rozmawiać, i ze to im powinno na spotkaniu zależeć. Fakt, ze po wtorku bedzie cholernie zajęty, bo ma firmowe sprawy na głowie...

Po świetach przyjechała tez część łat i brakujących "dachówek-połówek".
Oczywiście podbitki dalej brak, drabinek tez, nikt nie przyjechał do żadnego wykończenia wentylacji... Czyli roboty nie będzie.

Rzekomo firma, w której Nordhome zamówił resztkę podbitki, nie ma transportu zeby ja teraz podrzucić! :lol: :lol: :lol: Lepszego zartu nie słyszałam. Taką podbitkę mozna kupić od reki w kazdym składzie budowlanym w okolic, a nawet wsadzić w paczkę kurierską i odesłać za parę złotych. No ręce opadają, 3 tygodnie czekać na parę kawałków drewna... Zeby roboty stały...

A teraz najlepsze na deser - firma robiąca dach usłyszała od N. zeby sobie "sami wystrugali" podbitkę dla nas. :evil: :evil: :evil:

W miedzyczasie nawiązałam kontakt z kolejną osobą która ma "przyjemność" budowania z naszą firmą - usuneliby mnie z forum, gdybym powtórzyła to, co usłyszałam. Powiem tylko krótko - problemy dokładnie te same, a dom budują własnymi rekami. Nie jesteśmy jedyni olewani przez tę "firmę", niestety są i tacy którzy utopili o wiele więcej.....
Ksiażkę napisać - to za mało. Chyba powinnismy odliczać czas ile pociągną na rynku....



Kangai - 04-01-2009 18:19
No i mamy i głos innych podywkonawców :roll:
Niestety, jak widac wszyscy podwykonawcy są traktowani identycznie,
inwestorzy i ich budowy - bez wyjatku - również. Także trudno tu mówić o
"przypadku". Raczej jest to w pełni celowe działanie. Co ma na celu?
Nietrudno sie chyba domyslać...

Łącznie z naszą - na siedmiu budowach sytuacja wygląda bądź wyglądała tak
samo, tylko stan etapów różny, ale nigdzie żaden nie skończony, i na koniec
się nie zapowiada. Aha, zapomniałam napisać, ze wysyłanie faktur "na zaś", za wirtualnie skończone etapy, dochodzą nie tylko do mnie. Do innych inwestorów rownież. Więc tu też o przypadku nie ma mowy...



Kangai - 11-01-2009 17:20
No widzę, że mam nieco zaległości w opowieściach z frontu. No, a działo się i to sporo przez ten – dokładnie – tydzień. Poniedziałek zaczął się tradycyjnie – telefonami do firmy i ich odpowiedziami, że ciągle ustalają termin i że nie wiadomo kiedy to będzie, bo się zgrać nie mogą. Bardzo to wyglądało na to, ze ktoś mocno spotkać się nie chce. Nawet domyślaliśmy się kto z tej trójki tak mocno nas unika.

W międzyczasie pozwoliłam sobie zadzwonić do Wrocławia, gdzie podpisywaliśmy umowę, i się okazało, ze klientów dzwonią tam dziesiątki, bo też maja problemu z komunikacją z firmą. Zadzwoniłam, bo uznałam za bezczelny żart wysłanie mi życzeń świątecznych i noworocznych z życzeniami budowy wymarzonego domu :evil: Jakże zdziwiona była – faktycznie – ich pracownica – przemiła Pani Ani, bo ona otrzymywała informacje, że nasze budowy są w świetnej „kondycji”. Dosłownie popłakała się przy telefonie...

Ale wracając do poniedziałku. Po południu pomiędzy jednym telefonem z szefem N. a drugim, zadzwonił do nas sławetny Pan Grzegorz, z informacją, że oni ruszą z dachem, ale wszystko było wstrzymane bo.... właśnie nie wiedzieli, kto ma zapłacić za te drabinki, i że jak dopłacimy 2 tysiące, to prace pójdą dalej, :evil: bo drabinek nie ma ani w umowie ani w projekcie... No, to przelało już szalę goryczy, i wk...iony małżonek – chociaż trudno go wyprowadzić z równowagi wykrzyczał, że właśnie jest między jednym telefonem z szefem a drugim, i że kontynuować prace to będziemy jak ktoś do nas w końcu przyjedzie i że przecież osobiście miesiąc temu zapewniał, że drabinki już zakupione i wszystko jest ok....
W umowie, panie G. to my mamy tyle rzeczy, których nie ma do dzisiaj, że woła o pomstę do nieba. A pewne rzeczy są tak oczywiste, że pisać o nich nie trzeba, bo w umowie jasno stoi, że mają budować zgodnie ze sztuką budowlaną. Pan Grzegorz powiedział, ze w takim razie będzie dzwonił do szefa (który siedział obok :wink: ), jednak szef do którego dodzwoniliśmy się pół godziny później, oczywista – nic o tym nie wiedział.

Jak kolejne rozmowy nie przyniosły rezultatu, wieczorem małżonek poinformował w końcu literalnie, że jak inni nie mogą, to niech przyjedzie sam szef, i że to może nawet lepiej. Szef ciągle telefonicznie nie mógł zrozumieć, po co w ogóle to spotkanie, ale wyjaśniliśmy mu, że opłaci mu się do nas przyjechać, że jak nie wie po co to spotkanie, to może faktycznie nie wie co się w jego firmie dzieje, i może warto, aby w końcu się dowiedział. No i ostatecznie, że jak nie przyjedzie do jutra, tj. do wtorku, to zaczynamy rozmowy, ale już wszystkimi drogami oficjalnymi. Stwierdził więc, że przyjedzie. Rano potwierdził to, i po południu rzeczywiście przyjechał. Najpierw obejrzał dom, który jak twierdzą jego pracownicy „jest już skończony” (Faktycznie, jak nam obiecywano – na święta mieliśmy już tam mieszkać :wink: ), i do którego chciał w połowie grudnia wpuścić wykończeniówkę. Powoli uśmiech z jego twarzy spadał.

Mimo ciemności pokazaliśmy mu rzeczy, które do dziś nie zostały wykonane. Potem zaprosiliśmy go do starego domu i najpierw daliśmy mu do przeczytania list, który dostałby na biurko w środę, od razu jak tylko by nie przyjechał. List zawierał 11 złamanych punktów budowy, 12 innych nieprawidłowości, 10 niedokończonych do tej pory elementów przy tym etapie budowy i 9 punktów, a które oprócz zwrotu zaliczki żądamy rekompensaty. W tym liste ew. zgłoszeń do Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Poinformowaliśmy my go też jak wygląda stan na kilku innych budowach, i u podwykonawców i czym tak naprawdę grozi nierealizowanie niektórych punktów umowy. Bo nie tylko roszczeniami finansowymi....

Trzymał fason, i zdaje się wiedział o różnych wpadkach, ale chyba nie miał zupełnie pojęcia, że to działa na taką skalę i w takim wymiarze, i komuś mocno wymknęło się spod kontroli. Wyglądało na to, ze panowie z N. doskonale bawią się jego kosztem i kasą, bo szef wydaje się nie miał świadomości, że charakter firmy przewiduje, ze w razie jakichkolwiek roszczeń – odpowiada za wszystko tylko on swoim majątkiem, a nie koledzy, którzy jak poczują, ze źródełko się kończy to przejdą sobie dalej, zostawiając go z rozgrzebanymi budowami i dziesiątkami roszczeń i spraw w sądach. Wydaje się że nawet nie wiedział, ze w internecie pojawiło się już sporo negatywnych opinii o jego firmie...
W pewnym momencie nawet zaczęło mi go być szkoda, bo to młody chłopak co ma całe życie przed sobą, i prawdopodobnie znajomi postanowili zabawić się jego kosztem... Z drugiej strony – musimy walczyć o swoje, i jak nie przystaną na warunki, to będzie wojna na wszystkich polach – mediach, prasie budowlanej, sądzie, internecie...

No i chyba się przejął....

Na domiar złego, na jakiś czas przed spotkaniem dostaliśmy cynk od innych inwestorów, co potwierdzili nam nasi przyjaciele z Bielska, że od kilkunastu tygodni, jeden z braci G. – związany wcześniej z firmami Interdom, Interdom2, i markami Multieko, Multimur, jest przyjacielem jednego z dyrektorów tej firmy i normalnie „funkcjonuje” i „zarządza” prawie codziennie w Nordhome.

Już na początku powstania firmy, mieliśmy wiele sygnałów, ze N. może być ich kolejną firmą, bo bardzo wiele podobieństw na to wskazywało, ale skutecznie byliśmy zapewniani, ze tak nie jest. No cóż, daliśmy się nabrać, i jak widać po kilku miesiącach jednak wszystko szybko się potwierdziło.

Na nasze pytanie, czy pan Artur, który pracuje w N, to jest Artur G. - na początku, mówił tylko imię, ale w końcu potwierdził ze tak. Wiedzieliśmy, ale w tym momencie ręce nam opadły, bo dla nas było już wszystko jasne...Na nasze pytanie, czy wie kim jest ten pan, odpowiedział, ze tak, ze ten pan ma doświadczenie w budownictwie szkieletowym, a tak w ogóle to nie jest ich pracownikiem... No cóż, doświadczenie ma, ale w czyms innym, a jak to się za każdym razem kończyło – wiedzą setki osób, a Nordhome zaczyna działać dokładnie jak ich poprzednie firmy. Nasza rada była, że jeżeli chce ratować swoją firmę – dbać o jej markę i mieć z tego stały dochód na wiele lat, a twierdził ze tak właśnie chce, to nie z takimi doradcami!!! Nie wiem, pewnie jest tam jakiś układ, który powoduje, ze są od siebie jakoś zależni. Ale rany boga, chyba rzeczywiście był też w dużej części oszukiwany i mamiony tak jak my....

Nie chciał na miejscu nic podpisać, ale ustaliśmy, ze następnego dnia oddzwoni i powie, co oni na to wszystko. Początkowo nie było nam to w smak, ale z drugiej strony, najwyżej będzie to trwało dłużej, i w końcu dopniemy swego więc stwierdziliśmy, że jak chce to niech jedzie. Poradziliśmy mu nie konsultować się z podwładnymi kolegami, tylko – jeżeli już – z prawnikiem, to da mu prawdziwy obraz tego, co naprawdę się dzieje, co stać się może i co to wszystko oznacza. Generalnie my chcemy polubownie – ale na naszych warunkach, zakończyć tę farsę...

W środę wieczorem dostaliśmy pierwszy sygnał – od dyrektora handlowego, który już pozbawiony swojego lanserskiego uśmiechu – zadzwonił przeprosił męża i w skrócie przedstawił ich propozycję.
Mąż, ponieważ tak jak mówił – od środy nie było go w kraju, powiedział ze się zastanowimy i damy jakąś odpowiedz. W czwartek dostaliśmy ich propozycję także na piśmie. Przesłałam małżowi, no i czekam aż wróci.

Obiecaliśmy ze po weekendzie damy odpowiedz. Propozycja jest ramowo ciekawa, nie wiem jak w praktyce i realizacji, aczkolwiek jak twierdzą, chcą wszystko naprawić - uzupełnić braki, dalej budować i dokończyć budowę na dogodnych dla nas warunkach.

No i co teraz? Zaufać im po raz kolejny? Dać wielką szansę? Dodam, ze zawiera propozycję, która nie skutkuje ewentualnym utopieniem dalszej naszej kasy. Więc może? Może faktycznie ich szef nie wszystko wiedział i rzeczywiście chce coś naprawić?



Kangai - 20-01-2009 12:39
Stan na dziś. W ub. tygodniu podpisaliśmy aneks z Nordhome. Być może naiwnie, ale jednak zdecydowaliśmy się. Głownie wobec faktu, że aneks jest korzystny dla nas. Z dwojga złego, jeżeli nie odzyskalibyśmy pieniędzy, lub musielibyśmy o nie walczyć drogą prawną co potrwałoby kilkanaście miesięcy, to jak chcą budować na korzystnych warunkach i zbudują to - niech robią.
N. obiecuje, że wszystko naprawi i że chce dokończyć budowę, i to zrobi.
Nie jesteśmy ufni, ale wygląda na to, że wg. pięciu ustalonych punktów aneksu – kontynuując budowę niczym finansowo już nie ryzykujemy, więc niech kończą.
Zobaczymy czy się wywiążą z umowy. Jeżeli tak, to mają możliwość rehabilitacji i pokazania, że potrafią. Zaczniemy się martwić, jak coś się znowu zacznie dziać niepokojącego.

W całym tym zamieszaniu, zauważyłam, że nie wstawiłam tej już położonej w wigilię części dachówki. Na razie tak tez wszystko wygląda (do teraz):

http://images43.fotosik.pl/50/af776d7ae38707b4m.jpg

http://images26.fotosik.pl/315/93ab8fb41b5b754dm.jpg

http://images34.fotosik.pl/439/82e6f79dcb7873d2m.jpg

http://images42.fotosik.pl/50/461b2fb5e696146am.jpg

http://images40.fotosik.pl/50/4224715d065ccb39m.jpg

http://images40.fotosik.pl/50/34ab240e324c80d7m.jpg

Z aktualności: w sobotę był u nas instalator, z firmy gdzie będziemy kupować większość elementów naszej instalacji grzewczej. Ponieważ robienie poszczególnych części tej samej instalacji przed dwóch różnych instalatorów mija się z celem, bo żaden nie będzie chciał wziąć gwarancji na siebie, chcielibysmy aby instalację zrobił ktoś, kto robił juz takie rzeczy na takich elementach, no i da gwarancje na całość.
Instalator ma zrobić wycenę całości i poszczególnych elementów instalacji. Bardzo sensowny facet, polecali nam instalatorów z tej firmy znajomi, i człowiek na razie naprawdę sprawia dobre wrażenie. Słychać, że na wielu sprawach się zna, ma o nich pojecie, zaproponował też kilka prostych rozwiązań dla systemu w domu, gdzie co schować i zrobić. Podał też sam listę podobnych instalacji, które już robił, gdybyśmy chcieli sprawdzić jak i co zrobił. No, zobaczymy jak cenowo to wyjdzie...

Co do ogrzewania to stoczyliśmy przez ostatni rok ze sobą wiele bojów w tej materii :)

Ostatecznie będzie to kominek z płaszczem wodnym do c.o. i c.w.u (Turbokominek II Makrotermu 16 kW - prawie kocioł - spiewa, tańczy, recytuje)
http://www.makroterm.pl/min/84133849_Panoramka.jpg

do tego dwa kolektory słoneczne Hewalex – ostatecznie chyba jednak płaskie, a nie próżniowe, bo chociaż te mogą grzać wodę cały rok, i są bardziej wydajne, to jednak droższe, ale bardziej awaryjne, i mają o połowę krótszą gwarancję.
http://www.instalacje-grzewcze.com.pl/img/73.jpg

do tego zbiornik na wodę 250 l (z grzałką awaryjnie, na wszelki wypadek) oraz kocioł c.o. elektryczny Elterm
http://www.elterm.pl/photos/ekw_asbn.jpg

który awaryjnie będzie trzymać temperaturę w instalacji na czas np. naszej nieobecności, lub gdy by np. wygasło w kominku, lub jak nie będziemy palić w kominku, tudzież jak zostanie w domu np. babcia czy rodzice, i lepiej żeby nie brali się za palenie :)
Na górze kaloryfery, a na dole miały być częściowo kaloryfery, ale zastanawiamy się nad całością w podłogówce c.o. Niewielka róznica w kasie miedzy instalacja kaloryferów na dole, a podłogówką wydaje się warty grzechu...
Prawdopodobnie jutro dekarze zaczną znowu prace.

W kwestii drzwi zdecydowaliśmy się na model L2004, a nie na Walburgę.
66 mm, ocieplane, z zabezpieczeniami i zamkami, kolor orzech, takie jak poniżej
http://lupol.pl/MALOWANE/l2004.jpg

L2004 planowaliśmy na pomieszczenie gospodarcze, ale chyba dwie różne pary drzwi na tym w tym samym przedsionku wyglądałyby idiotycznie, więc krakowskim targiem stanęło na L2004.

To najprostszy model jaki spotkałam, i w swojej prostocie przepiękny – dla nas :) Chociaż teraz modne są wróbelki, witrażyki, owale – ale nam to nie pasi kompletnie. Świetlika nie potrzebujemy bo mamy w przedsionku okno, więc pełne, proste drewniane drzwi w zupełności nas satysfakcjonują.

O ogrzewaniu, i tego ile było koncepcji na nie – wieczorkiem, lub jutro rano. A było ich bodaj 6!!! I każda inna :) Bo już wiemy, ze nie ma dla nikogo idealnych rozwiązań. Są tylko optymalne i któe zawsze są jakimś kompromisem...



Kangai - 29-01-2009 10:20
No więc po dwóch tygodniach od podpisania aneksu, i po kolejnym ponad miesiącu przerwy w pracach, wreszcie znowu ktos się pojawił. Ekipa od dachu budowanego juz dwa i pół miesiąca - przyjechała rano. Bez ich skonczonych robót, nikt nie moze robic nic dalej, wiec moze w koncu skończą.
Oczywiście, pomimo kilku rozmów o dojściu do kominów, nadal nie ma drabinek ani schodków. A przecież, pamiętacie, ze juz je zamówili? :)
No to znowu zaczynają się jaja.
Nordhome twierdzi, że to opcjonalnie było. Ciekawe co na ich opcję ich konstrukcji dachu pod dachówkę powie nadzór budowlany i jak się z tego z nami rozliczą i kto zrobi przeliczenia czy to wytrzyma (dopłata do dachówki obejmowała nie tylko dachówkę ale i drewno) a przyjechało jak pod blachodachówkę.
Tutaj opcja widać musiała uwzględniać zysk firmy, no ale to oni dają gwarancję i budują, więc zobaczymy jak to rozwiążą.

Przyjechała też ekipa od prądu, polecona przez nas, więc jest szansa, ze przynajmniej ci zrobią wszystkow terminie i tak jak trzeba.
Niestety, Nordhome odrzucił ofertę naszego instalatora, i ma przysłac swoją ofertę. Niby tańszą - ale czy lepszą mocno powątpiewam, a przez telefon cenę za podłogówę walnęli jak za zboże :o , "warszawską" mocno. Prawie dwa razy taką jak tę co my dostalismy od tego "drogiego" wg. nich instalatora.

No zobaczymy, de facto nie musimy się zgadzac na ich ekipę, więc jakoś się będziemy musieli dogadać w tej kwestii. Boję się 4 instaloatorow sdo tego samego systemu i tego, ze kazdy będzie chciał poprawiać po porzedniku, bo na bank tak będzie, a jak cos się spier...i, to jeden będzie zwalał na drugiego.

W ub. tygodniu przyjechał też człowiek od "wykończeniówki" w środku. Ma wstawić okna i robić środek. Zdziwił się że stan jest tak mocno surowy :) i z dziurami w dachu, bo inaczej mu to przedstawiano.

Poza tym to jakaś paranoja, bo firma jest z okolic Chojnic bodaj, więc nie wiem jak się Nordhome`owi to opłaca. Facet niby konkretny, ale tez się zdziwił ze instalacji to on robić nie będzie, bo mówiono, mu że ma robić.

Z kolei on przyjeżdza na iles dni i chce robić od razu wszystko co ma zrobić. A tu zonk, bo musiałby najpierw wstawić okna, potem wyjechać na czas robienia instalacji, i potem wrócić, a tak to on robić nie bedzie.
Chłopaki od prądu zgodzili się więc, ze oni prąd mogą zrobić jak zakryje się okna folią, ale jak będą tak robić instalację c.o. to jest to mocno wątpliwe. I tu będzie za chwilę awaria. Bo ja im nie pozwolę chodzić po rurkach jak sobie okna bedą chcieli wstawić, ani tez najpierw zrobić wylewki a potem okna. Jakaś jazda się chyba szykuje znowu.... Poza tym nie będę kaloryferów 24 h. na dobę pilnowała jak dom nie bedzie zamkniety.

Facet od wykończeniówki niby ok, ale trochę się zmartwił ze gipskarton na górze ma być na profilach, bo on to do konstrukcji przykręca najczęsciej. Tzn. zrobią, ale to wg. niego nie ma potrzeby...

Jak to usłyszał małżonek to mu ręce opadły...
Wszystkiego trza będzie pilnować na okragło.



Kangai - 30-01-2009 09:50
I nie ma to ja znowu zacząć dzień od dobrej nowiny. Po pierwsze zaczął padac snieg. Bo jak nie padał 3 tygodnie w grudniu to prace stały, i jak nie padał 2 tygodnie poprzednio to cisza, a teraz znowu zaczęło sypać.

Po drugie dzisiaj zadzwoniłam sobie do Praefy. Okazało się, ze nasza ekipa jest … na Węgrzech, i będzie tam co najmniej trzy tygodnie! Zajebiście, mieli wpaść w styczniu, a teraz to MOŻE MOŻĘ wpadną w lutym…

Nordhome na nasze przypomnienie przedwczoraj, że jeszcze muszą pamiętać o Praefie, wpadli na genialny plan, ze przecież oni nie muszą tego kończyć, tylko ekipa od wykończeniówki może to zrobić!!!! Halo, halo, ale ja nie po to płaciłam ciężką kasę za Praefę (budując z bloczków byłoby o połowę taniej pewnie, a i czas mógłby być szybszy, przy tym tempie ogólnym budowy…) żeby teraz nie zrobili co do nich nalezy i wyszlifowali mi nierówności. A do zrobienia mają sporo. Bo są jeszcze przeloty miedzy ścianami, gdzie nie dotarł beton, są nie zarobione wszystkie metalowe elementy, są odpryski, ubytki, wszystkie łączenia, zlicowanie krzywej ściany na górze, połączenie pęknięć no i zrobienie szerszych otworów na drzwi (przyjechały z otworami jak na drzwi wewnętrzne), bo muszą to zrobić oni, żebyśmy my nie stracili gwarancji.

Oni to wszystko robią w ramach swojej ZAPŁACONEJ roboty, ale ja nie wpuszczę wykończeniówki zanim Praefa nie zrobi swojej roboty… Poza tym oni robią to fachowo i specjalnym pucem, a nie żeby mi ktoś gips pchał miedzy ściany zewnętrnze - to się nie zgodzę…

Więc znowu będzie czekanie zdaje nam się...

Dach chłopaki mają skończyć w sobotę i prąd może też się uda do poniedziałku. Jest już własciwie caly parter zrobiony. Idzie im jak burza.

No i gwóźdź wieczoru. Podbitka jest. Ale, co było do przewidzenia, Nordhome nie zlecił dokupienia jej w tym samym miejscu, co wcześniej, wiec chłopaki od dachu przywieźli co znaleźli. I niestety dwumetrowy fragment w środku jest niby taki sam ale inny!!!!!!!!!!!
Jestem wściekła, bo to z przodu domu i w dodatku akurat z ganku i okna w przedsionku widać różnicę.
Wczoraj dzwonił tez pan od wykończeniówki, bo niby miał do nas przyjechać cos robić, ale firma na razie nie odbiera od niego telefonów i nie wie "ocokaman". Juz wie od nas, ze instalacji robił nei będzie, a ta instalacja c.o. to niby ma byc robiona przez jakiegoś fachurę Nordhome`u z Bielska. Ciekawe, czy przyślą dzisiaj wycenę jego pracy, co tanio kładzie jedno, a drogo inne.

No, i zobaczymy co będzie z oknami. Obstawiamy. Wstawią czy nie wstawią?



Kangai - 04-02-2009 12:44
Do piątku miała przyjść wycena c.o. i dzięki Bogu mamy środę i cisza jak makiem zasiał... Ponoć, zawala z wyceną ich instalator... Za chwilę to ewentualny "nasz" instalator zacznie roboty gdzie indziej, i szlag wszystko trafi. A zastanawiamy się czy nie zlecić mu tego tak czy inaczej i zrezygnować z tej opcji w Nordhome przy takim układzie.

Za to mamy zrobiony prąd! Ekipa zaczęła w czwartek, pracowała dzielnie tez w piątek, sobotę i poniedziałek. Jak juz będą okna i drzwi, a nasz elektryk przerzuci skrzynkę na dom, to wpadną i po podłączają resztę. Przynajmniej prąd jest zrobiony z głową, i tak jak być powinno - wszystko jest na miejscu. Mieli robić do środy, ale spięli się w sobotę i nadrobili sporo. Wczoraj oglądal instalację kierownik, i nie miał tez żadnych zastrzeżeń.
Miód.

W międzyczasie pretraktowałam z Praefą, bo też zaczeli sobie w kulki lecieć, i pomimo naszych telefonów, nikt nie odpowiadał i nie oddzwaniał, a obiecywali, kazdego dnia, że będą. No i spychologia.

To było jak byłam miła. Jak w poniedziałek przestałam być miła, to od razu znalazła się komórka do szefa, i ekipa, która przyjedzie. Tak więc dziś, właśnie przyjechali i robią do jutra :) Oczywiście z podcięciem drzwi będzie kłopot, bo są dokoła całe zbrojone - w grę wchodzi kwestia źle 'zrozumianego" projektu i gwarancji, więc ktoś, gdzieś dał ciała ewidentnie.

Telenoweli pt. "dach - historia niesamowita" ciąg dalszy.
Ekipa jak już pisałam miała skończyc go w sobotę, ale ponieważ schódki nie dotarły ani w piątek ani w sobotę (ostatecznie - kurier miał dowieźć z samego rana), to była znowu przerwa.
W poniedziałek w końcu paczka dojechała, więc ekipa stawiła się wczoraj czyli we wtorek.

Mieli zamontować dojścia do kominów i czapkę do komina wentylacyjnego, która też dojechała, o dziwo. ALE ALE, żeby nie było tak pieknie i słodko...

Wczoraj przyjeżdżam do domu - tam już kierownik i szef ekipy elektryków. O ile do prądu zastrzeżen z żadnej strony nie było, to podejście do kominów okazało się być zamontowane tylko do jednego komina, i to WENTYLACYJNEGO, a nie spalinowego :)
W dodatku dzisiaj mąż (178 cm) próbował po nich wejść, i chociaż chlop wysportowany i skoczny, to musiałby mieć ze 220 cm wzrostu, żeby się po nich gdzieś dostać. Przynajmniej tylko na poczatku.

Opadły ręce nam wszystkim - kierownikowi, elektrykowi, mnie i mężowi, który pękał od środka z wkur... nia.

Co do czapki do dekarze ją zamontowali jak umieli, ale de facto powinien to zrobić gośc od wentylacji dwa miesiące temu, bo teraz to bolce od niej nie są włożone do środka tylko wszystko przymocowane jest od góry, w związku z czym wygląda to komicznie, i w zasadzie nie spełnia swojej roli, bo specjalnie nic nie zakrywa. Pod kapturkiem są półmetrowe dziury...

Wstawię wieczorem fotki, to zobaczycie to dzieło.
Wygląda to podobnie jak tutaj
http://www.dachy.org/InfinityCMS/files/news/587.jpg
ale jest dwa razy wyższe....

Dekarze mieli też odsunąć więcej drewno od komina, ale ponoć przy kominach izolowanych nie ma już takiej potrzeby. Chociaż strzeżonego Pan Bóg strzeże, no i zobaczymy, czy kominiarz nam go odbierze.

Nordhome chciał wczoraj debrać dach, ale po za tymi dwiema sprawami, to do dziś nie otrzymalismy też papieru na zastosowane drewno, a kierownik powiedział, ze sam na siebie nie weźmie takiej odpowiedzialności i słusznie bardzo.

Jak ktos chciał zakombinować zaoszczędzając sobie na drewnie na krokwie, to niestety, chytry dwa razy traci. Muszą z tego jakoś wybrnąć, oddaniu nam tej kasy to jedno, ale odpowiedzialność za to, czy wytrzyma - to trochę ważniejsza sprawa...



Kangai - 05-02-2009 10:29
No to dzisiaj trochę o fatalnych drzwiach i co z tego wynika.

Wczoraj chłopaki z Praefy podszlifowali nierówności i zaczęli zalepiać łączenia. Na mojej oko dziś nie skończą, ale może się sprężą.

No ale powstał problem, bo oczywiście oni nic nie wiedzieli o tym, że drzwi wejściowe są za wąskie, i potwierdzili, że sa one zbrojone na maksa ze wszystkich stron prętami 16! Więc cięcie ich z obu stron moze osłabić konstrukcje, zwłaszcza, ze oba elementy z oboma drzwiami trzymają górę (drzwi są w załamaniu).

No to pieknie. Ale wygląda na to, ze z tymi drzwiami, to ewidentnie juz nie robota Nordhome`u, tylko chyba zawaliła Praefa. W projekcie wyraźnie jest napisane, ze drzwi wejściowe są standardowe - mają 90 cm, W ŚWIETLE OŚCIEŻNICY, a nie z ościeżnicą.

No i teraz jest Wielki Zonk. Po pierwsze nie chcielibyśmy węższych drzwi wejściowych, bo setki to i tak są te węższe zewnętrzne, a 90 to tak jak drzwi wewnętrzne, ale nawet jakbysmy byli zmuszeni - to drzwi sa już zamówione - standardowe setki, (czyli 90 w świetle ościeżnicy :), bo przecież nikt wcześniej nie podejrzewał, ze odwalą taki numer. Jakis czas temu zmierzylismy je, ale wtedy istaniał jeszcze cień szansy, że wokół dziury na drzwi jest własnie materiał do ścięcia (tak jak robią przy niektórych oknach), ale z drugiej strony Nordhome nie wziął ponoc monterów z Lupola, tylko chciał jakichś swoich, a gdyby wzięli z Lupola, to oni by przyjechali przed zamówieniem drzwi i dokładnie wszystko pomierzyli, i sprawa wyszła by na jaw wczesniej....

No więc jak drzwi są już zrobione, to będą jaja, bo albo pójdą na przemiał i trzeba będzie zamówić po raz drugi (ciekawe kto za to zapłaci?), albo Praefa podetnie drzwi, co jest jednak nieco wątpliwe, bo jak ściany zaczną potem pękać to dopiero będą jaja, a Praefa się wykręci, że zrobiła to na polecenie inwestora lub wykonawcy.

W sumie jeżeli Praefa się machnęła, to powinni ponieść koszty nowych drzwi i tyle... A my będziemy zmuszeni do węższych drzwi. Co więcej, otwór na drzwi do domu trzeba by podciąć z obu stron - bo z jednej musi zostać miejsce na 15 cm styro+ kleje i tynk, czyli z 16-17 musi spokojnie zostać.... A z drugiej trzeba bedzie przesuwać prąd, bo podcięcie wypadałoby tuż przy rurce.

No i buduj tu dom w 3 miesiące.



Kangai - 06-02-2009 09:16
No nareszcie mam parę fotek z ostatnich działań:

oto podbitka nad oknem w przedpokoju - widać przejście i różnicę :(
http://images49.fotosik.pl/57/3f8b0261faeeb6b9m.jpg

http://images48.fotosik.pl/57/2224ac85b6b149a9m.jpg

dom z dachem

http://images24.fotosik.pl/322/9542d10715099ccbm.jpg

http://images48.fotosik.pl/57/b86b007fd5ee131em.jpg

http://images26.fotosik.pl/322/ac616799d9a7ea44m.jpg

komin oklejony
http://images47.fotosik.pl/57/500dcfe4a78a458bm.jpg

komin z przejściami pod stopnie i do chodzenia przez dekarzy

http://images46.fotosik.pl/57/2734d0885ea2dcf6m.jpg

a to przepiękne stopnie o rozstawie dla koszykarzy i pod komin wentylacyjny :(
dzisiaj moze uda się zrobić fotki za dnia

http://images49.fotosik.pl/57/0169660226334ea9m.jpg

a to podczas pracy elektryków (jeszcze nie skończonej wówczas). Generalnie w ścianach kable ida w rurkach, a poza nimi w peszlach
http://images26.fotosik.pl/322/b02d3f61c3a643ccm.jpg

http://images25.fotosik.pl/321/f18c47fbaa2a8e7cm.jpg

http://images29.fotosik.pl/322/e7628ae1e0f24a7em.jpg

a to częśc roboty elektryków i chłopaków z Praefy
http://images45.fotosik.pl/57/3ae1d762b574a95dm.jpg

http://images29.fotosik.pl/322/b628eeb6363e50aam.jpg

http://images24.fotosik.pl/322/45f10f1c612a8f98m.jpg

http://images30.fotosik.pl/322/b4b901624ec65297m.jpg

a to nieszczęsna czapka, wystająca nad komin na cała swoją wysokość patyczków...
http://images25.fotosik.pl/321/0f0cc27dc238c9bcm.jpg

http://images43.fotosik.pl/57/4e1be47c3ac733fam.jpg
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • ewagotuje.htw.pl



  • Strona 3 z 7 • Wyszukano 157 wypowiedzi • 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7